Postanowiliśmy zbudować mały słownik pojęć związanych
gminą Daleszyce. Wystarczy wybrać odpowiednie hasło, aby wyświetlić
jego zawartość. No cóż, nasz słownik jest w fazie konstruowania,
więc nie wszystkie hasła są już ujęte.
DOSTĘPNE HASŁA
architektura
Baciarelli
hutnictwo
jarmark
Piłsudski Józef -Marszałek
pomniki przyrody
propinacja
Seweryn Sasin
szpital
wojsko
WYBRANIECCY
architektura
Według Witruwiusza polega na zachowaniu 3 zasad: trwałości, użyteczności i piękna. Nieomal do XX wieku drewno stanowiło jedyny materiał budowlany, miejscowości otaczają lasy, pozyskiwanie drewna nie było problemem.Powstawały budynki mieszkalne, obiekty sakralne. Gorzej jest z trwałością tych budynków, drewno szybciej niszczeje. Wiele obiektów zniknęło, wiele jest w złym stanie, a szkoda, bowiem Daleszyce stanowiły relikt drewnianej zabudowy mieszkalnej, ze wzgledu na wygląd i styl. Polecamy zwiedzić Mójczę i kaplicę drewnianą, a także odbyć spacer ulicami Daleszyc. Swoją propozycję popieramy grafikami p. Romana Mirowskiego- ROBiDZ Kielce.Baciarelli
Takie nazwisko wpisało się w historię miasta.
W dokumencie archiwalnym czytamy:
W Warszawie 10/22 sierpnia 1861 r
Rada Główna Opiekuńcza Zakładów Dobroczynnych do Rządu Gubernialnego
Radomskiego
Odezwą z dnia 28 grudnia/ 9 stycznia 1860/ 61 roku Rząd Gubernialny odniósł się do Rady Głównej, o wskazanie kto zaspokoić winien defekt w funduszach szpitala w Daleszycach zrządzony. Ponieważ zarządzeniem Komisji Rządowej spraw wewnętrznych i duchownych defekt ten w kwocie rs.75 k.84 zaregulowany został do burmistrza miasta Daleszyc Teodora Baciarellego, przeto Rada główna uprasza Rząd gubernialny, iżby odzyskaniem Onego zająć się raczył, i o skutku Radę główną zawiadomił.
Intrygujące nazwisko Teodora Baciarellego i łączenie go z niedoborami finansowymi zaistniałymi w kasie miasta. Nazwisko to kojarzy się ze słynnym malarzem Marcelo Bacciarelli, który trafił wraz z innymi włoskimi artystami na dwór króla Stanisława Augusta.
Zbieżność nazwisk? Nie, okazało się, że ów Teodor to wnuk słynnego malarza.
Po ukończeniu szkoły wydziałowej w Łowiczu służył w armii Królestwa Polskiego. W czasie powstania listopadowego uzyskał awans na kapitana i został odznaczony za męstwo złotym krzyżem. Ciężko ranny – stracił nogę – po upadku powstania pozostał w stolicy, złożył przysięgę na wierność carowi, za co otrzymał roczny zasiłek na poratowanie zdrowia.
Dzięki nazwisku i protektorom w 1836 roku został burmistrzem Szydłowca. Znany z krewkiego temperamentu, skłócił się z tamtejszymi mieszczanami, a z jednym stoczył nawet pojedynek na pięści. Inwalida wojenny okazał się wyjątkowo sprawny. Kiedy Żyd Mosiek Racicowy oskarżył go o defraudację pieniędzy miejskich, Bacciarelli podszedł do nieszczęśnika i porwawszy leniję, tak mocno w pulsa tą bił, że owa lenija na kilkanaście kawałków o głowę potrzaskała się, potem zaczął bić pięściami, dawszy mu ze czterdzieści razy…
Prawda była po stronie mieszczan, burmistrz nie gardził publicznym groszem, za zagarnięcie z miejskiej kasy pieniędzy w 1842 roku przeniesiono go karnie do mniejszego miasta … do Bodzentyna. Ale nic go to nie nauczyło, nadal był dyktatorem, bardzo surowo karał tych , co naruszali prawo, siebie widział jako kryształowy charakter. Pieniądze go zaślepiały, następne malwersacje i trafił… do Daleszyc. Kiedy kolejny raz sięgnął po miejskie pieniądze w 1855 roku , dostał dymisję i zwolnienie ze służby. Z kasy miasta Daleszyc zabrał wpłaty podatkowe, zabrał pieniądze na szpital, jego nazwisko przewija się w kilku dokumentach, ciągle w połączeniu ze znikającymi funduszami. Ścigał tych, którzy niby nie przestrzegali prawa a sam…Jakże sprawdzoną jest w tym przypadku maksyma: Kto nie ma siły być uczciwym, nie ma jej też , by wierzyć w uczciwość innych.
Tak oto w świetle dokumentów zarysowuje się postać jednego z burmistrzów
miasta Daleszyc.
W dokumencie archiwalnym czytamy:
W Warszawie 10/22 sierpnia 1861 r
Rada Główna Opiekuńcza Zakładów Dobroczynnych do Rządu Gubernialnego
Radomskiego
Odezwą z dnia 28 grudnia/ 9 stycznia 1860/ 61 roku Rząd Gubernialny odniósł się do Rady Głównej, o wskazanie kto zaspokoić winien defekt w funduszach szpitala w Daleszycach zrządzony. Ponieważ zarządzeniem Komisji Rządowej spraw wewnętrznych i duchownych defekt ten w kwocie rs.75 k.84 zaregulowany został do burmistrza miasta Daleszyc Teodora Baciarellego, przeto Rada główna uprasza Rząd gubernialny, iżby odzyskaniem Onego zająć się raczył, i o skutku Radę główną zawiadomił.
