2. PROPINACJA
3. Z DZIEJÓW DALESZYC
4. BŁOGOSŁAWIONY JERZY MATULEWICZ
5. BARTNICTWO NA DALESZYCKIEJ ZIEMI
6. NIECHCIANE WÓJTOSTWO I DANKÓW ?
7. LICZYMY MIESZCZAŃSKIE MORGI
8. TRADYCJE TARGOWE I JARMARCZNE W DALESZYCACH
9. Z DZIEJÓW POWSTANIA STYCZNIOWEGO NA ZIEMI DALESZYCKIEJ
10. WOJSKO POLSKIE W DALESZYCACH POD KONIEC XVIII WIEKU.
11. SĄD GRODZKI W DALESZYCACH
12. MARSZAŁEK JÓZEF PIŁSUDSKI W DALESZYCACH
13. W DAWNYCH DALESZYCACH
14. CUDZE CHWALICIE, SWEGO NIE ZNACIE
15. NARODOWY DZIEŃ ŻYCIA
16. ULICA GŁOWACKIEGO
17. HISTORIA ULICY 3 MAJA
18. HISTORIA SZKO ŁY W BRZECHOWIE
19. PAMIĘĆ NA WIEKI
20. NIE DALESZYCE, A DOBCZYCE
21. STANISŁAW STASZIC GODNY PATRON NASZEGO RYNKU
22. URODZINY NASZEGO MIASTA
23. DALESZYCE - MIASTO MŁODYCH ARTYSTÓW
24. ODDZIAŁ ARMII KRAJOWEJ "WYBRANIECCY"
25. CMENTARZ DALESZYCKI - dokumenty archiwalne
26. OBÓZ ĆWICZEŃ - NIWKI DALESZYCKIE
27. POBÓR DO WOJSKA W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM W GMINACH CISÓW I DALESZYCE
28. KAROL KALITA "RĘBAJŁO" - DOWÓDCA ODDZIAŁÓW POWSTAŃCZYCH
29.
30.
1. SASIN - ZASADŹCA DALESZYC
Młodzieńcy zapytani o to, z czym kojarzy się nazwisko SASIN, zgodnie
oświadczali: z piłką nożną, Paweł Sasin przeszedł z Lecha Poznań
do Korony Kielce….
To wszystko prawda! Dodam, że Sasinów w Polsce jest wielu:
znajdziemy ich wśród wykładowców wyższych uczelni w
Polsce, w sporcie, w styczniu br. I Wicewojewodą Mazowieckim został
Jacek Sasin… ale my mamy własnego Sasina, o którym
tak niewiele wiemy! Czujemy się zobowiązani przedstawić ową postać, a
Tym, którzy wiedzą dużo / może więcej od nas /
przypomnieć… Wspominaliśmy, że lokacji miasta Daleszyce dokonał
na podstawie przywileju króla Zygmunta Augusta z 1569 roku
biskup krakowski Filip Padniewski. Ale to nie on był zasadźcą miasta
– obowiązek ten przypadł ówczesnemu sołtysowi Daleszyc
Sewerynowi Sasinowi. A był to obowiązek nie lada! Trzeba było zadbać o
zorganizowanie miasta, ściągnąć osadników, pomagać w budowie
domów, zarządzać miastem. To właśnie Seweryn Sasin wyznaczał
obszerny daleszycki rynek, aby nadać miastu charakter handlowy. Trudno
ustalić skąd we wsi Daleszyce wziął się Sasin, skąd przybył. Jedno jest
pewne,musiał mieć uznanie wśród społeczeństwa i
monarchów, skoro mu powierzono tak wielkie przedsięwzięcie.
Istnieje prawdopodobieństwo, że był synem Stanisława Sasina,
wymienianego w 1558 roku w księgach wójtowsko – ławniczych
miasta Bodzentyna. Nie wiemy jakie pokrewieństwo łączyło go z
Krzysztofem Sasinem - plebanem w Daleszycach w 1597 roku.
Nazwisko Sasin pojawia się wielokrotnie na kartach historii:
Kasztelanem wyszogrodzkim był Sasin z Gołymia /1435 – 1520/,
Sasin z Łazęk był chorążym zakroczymskim, kasztelanem ciechanowskim
/1360 – 1430/, pisarz grodzki chęciński ożenił się z Urszulą
Sasinówną, w Krakowie znana była ok. 1620 roku rodzina
Sasinów, arendujaca wioski od p. Lubomirskiej, a w samych
Daleszycach ok. 1630 roku byli bracia Sasinowie, bogaci – mieli
własne domy i grunty, zabiegali o szlacheckie tytuły. Seweryn Sasin
jako zasadźca miasta otrzymał majątek: było to nowo założone
wójtostwo wraz z gruntami, do niego należały dochody z kasy
miejskiej. Jako wójt miał prawo łowów, mógł
zakładać barcie w lasach. Szkoda, że o tak ważnej dla Daleszyc postaci
wiemy tak niewiele, ale próbujmy zachować dla potomnych chociaż
resztki wiedzy. Może warto obecne Wójtostwo związać z postacią
Sasina? Jeśli nie zrobimy tego w miarę szybko, następne pokolenia
otrzymają w spadku kolejną białą kartkę historii.
POWRÓT
2. PROPINACJA.
Przeglądając archiwalne akta Daleszyc zastanawia ogrom akt na temat
propinacji.Wystarczy jednak sięgnąć do faktów historycznych aby
znależć wytłumaczenie.
Propinacja to wyłączne prawo właściciela dóbr ziemskich do
produkcji i sprzedaży alkoholu w obrębie swoich dóbr. W Polsce
pojawiła się w XVI wieku, rozpowszechniła się w XVIII wieku. Nazwa
pochodzi z j. łacińskiego „propinatio”- przepijanie do
kogoś, „propinare” - częstować trunkiem, pić czyjeś
zdrowie. ( przy okazji : wiemy już skąd toast :” na
zdrowie”). Propinacja stawała się coraz ważniejszym elementem
gospodarki folwarcznej.Przynosiła ogromne zyski, przekraczające dochody
z innych form działalności. Aby propinowanie przyniosło zysk musiał być
zbyt. Produkowane alkohole zbywano chłopom. W okrsie średniowiecza w
Polsce produkowano i pijano piwo.Stanowiło podstawę obyczaju
towarzyskiego, należało do codziennej konsumpcji żywnościowej. Ze
wzgledu na niską zawartość alkoholu nie było powodem szerszych
niekorzystnych zjawisk społecznych, nie powodowało powszechnego
pijaństwa. Sytuacja zmieniła się w XVI wieku (wtedy Daleszyce otrzymały
przywilej propinacji), kiedy w Rzeczpospolitej wzrosła uprawa
jęczmienia wykorzystywanego do produkcji piw „pełnych” i
palonej wódki – gorzałki.” Encyklopedia Staropolska
„ Aleksandra Briicknera podaje, że słowo „gorzałka”
pochodzi od „ zgorzał” - umarł po wypiciu zbyt dużej ilości
– to tak, pod rozwagę.
Czy pozwolenie na propinację było przywilejem czy raczej zapowiadało nieszczęście?
Propinacja była monopolem dla szlachty, chłop nie powinien mieć
pieniędzy i własnie propinacja była instrumentem drenażu chłopskich
pieniędzy. Odbywało się to przez pańską karczmę, chłop pił ponad swoje
możliwości, a pan zwiększał produkcję i mnożył zyski. O wielkich
dochodach jakie dawała propinacja niech świadczy fakt, kiedy ją
rozdzielono na części, Burmistrz Daleszyc natychmiast wniósł
skargę: "...Ze złożonego przez Burmistrza Miasta Daleszyc szkicu
historycznego okazuje się, iż to Miasto rości do Skarbu
Królestwa nasępujące pretensyje:
1.Że Miastu Daleszycom służy wyłaczne prawo propinowania tudzież
wyrabiania piwa i wódek na zasadzie przywilejów Filipa
Padniewskiego Biskupa Krakowskiego z r.1579, a pomimo to propinacyja z
uszczerbkiem Miasta rozdzielona jest na cztery części, a mianowicie:
a/ na propinacyję miejską
b/ na propinacyję skarbową
c/ na Wójtostwie
d/ na Probostwie w Daleszycach"
Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu oświadcza:
"Wprawdzie przywilejem Biskupa Padniewskiego z r. 1570 dozwolona
została mieszkańcom M. Daleszyce wolność wyrabiania wódek, a
przywilejem Myszkowskiego Biskupa z 1570 wolność wyrabiania piwa, lecz
z zastrzeźeniem mieszania opłat na rzecz Dworu od słodów piwnych
i gorzałczanych. Gdyż prócz tego propinacyja Skarbowa od dawnego
czasu jest wykonywaną, przy względzie zatemna niepotwierdzenie
powyższych przywilejów, używalność takowa za prawem Skarbu
przemawia. Z przywilejów wyżej powolanychprawo wyłaczności
propinowania wyprowadzić się nie da.Wyrabianie bowiem trunków i
ich propinowanie jest wcale co innegoi jedno z drugim niezawisłe. Można
wykonywać propinację a nie mieć prawa robienia wódek i
również można mieć prawo fabrykowania trunków, a wyszynek
ich może być wszystkim dozwolony. Tu właśnie przypadek zachodzi w
daleszycach, gdzie względem utrzymujących szynki, to tylko ograniczenie
wprowadzono,że karczmarze i inni mieszkańcy nie mogli skąd inąd
sprowadzać , lecz takową w Daleszycach kupować byli obowiazani. Dlatego
też propinacyja Daleszycka rozdzieliła się na cztery części i
wykonywaną jest oddzielnie przez Miasto,Skarb, Wójtostwo i
Probostwo. Do zajęcia więc propinacyi w Daleszycach na wyłączną korzyść
Miasta nie ma innej zasady, jak tylko ta, zeby różnorodne
propinacyje za wzajemnym wynagrodzeniem połączone zostały w jedną..".