Intrygujące nazwisko Teodora Baciarellego i łączenie go z niedoborami finansowymi zaistniałymi w kasie miasta. Nazwisko to kojarzy się ze słynnym malarzem Marcelo Bacciarelli, który trafił wraz z innymi włoskimi artystami na dwór króla Stanisława Augusta.
Zbieżność nazwisk? Nie, okazało się, że ów Teodor to wnuk słynnego malarza.
Po ukończeniu szkoły wydziałowej w Łowiczu służył w armii Królestwa Polskiego. W czasie powstania listopadowego uzyskał awans na kapitana i został odznaczony za męstwo złotym krzyżem. Ciężko ranny – stracił nogę – po upadku powstania pozostał w stolicy, złożył przysięgę na wierność carowi, za co otrzymał roczny zasiłek na poratowanie zdrowia.
Dzięki nazwisku i protektorom w 1836 roku został burmistrzem Szydłowca. Znany z krewkiego temperamentu, skłócił się z tamtejszymi mieszczanami, a z jednym stoczył nawet pojedynek na pięści. Inwalida wojenny okazał się wyjątkowo sprawny. Kiedy Żyd Mosiek Racicowy oskarżył go o defraudację pieniędzy miejskich, Bacciarelli podszedł do nieszczęśnika i porwawszy leniję, tak mocno w pulsa tą bił, że owa lenija na kilkanaście kawałków o głowę potrzaskała się, potem zaczął bić pięściami, dawszy mu ze czterdzieści razy…
Prawda była po stronie mieszczan, burmistrz nie gardził publicznym groszem, za zagarnięcie z miejskiej kasy pieniędzy w 1842 roku przeniesiono go karnie do mniejszego miasta … do Bodzentyna. Ale nic go to nie nauczyło, nadal był dyktatorem, bardzo surowo karał tych , co naruszali prawo, siebie widział jako kryształowy charakter. Pieniądze go zaślepiały, następne malwersacje i trafił… do Daleszyc. Kiedy kolejny raz sięgnął po miejskie pieniądze w 1855 roku , dostał dymisję i zwolnienie ze służby. Z kasy miasta Daleszyc zabrał wpłaty podatkowe, zabrał pieniądze na szpital, jego nazwisko przewija się w kilku dokumentach, ciągle w połączeniu ze znikającymi funduszami. Ścigał tych, którzy niby nie przestrzegali prawa a sam…Jakże sprawdzoną jest w tym przypadku maksyma: Kto nie ma siły być uczciwym, nie ma jej też , by wierzyć w uczciwość innych.
Tak oto w świetle dokumentów zarysowuje się postać jednego z burmistrzów
miasta Daleszyc.
hutnictwo
W XVI wieku stan posiadania biskupów krakowskich znacznie wzrósł, o czym świadczy liczba powstających osad. Widoczny jest także rozwój górnictwa i hutnictwa, jako źródło dochodów w działalności poza rolniczej. Mieszczanie kieleccy także zainteresowani byli poszukiwaniem, eksploatacja i przerobem rudy w rejonie Kielc Jan Szyszkowski, otrzymał od Adama Mosiążka, kanonika kieleckiego, pozwolenie na wydobywanie miedzi i innych metali we wsi Brzechów. Stanisław Pęczelski- wójt Kielc w latach 1633 – 1655 – miał w dzierżawiew 1639 – 40 kuźnię Smyczyńską. Zatrudniał górników ze Smykowa i Daleszyc. W opisie parafii daleszyckiej z 1783 roku wspomina się o kuźnicy Borkowskiej. W 1838 w Borkowie wybudowano nową kuźnicę, należącą do Wojciecha Nowosielskiego ze Szczecna,która od 1846 roku była w posiadaniu Antoniny z Mieroszewskich Nowosielskiej. Dobra Nowosielskich ze Szczecna obejmowały kilka wsi , ale dochody jakimi dysponowali nie pochodziły z rolnictwa czy hodowli. Zyski czerpali z produkcji surowego żelaza. Wieś Trzemoszna należąca do Nowosielskich była osadą hutniczą. Rudę wydobywano na terenach własnego majątku, ale z czasem przenoszono się coraz dalej … aż do Daleszyc.A to oryginalne tekst protokołu z lipca 1856 roku:
Działo się w magistracie dnia 7/19 miasta Daleszyc
Burmistrz miasta Daleszyc raportem do Rządu Gubernialnego Radomskiego i Naczelnika Powiatu Kieleckiego lipca 1856r. uczynił doniesienie że w krzakach gruntów miejskich miasta Daleszyc, górnicy pod przywództwem Sztygara, z upoważnienia urzędu leśnego Kielce, wydobywają rudę żelazną i ci oświadczyć mieli, że wysłani zostali ze Szczecna od Pani Nowosielskiej do wydobywania takowej i przedstawił zarazem tenże Burmistrz protokół wyprowadzony z mieszczan Daleszyckich którzy w obronie praw swoich występują z pretensyją o niedozwolenie
zabierania z gruntów ich własnością będących – wydobytej tam rudy.
Dla przekonania się o tem – przedewszystkiem Naczelnik Powiatu Kieleckiego odezwą wezwał urząd leśny Kielc aby dla oznaczenia granicy gruntów miejskich miasta Daleszyc od lasów rządowych, złożył raport leśny straży Niestachów i aby z tym planem wydelegował na miejsce podleśnego straży Niestachów dla obejrzenia wspólnie z delegowanym z biura Naczelnika Powiatu urzednikiem- granic miejskich…
Po zbadaniu okoliczności okazało się że „krzaki owe służące za pastwisko dla inwentarza miejskiego uważając za odpadek leśny, a zatem jako w granicy lasów rządowych…” , a p. Nowosielska otrzymała pozwolenien a wydobywanie rudy żelaza, ale tylko „ na samym początku krzaków”. Pełnomocnik sprawdził teren i znalazł „…w owym miejscu pięć szybów pogłębionych, z których w trzech ruda żelazna jest już wydobywaną i tej znajduje się około 200 korcy na powierzchni, a w dwóch innych pogłębianie dopiero się uskutecznia…”
Znaleziono jeszcze inne wyrobiska, z dawnych lat, ale magistrat nie posiadał w swoich aktach na ten temat informacji, tylko mieszczanie oświadczyli, że kiedyś przed laty w tym miejscu była wydobywana ruda. Sprzeciwili się kategorycznie zabieraniu rudy do Szczecna , a jeśli już to za opłatą do biednej kasy miejskiej.
Ten archiwalny akt jest dowodem na to, że w okolicach Daleszyc wydobywano i wytapiano w „kuźnicach” rudę żelaza.
jarmark
Wyniesieniu Daleszyc do rangi miasta sprzyjało dogodne położenie na szlakach komunikacyjnych wiodących ze Skalbmierza przez Chmielnik, do Bodzentyna i Iłży, co stwarzało perspektywę dalszego rozwoju.Wraz z otrzymaniem praw miejskich 1569 roku Daleszyce otrzymały szereg przywilejów sprzyjających rozwojowi miasta. Przywilej lokacyjny przewidywał wolność od opłaty ceł wewnętrznych i targowego na terenie całego kraju, przyznawał targ, trzy jarmarki w ciągu roku i 16 lat wolnizny. Początkowo Daleszyce miały prawo do jednego targu w ciągu tygodnia i 2 jarmarków w ciągu roku. Targi odbywały się w czwartki, a jarmarki w czwartek po św. Filipie /26.V/ oraz na św. Michała /29.9/.
Przedmiotem handlu było sukno, bławatny, płótno, obuwie garnki, naczynia drewniane i szklane, wyroby kołodziejskie, bednarskie i stolarskie. Były też artykuły spożywcze: nabiał, warzywa, owoce, sól i słonina dostarczana przez „ foryniarzy” spoza Daleszyc.
Odbywały się też targi zwierzęce na bydło rogate i trzodę chlewną. Ojcowie miasta czynili starania o przyznanie im prawa do „ prowadzenia targów końskich”, motywując prośbę dużym placem, na którym targi te mogły się odbywać. Rolę targowiska pełnił w przeszłości prawdopodobnie duży rynek, potem obecny Plac Cedry, który do dziś przez starszych mieszkańców Daleszyc nazywany jest Targowiskiem. Ulica biegnąca od targowiska nosiła nazwę Cielęcej / obecnie Kilińskiego/, ale popularnie i tak używa się często starej nazwy. Prawdopodobnie inna ulica –obecnie Wigury – również odchodząca od targowiska, nosiła nazwę Końskiej. Mieszkańcy gminy mogli handlować bez opłat, pozostali musieli płacić „placowe”. O randze handlowej Daleszyc może świadczyć fakt, że sobotnie targi cotygodniowe w Kielcach zostały przeniesione na wtorek, ponieważ duży udział w targach mieli daleszyccy handlarze, często pochodzenia żydowskiego, którzy ze względów religijnych nie mogli handlować w soboty. Mieszczanie kieleccy żalili się, że targi w Daleszycach stały się bardziej atrakcyjne i „… ludzi niemało dla tego rozerwania od obu miasteczek odciąga się i co by u nich mieli być, to się do Daleszyc obracają.”
W latach dwudziestych XIX wieku targi były pod bystrą obserwacja władz administracyjnych. Wskazywano na szkodliwość jarmarków i targów jako
imprez sprzyjających pijaństwu i awanturnictwu. Pewnie było w tym wiele racji skoro władze miasta w celu zapewnienia porządku publicznego wyznaczały na czas trwania targu czy jarmarku czterech mężczyzn "z orężem” – muszkietem lub halabardą.
W latach trzydziestych XIX wieku targi straciły na swojej świetności. Ich
Ilość spadła do 13 w ciągu roku, z czego „ za porządne”zdaniem ówczesnego burmistrza Daleszyc – Wąsikiewicza – można było uznać tylko
trzy. Przedmiotem handlu były wówczas ‘ ziemiopłody” i niewielka ilość bydła i trzody chlewnej. Nie handlowano już zbożem, rzadko zjeżdżali kupcy z materiałami. Ojcowie miasta dążyli do przywrócenia targom dawnej
świetności widząc w tym fakcie perspektywę rozwoju. Sugerowali władzom obwodu kieleckiego, aby w komunikatach urzędowych ogłosić wielkie jarmarki w Daleszycach. Jednakże targi i jarmarki zamarły jeszcze przed utraceniem praw miejskich, a wiec przed rokiem 1869. Reaktywowano je na krótko pod koniec XIX wieku, odbywały się wtedy w każda środę, ale na początku XX wieku ostatecznie upadły.
Piłsudski Józef -Marszałek
WIZYTA MARSZAŁKA JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO W DALESZYCACHWizyta odbyła się w sobotę 7 sierpnia 1926r. w godzinach popołudniowych. O godz. 14 tego dnia Piłsudski przejechał przez Kielce i udał się do obozu ćwiczeń w Niwkach Daleszyckich, gdzie kontrolował oddziały z Dywizji Piechoty Legionów odbywające szkolenie. O godz. 19 powrócił do Kielc, aby w niedzielę 8 sierpnia wziąć udział w V Zjeździe Związku Legionistów i III Marszu Szlakiem Kadrówki. 9 sierpnia Piłsudski udał się do Warszawy. Informację o pobycie Marszłka w Daleszycach zamieściła “Gazeta Kielecka” w numerze 63 z 12 sierpnia 1926r. Potwierdzenie tej daty znajdziemy także w numerze 183/2000 z 7 sierpnia 2000r. “Gazety Wyborczej” - “Gazecie w Kielcach”. Błędną jest więc data umieszczona na tablicy pamiątkowej w Rynku. Należy również podkreślić, że Piłsudski w Daleszycach był wówczas po raz drugi. Podczas I Wojny Światowej 31 października 1914r. komendant Piłsudski wraz z 1 pułkiem piechoty Legionów Polskich maszerował z kierunku Świętej Katarzyny przez Górno do Daleszyc, skąd 1 listopada dotarł do Brzechowa. W Brzechowie 1 ppLP przebywał do 3 listopada. Miało tutaj dojść do bitwy z wojskiem rosyjskim, ale poprzestano na ostrzeliwaniu pozycji legionistów w drobnych walkach. Następnie Piłsudski z pułkiem wyruszył przez Słopiec, Borków, Wojciechów, Brudzów do Pińczowa.
pomniki przyrody
Na terenie gminy Daleszyce ustanowiono 12 pomników przyrody,nadano im numery ewidencyjne, wpisano do rejestru. 7 obiektów to pomniki przyrody żywej, 5 stanowią osobliwości przyrody nieożywionej.Pomniki przyrody żywej:
•3 jałowce pospolite ( nr. ewid. 293) w Sierakowie;
•3 dęby bezszypułkowe i sosna zwyczajna ( nr. ewid. 294) w Wojciechowie;
•buk zwyczajny (nr. ewid. 317) w Komórkach
•cisy pospolite ( nr. ewid. 352, 353, 354, 355) w Cisowie.
Pomniki przyrody nieożywionej:
•głazy narzutowe ( nr. ewid. 147) w marzysz II;
•wychodnia geologiczna lamprofirów ( nr. ewid. 149) w Sierakowie;
•rumowisko skalne z piaskowców kwarcytowych ( nr. ewid. 150) – Gora Września;
•wychodnia geologiczna diabazów ( nr. ewid. 151 ) w Widełkach;
•odsłonięcie geologiczne piaskowców kwarcytowych ze szczątkami ryb (nr. ewid. 225) Zagórze
propinacja
Przeglądając archiwalne akta Daleszyc zastanawia ogrom akt na temat propinacji. Wystarczy jednak sięgnąć do faktów historycznych, aby znaleźć wytłumaczenie. Propinacja to wyłączne prawo właściciela dóbr ziemskich do produkcji i sprzedaży alkoholu w obrębie swoich dóbr. W Polsce pojawiła się w XVI wieku, rozpowszechniła się w XVIII wieku. Nazwa pochodzi z j. łacińskiego „propinatio”- przepijanie do kogoś, „propinare” - częstować trunkiem, pić czyjeś zdrowie. ( przy okazji : wiemy już skąd toast :” na zdrowie”). Propinacja stawała się coraz ważniejszym elementem gospodarki folwarcznej. Przynosiła ogromne zyski, przekraczające dochody z innych form działalności. Aby propinowanie przyniosło zysk musiał być zbyt. Produkowane alkohole zbywano chłopom. W okresie średniowiecza w Polsce produkowano i pijano piwo. Stanowiło podstawę obyczaju towarzyskiego, należało do codziennej konsumpcji żywnościowej. Ze względu na niską zawartość alkoholu nie było powodem szerszych niekorzystnych zjawisk społecznych, nie powodowało powszechnego pijaństwa. Sytuacja zmieniła się w XVI wieku ( wtedy Daleszyce otrzymały przywilej propinacji ) , kiedy w Rzeczpospolitej wzrosła uprawa jęczmienia wykorzystywanego do produkcji piw „pełnych” i palonej wódki – gorzałki.” Encyklopedia Staropolska „ Aleksandra Briicknera podaje, że słowo „gorzałka” pochodzi od „ zgorzał” - umarł po wypiciu zbyt dużej ilości – to tak, pod rozwagę. Czy pozwolenie na propinację było przywilejem czy raczej zapowiadało nieszczęście? Propinacja była monopolem dla szlachty, chłop nie powinien mieć pieniędzy i właśnie propinacja była instrumentem drenażu chłopskich pieniędzy. Odbywało się to przez pańską karczmę, chłop pił ponad swoje możliwości, a pan zwiększał produkcję i mnożył zyski. O wielkich dochodach jakie dawała propinacja niech świadczy fakt, kiedy ją rozdzielono na części Burmistrz Daleszyc natychmiast wniósł skargę:Ze złożonego przez Burmistrza Miasta Daleszyc szkicu historycznego okazuje się, iż to Miasto rości do Skarbu Królestwanasępujące pretensyje:
1. Że Miastu Daleszycom służy wyłaczne prawo propinowania tudzież wyrabiania piwa i wódek na zasadzie przywilejów Filipa Padniewskiego Biskupa Krakowskiego z r.1579, a pomimo to propinacyja z uszczerbkiem Miasta rozdzielona jest na cztery części, a mianowicie:
a/ na propinacyję miejską
b/ na propinacyję skarbową
c/ na Wójtostwie
d/ na Probostwie w Daleszycach
Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu oświadcza:
Wprawdzie przywilejem Biskupa Padniewskiego z r. 1570 dozwolona została mieszkańcom M. Daleszyce wolność wyrabiania wódek, a przywilejem Myszkowskiego Biskupa z 1570 wolność wyrabiania piwa, lecz z zastrzeźeniem mieszania opłat na rzecz Dworu od słodów piwnych i gorzałczanych. Gdyż prócz tego propinacyja Skarbowa od dawnego czasu jest wykonywaną, przy względzie zatem na niepotwierdzenie powyższych przywilejów, używalność takowa za prawem Skarbu przemawia. Z przywilejów wyżej powolanychprawo wyłaczności propinowania wyprowadzić się nie da.Wyrabianie bowiem trunków i ich propinowaniejest wcale co innego i jedno z drugim niezawisłe. Można wykonywać propinację a nie mieć prawa robienia wódek i również można mieć prawo fabrykowania trunków, a wyszynek ich może być wszystkim dozwolony. Tu właśnie przypadek zachodzi w Daleszycach, gdzie względem utrzymujących szynki, to tylko ograniczenie wprowadzono,że karczmarze i inni mieszkańcynie mogli skąd inąd sprowadzać , lecz takowa w Daleszycach kupować byli obowiazani. Dla tego też propinacyja Daleszycka rozdzieliła się na cztery części i wykonywaną jest oddzielnie przez Miasto,Skarb, Wójtostwo i Probostwo.
Do zajecia więc propinacyi w Daleszycach na wyłączną korzyść Miasta nie ma innej zasady, jak tylko ta, zeby róznorodne propinacyje za wzajemnym wynagrodzeniem połączone zostały w jedną...
Mamy prawo do propinacji, Daleszyce otrzymały go „ po wsze czasy', nikt tych praw nam nie odbierał. Mamy wyszynki i pijacych. Pozostaje tylko fabrykowanie alkoholi.
Seweryn Sasin
W sytuacji konieczności sprawowania zarządu gospodarczego w okolicy Daleszyc, w 1570 roku biskup krakowski Filip Padniewski wydał przywilej lokacyjny dla nowego miasta na terenie wsi Daleszyce, położonej w kluczu kieleckim. Zasadźcą miasta został sławetny Seweryn Sasin, dotychczasowy sołtys wsi Daleszyce. Był prawdopodobnie synem Stanisława Sasina, który był również advocatus de Dalieschicze, wymienianego w 1558r. w księgach wójtowsko- ławniczych miasta biskupiego Bodzentyna oraz bliskim krewnym, a może nawet ojcem, Krzysztofa Sasina – w 1597 r. plebana w Daleszycach. Zapewne był on ojcem owych dwóch Sasinów, którzy około 1620 roku w mieście Daleszyce „…domy swoje i role mieli…”, a którzy „…chcą się koniecznie szlachtą mieć. O jakimś Gorzechowskim o powinowactwie prawią z nim, że przyjaciel ich”. Wspomniany Gorzechowski Stanisław h. Jastrzębiec, pisarz grodzki chęciński, podstarości i podżupek chęciński, około 1626 roku ozenil się z Urszulą Sasinówną, zapewne ich siostrą. O ambicjach rodziny Sasinów świadczy fakt, ze przed 1620 r. w aktach miasta Krakowa wymieniano rodzinę mieszczańską Sasinów”…zowią i dotąd kamienicę Sasimowską. Tych Sasinów dwóch około 1620 r. arendami wiosek od p. Lubomirskiej od Dobrzyc bawili się…” Nazwisko to wymieniane jest także w dokumentach miasta Kielce. W zamian za trudy zasadzania miasta Daleszyce Seweryn Sasin otrzymał, stosownie do prawa magdeburskiego, wójtostwo dziedziczne, uposażone w grunty, dochody z miasta, sadów i łaźni, którą miał zbudować. Wójt miał prawo łowów, mógł zakładać barcie w lasach biskupich. Był zobowiązany do służby wojskowej na koniu . To właśnie Seweryn Sasin, jako zasadźca wymierzał rynek w Daleszycach, rynek okazały 150 x 200m, tak jak na miasto handlowe przystało. Osadnicy otrzymali działki budowlane wokół wytyczonego rynku. Dawne łany kmiecie podzielono na półłanki i obciążono czynszem w wysokości 12 groszy. Po upływie 12 lat wolnizny mieszczanie mieli opłacać po 6 groszy z domów stojących w rynku, po 3 grosze w uliczkach. Rzemieślnicy opłacali czynsz jak w innych miastach biskupich. W średniowieczu do opieki nad ubogimi organizowano szpitale. Ich celem było nie tyle leczenie, ile zapewnienie dachu nad głową najuboższym. Można przypuszczać, że inicjatorem powstania takiej instytucji w Daleszycach była rodzinaszpital
W średniowieczu do opieki nad ubogimi powoływano szpitale, ale ich celem było nie tyle leczenie, co zapewnienie dachu nad głową. Można przypuszczać, że inicjatorem powstania takiej instytucji w Daleszycach była rodzina Sasinów – zasadźcy miasta. Szpital – Dom Schronienia w Daleszycach /1863 r/ Usytuowany był na placu obok dzisiejszego „Domu Ludowego”, obok był kościół pod wezwaniem Św. Ducha, a także cmentarz grzebalny. Do dziś najstarsi mieszkańcy Daleszyc nazywają ulicę Głowackiego – Zaduszną. W późniejszych czasach szpitale otrzymały trafniejszą nazwę : Domy Schronienia. Dozór nad szpitalem miał burmistrz i administrator probostwa, o zakwalifikowaniu do niego decydowała komisja, w skład której poza burmistrzem i księdzem wchodzili mieszczanie Daleszyc. Cytujemy obszerne fragmenty protokołu z posiedzenia takiej komisji w 1847 roku:Dozór Parafialny nad Domem Schronienia zebrawszy się w przepisowym komplecie w zamiarze wspólnego naradzenia się i postanowienia jacy ubodzy Parafii tutejszej
mogą być przyjęci i pomieszczeni w Domu Schronienia i którym ma być udzielone wsparcie z funduszu szpitalnego w ciągu 1847.
1, Józef Siedlarski - kaleka bez familii
2. Piotr i Józefa – małżeństwo Dygasów – starców
3. Franciszka Basińska – kaleka i staruszka
4. Franciszka Godkowa – staruszka
5. Agata Źródłowiska – staruszka
6. Marianna Jędrzejowska - staruszka
To protokół z maja 1874, w sierpniu komisja zakwalifikowała:
Justynę Popielową z małym dzieckiem
Mariannę Popiel - ubogą i słabowitą
Agnieszkę Bednarską - staruszkę
Marcina Musiała – bez familii, słabowitego
Leona Grudzieńskiego – kalekę
Florentynę Grudzieńską – sierotę
Interesujące jest uzasadnienie : … w parafii tutejszej zamieszkałych, zupełnie pozbawionych sił do pracy, nie posiadających funduszu do utrzymania życia…
na stałych, z powodu moralnego prowadzenia się przyjąć…Ubodzy z funduszów Szpitala korzystać ciągle aż do dokończenia życia mają.
Z analizy dokumentów archiwalnych wynika, że daleszycki szpital, przemianowany potem w Dom Schronienia miał uposażenia w gruntach.
W 1825 roku mieszczanin daleszycki Teofil Karwinski wydzierżawił realności do szpitala należące. Z umowy dzierżawnej wynika, że były to dość znaczne obszary: pólko za sadzawkami gruntu ornego zagonów 23, ogród zagonów 40,
grunt połazie zagonów 39 ,w tymże samym polu zagonów 16, półłanek Dankowski zwany, zagonów 90, półłanek gruszownica zagonów 120, pastwiska Ługi obejmujące morgów dwa, laka zwana pasternik wydawać mogąca podług
oszacowania siana cetnarów siedem, potrawu cetnarów trzy i pół, druga łąka tego samego nazwiska wydająca siana cetnarów 14, potrawu cetnarów 7,
łąka pod Smykowem wydająca cetnarów siana 30, łąka w Koselu wydająca siana cetnarów 5, łąka druga w Koselu wydająca siana cetnarów 2,łąka pod miastem wydająca siana cetnarów 18, łąka pod Skałką wydająca siana cetnarów 12, łąka za młynem wydająca siana cetnarów 30, łąka zakręty za rzeką wydająca siana cetnarów 10, potrawu 5, druga łąka zakręty za rzeką wydająca siana cetnarów 24, potrawu 12, łąka w gruszownicy wydająca siana cetnarów 3.
Z pisma Rady Głównej Opiekuńczej Zakładów Dobroczynnych z lutego 1852 r.
wynika, że w tym czasie do Domu Schronienia należało 26 morgów i 272 sążni
gruntów. Nie było to chyba mało, skoro wymieniona Rada wezwała do
przedsięwzięcia stosownych kroków i uorganizowania Domu Schronienia.
Świadczy to , że w owym Domu nie wszystko było jak należy, borykano się z problemami finansowymi, mimo, że dzierżawa gruntów przynosiła zyski, kasa wciąż była pusta. Po pieniądze przeznaczone dla biednych sięgali bez skrupułów
zamożni i znaczący mieszczanie. Tak było z wspominanym na łamach BIT-u
burmistrzem Bacciarellim, burmistrzem Wasikowskim…
Prześledźmy fundusze szpitala na przestrzeni 1833 i 1834 roku:
Przychód: z dzierżawy od Karwińskiego 180 zł
z kwesty dobrowolnej w Dni Zaduszne 9 zł 24 gr
Rozchód: Za żyta korcy 6 72 zł
za jęczmienia korcy 3 24 zł
za butów par 2 nowych 14 zł
za butów par 2 starych 6 zł
za drzewa ścięgów 6 36 zł
ogniowego podatku 1 zł 6 gr
na omastę i sól 8 zł
za płótno łokci 24 na spodnie i koszule 18 zł 24 gr
z kwoty dobrowolnej podzielono na ubogich 9 zł 24 gr
Bilans wyniósł zero, ale jest uwaga dotycząca zaległości:
Na Wasikowskim procentu od kapitału za lata 1831,32,33 - 90 zł.
Oto bilans z 1834 roku:
Przychód: A konto dzierżawy od Karwinskiego 130 zł
z kwoty dobrowolnej w Dni Zaduszne 6 zł 18 gr
Rozchód : Za żyta korcy 3 37 zł
za jęczmienia korcy 2 34 zł
za butów nowych par 2 14 zł
za drzewa ścięgów 3 18 zł
na opłatę podatku ogniowego 1 zł 6 gr
na omastę i sól 5 zł 24 gr
z kwesty na ubogich podzielono 6 zł 18 gr
Bilans : zero. Zaległości: na Jozefie Wasikowskim procentu od kapitału za lata
1831, 32, 33 - 120 zł, na Karwińskim należność 50 zł.
Uważny czytelnik może z tego zestawienia uzyskać informacje dotyczące zmiany cen , ale także wyobrazić sobie warunki w jakich żyli podopieczni tego Domu Schronienia, był to zapewne tylko przysłowiowy dach nad głową. Jak można było sięgać do kasy takich biedaków? Wspominane w rozliczeniach kwoty przydzielane ubogim były kwitowane i poświadczane przez obdarowanych znakami krzyżyków, w 1847 roku taka kwota wynosiła 1 rubel 12,5 kopiejki. Do historii szpitala daleszyckiego pewnie jeszcze wrócimy. Uważni przechodnie wielokrotnie czytali tablicę informacyjną umieszczoną na Domu Ludowym, obok którego zlokalizowany był ów szpital, kościół Św. Ducha
i cmentarz.
wojsko
W drugiej połowie XVIII wieku na obszarze województwa sandomierskiego zamieszczone były oddziały wojskowe armii koronnej. Stacjonowały one w większości miast, m. in. w Radomiu, Kozienicach, Szydłowcu, Kielcach, Chęcinach, Małogoszczy, Kunowie, Łagowie, Pińczowie, Daleszycach, Sandomierzu, Jędrzejowie, Końskich.W roku 1789 Daleszyce były miastem przejętym na rzecz skarbu państwa na mocy ustawy sejmowej z 27 lipca. Upaństwowiono wówczas dobra biskupa krakowskiego, w skład których wchodziły także Daleszyce. Miasto zobowiązane było do różnych świadczeń na rzecz obronności państwa, w tym wojska.
W końcu 1789r. sejm podjął uchwałę o obowiązkowym poborze rekruta, na mocy której do wojska miał pójść 1 rekrut z 50 dymów (domów) z dóbr i miast królewskich. Daleszyce liczyły wówczas 1049 mieszkańców, którzy zajmowali 194 domy.
Władze miejskie były zobowiązane do zapewnienia kwater dla żołnierzy.
W Daleszycach stacjonowała chorągiew kawalerii narodowej (liczyła ok. 150 żołnierzy), wchodzących w skład II Małopolskiej brygady szefostwa Piotra Onufrego Hadziewicza.
Kwatery żołnierskie w pomieszczeniach prywatnych miały być przydzielone z opałem. Dla oficera przewidywano jedną izbę i miejsce w stajni dla koni. Podoficerowie i szeregowcy mieli być lokowani razem z gospodarzem przy jednym piecu i wodzie, na posłaniu, na jakie było stać gospodarza, albo osobno w większych izbach po kilku lub kilkunastu żołnierzy. Wojsko nie miało prawa samowolnie wyznaczać na kwatery dworów, folwarków, plebani, ratuszów i karczem.
W miejscowościach objętych dyslokacją wojska, wszystkie posesje obciążone były kosztami kwaterunku. Właściciele domów nie zajętych na kwatery żołnierskie zobowiązani zostali do składki pieniężnej przeznaczonej na opłacanie kwatery i nagrody dla kwaterujących. Ponadto kwatery w miarę możliwości należało co roku zmieniać.
Wg ustawy sejmowej „żołnierz z gospodarzem i wszystkimi domowymi dyskretnie obchodzić się powinien, z domu własnego nikogo nie rugując, nie wyciągając więcej nad prawo, a oprócz dachu, ognia i wody nie pretesdując”... Każdy żołnierz w naznaczonej sobie kwaterze nie ma się z gospodarzem, gospodynią i ich czeladzią nieprzystojnie obchodzić, pod nieuchronną karę, a po występku pod bieganiem przez rózgi.”
Wyznaczenie żołnierzy na prywatne kwatery było o reguły poważnym obciążeniem dla ich właścicieli. Do Komisji Wojskowej w Warszawie docierały skargi szlachty, mieszczan i chłopów. Generał Józef Wodzicki, dowodzący Dywizją Małopolską, w skład której wchodziła II Brygada Kawalerii Narodowej w raporcie pokontrolnym z 14 czerwca 1791r. pisał, że żołnierze stacjonujący w Daleszycach brali za darmo od chłopów podwody, kazali sobie szafować kury, ryby i śmietany, wypasali miejskie łąki i kosili je, odbierali gospodarzom stodoły, siano i słomę za darmo. W stosunku do dowódców tych żołnierzy wyciągnięte zostały wnioski dyscyplinarne.
Należy także podkreślić, że w maju 1791r. w Daleszycach odebrał przysięgę od żołnierzy mjr Wyszkowski. Przysięga mówiła o posłuszeństwie dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i Konstytucji 3 Maja, o obronie Ojczyzny przed napaścią zewnętrzną i wewnętrznym rokoszem.
Stacjonowanie oddziału wojskowego w Daleszycach, oprócz niekiedy nadużyć wobec mieszkańców było na ogół korzystne dla miasta, ponieważ przysparzało klientów na oferowane przez mieszczan produkty i usługi (m. in. żywność, usługi kowalskie, krawieckie).
WYBRANIECCY
Szczególną rolę w walce zbrojnej z okupantem hitlerowskim w okresie drugiej wojny światowej na Ziemi Daleszyckiej odegrał oddział Armii Krajowej „Wybranieccy” , dowodzony przez Mariana Sołtysiaka „Barabasza”. Pierwsze na Kelecczyźnie oddziały partyzanckie AK zostały sformowane wiosną 1943 r. na terenie powiatów kieleckiego i koneckiego. Jednym z nich był utworzony w kwietniu 1943 r. niewielki, bo liczący początkowo tylko 9 ludzi oddział dowodzony przez inspektora kieleckiego obwodu Kierownictwa Dywersji (Kedywu) kaprala podchorążego Mariana Sołtysiaka „Barabasza”. Składał się on z partyzantów placówek AK w Bodzentynie i Suchedniowie. Oddział utworzono na Bukowej Górze koło Klonowa w lasach suchedniowskich. W czerwcu 1943 r. otrzymał on rozkaz przemarszu do lasów cisowskich i zorganizowania tam bazy wypadowej do działań bojowych przeciwko okupantowi na terenie południowej części powiatu kieleckiego. W lasach cisowskich na uroczysku „Kwarta” partyzanci urządzili obozowisko zamieszkując w szałasach. W tym samym miejscu znajdował się obóz powstańców styczniowych 1863/64 r. 23 czerwca 1943 r. „Barabasz” wydał rozkaz dzienny nr 1, w którym oddziałowi nadana została nazwa „Wybranieckich” – nawiązując do tradycji piechoty wybranieckiej za panowania króla Stefana Batorego. Miejscowa ludność wspomagała partyzantów, dostarczając im ubrań, żywności, informując o ruchach sił okupanta.. Oddział był jednocześnie jednostką dyspozycyjną Kedywu Obwodu Kielc, dlatego do jego zadań należało również wykonywanie akcji bojowych na terenie miast (w tym likwidacja konfidentów i funkcjonariuszy hitlerowskich). Pod koniec października w związku z trudnościami utrzymania w okresie zimowym kilkudziesięcioosobowego oddziału, „Wybranieccy” zostali podzieleni na 4 samodzielne drużyny, które aż do wiosny 1944 r. miały działać w innych częściach Obwodu Kieleckiego AK : ppor „Wiernego” – Edwarda Skrobota, kaprala „Juranda” – Bolesława Boczarskiego, kaprala „Mietka” – Władysława Szumielewicza , kaprala „Andrzeja” – Henryka Pawelca. Istniała także sekcja miejska dowodzona przez kaprala „Dana” – Stefana Fąfarę. Co kilka tygodni odbywały się koncentracje wszystkich drużyn, podczas których „Barabasz” dokonywał ich przeglądu oraz omawiał z dowódcami plany działań bojowych. Na początku marca 1944 r. „Wybranieckich” wizytował Komendant Obwodu AK Kielce major Józef Włodarczyk „Wyrwa”. W kwietniu 1944 r. „Wybranieccy” przestali być oddziałem dyspozycyjnym Obwodu Kedywu, a uznani zostali za oddział partyzancki – zalążek przyszłego 4 pułku piechoty Legionów AK. Liczył on wówczas 127 ludzi, w tym 3 oficerów i 24 podoficerów. Pod koniec kwietnia 1944 r.partyzanci powrócili do lasów cisowskich . Stworzono wówczas podobozy: pierwszy w miejscu obozu z 1943 r., drugi pod Górą Włochy i trzeci koło Widełek. W pierwszej połowie maja , w związku ze zwiększeniem stanu liczebnego oddział przeformowano w kompanię, składającą się z 4 plutonów. W czerwcu nastąpiła zmiana dowódcy kompanii „Wybranieckich” – został nim por. Maksymilian Lorenc „Katarzyna”, który nie cieszył się tak dużym autorytetem wśród partyzantów, co „Barabasz”. W związku z małym doświadczeniem bojowym por. „Katarzyny” podczas akcji zbrojnych kompanią dowodził nadal ppor. „Barabasz”. Od lipca 1944 r. „Wybranieccy” zajęli pomieszczenia niemieckiego tartaku oraz leśniczówki w Niwkach Daleszyckich, gdzie organizowano 2 kompanię 4 pułku piechoty Legionów AK por. Michała Szreka „Zapały”. Do obozu partyzantów często przybywała okoliczna ludność, chcąca schronić się przez represjami hitlerowców.31 lipca 1944 r. kompania „Wybranieckich” weszła w skład 1 batalionu 4 pułku piechoty Legionów AK, od 9 sierpnia nadano 1 kompanii tego batalionu nazwę „Wybranieckich”. 11 sierpnia po mszy polowej odprawionej przez kapelana księdza Henryka Peszko „Wichra” na daleszyckim rynku, partyzanci pomaszerowali w kierunku Zagnańska – na miejsce koncentracji 4 pułku piechoty Legionów AK. 4 pułk podążał w kierunku Warszawy, aby udzielić pomocy zbrojnej powstańcom.
W walce z okupantem „Wybranieccy” współdziałali m.in. z partyzantami Batalionów Chłopskich i Brygady „Grunwald” majora Józefa Sobiesiaka . Głównymi etapami działalności zbrojnej oddziału była walka z bandami rabunkowymi, prowadzenie dywersji, likwidowanie konfidentów i funkcjonariuszy hitlerowskich, obrona ludności przed akcjami pacyfikacyjnymi. „Wybranieccy” przeprowadzili ponad 100 udanych akcji bojowych. Do ważniejszych akcji zbrojnych oddziału należało:
opanowanie miasta Chęciny i uwolnienie z aresztu więźniów (kwiecień 1943 r.), spalenie koszar służby budowlanej (Baudienstu) w Rykoszynie (15 października 1943 r.), napad na posterunek żandarmerii w Bielinach (8 marca 1944 r.), nieudany atak na załogę niemieckiego tartaku w Niwkach Daleszyckich (marzec 1944 r.), opanowanie Chmielnika i rozbicie magazynów wojskowych (22 czerwca 1944 r.), rozbicie oddziału żandarmerii w Niestachowie (7 lipca 1944 r.), walki z niemieckimi pododdziałami w Daleszycach (lipiec i sierpień 1944 r.), udział w bitwach 4 pułku piechoty Legionów AK pod Antoniowem (21 sierpnia 1944), Zaborowicami (15 września 1944 r.), Fanisławicami (18 czerwca 1944 r.) i Radkowem (26 września 1944 r.).
28 września 1944 r. rozformowano zgrupowanie 2 Dywizji Piechoty Legionów AK, w której składzie był 4 pułk piechoty Legionów AK. Partyzanci zostali zdemobilizowani, część z nich powróciła do swoich miejscowości i rodzin, reszta kontynuowała walkę z okupantem. Należy podkreślić ,że przez oddział ,,Wybranieckich ‘’przeszło ok.300 osób. Po zakończeniu działań wojennych w okresie Polski Ludowej wielu żołnierzy „Wybranieckich”/ w tym ,,Barabasz’’ więziony w latach 1949-1955/ było represjonowanych przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i Informację Wojskową za działalność w Armii Krajowej. Tadeusz Banaszek