(1845 r).
Mamy prawo do propinacji, Daleszyce otrzymały go „ po wsze
czasy", nikt tych praw nam nie odbierał. Pozostaje tylko fabrykowanie
alkoholi.
POWRÓT
3. Z DZIEJÓW DALESZYC
Historia Daleszyc spisana w 1820 roku przez owczesnego Burmistrza
Daleszyc – Onufrego Stroynowskiego. Jest to wierny odpis z
oryginału. "Jak dołączona Kopia Wierzytelna Erekcyi Miasta świadczy
założone było pierwiastkowo Miasto Daleszyce w granicach dawniejszych
wsi Daleszyce przez Księcia Filipa Padniewskiego Biskupa Krakowskiego w
roku 1569 dnia 4-go po Wielkiej Nocy, mocą którego nowo
ustanowionemu Miasteczku prócz wolnego sądownictwa, wyłączne
prawo Propinowania na użytek ogólny Miasta i wolny wręb tak na
budowle jako i na opał za Asygnacyję Starosty Kieleckiego i czynszem
rocznem z każdego Dymu Rynkowego po groszy 6 a ulicznego po groszy 3.W
lasach Biskupich a teraz Narodowych pod rzeką Belnianką blisko granic
dóbr Cisowa płynacą nadane były a to na fundamencie
potwierdzenia Królewskiego przez Nayiaśniejszego Zygmunta
Augusta w roku tem zapadłego a to w Kopiy wierzytelney od Signum
a/azałączonego która to Konfirmacja Krakowska, oprócz po
wyższey wyrażonych Dobrodziejstw, ieszcze dwa gluwnieysze Jarmarki to
iest w Dzień ŚgoFilipa Jakuba i Śgo Michała i ieden Tygodniowy Targ
szczególnymi wolnościami dla kupujących i przedających
przyznała.Późniejsze woienne rozterki i napaści
nieprzyjacielskie sprawiły że nadany przez Ksiecia Biskupa
Padniewskiego Przywilej z powodu nieroztropnego zachowania ze strony
Mieszczan zupełnemu zepsuciu uległ. Zaczem następca Jego Książe
Konstantin Felicjan Szaniawski Biskup Krakowski przychylając się do
usilnych próźb Mieszkańców Miasteczka Daleszyce przy
potwierdzeniu dawniejszych swobód utracone prawo
powtórnie Im w roku 1579 nadał. Jak Allegat zacytowany świadczy
w roku zaś 1579 poświadczaiac Książe Piotr z Mirowa Miskowski Biskup
Krakowski ndane Miastu Daleszycom prawo , dał Im wyłączną wolność wraz
z Miastem Kielcami fabrykowania piwa i wódki , nie tylko w
obrebie Miasta lecz z obowiązkiem aby okoliczne wsie i Kużnice Biskupie
pod karą grzywien trzech piwo i wódki z Miasta Daleszyc lub
Kielc dla wzrostu tychmiast pobierali , iak kopia wierzytelna ad Sig
3/wskazuje.Dowodem także przekonywającym jest dołączona ad Sig 4/4
Kopia inwentarza Klucza Cisowskiego albo Daleszyckiego w roku 1650
przez Jego Mość X Woyciecha Rayniewskiego Sekretarza Jego
Królewskiej Mości na groncie tegoż miasta sporządzonego
który tak wolne propinowanie iako i wolny wręb dla Miasta
wskazuje.
Jakie jest położenie geograficzne Miasta? Czyli ma Jeziora, Rzekę spławną lub inną?
Miasto Daleszyce nad granicą Obwodu Kieleckiego Woiewództwa
Krakowskiego sytuowane jest średnim punktem otaczaiącego Miasteczek, to
ies w następnej pozycyi.
Na wschód o mil trzy Słupia Łagów i Raków.
Na południe o milę iedną i pół Miasteczko Pierzchnica, o mil tryz Chmielnik i Sobków
Na zachód o mil trzy Miasto Chęciny a o mil dwie Miasto Woiewódzkie Kielce
Na północ o mil dwie Miaswteczko Borzęcin a o mil trzy Kużnice Suchedniowskie.
Takowe Miasteczko leży w równinie między otaczajacymi
górami nad rzeką Makoszanką czyli czerwoną wodą
która iednak nie iest spławną rzeką. Jeziorów żadnych nie
posiada.
Jaka była rozległość miasta przy jego założeniu, z jakimi graniczyło włościami?
Załączona Erecya Miasta Daleszyc wskazuje z iednej strony za punkta
graniczne stanowiace to iest od północy Wieś Górno, od
wschodu Wieś Skoroszyce, od południa Młyn Słopiecki, nie obejmuje
iednak granic ku zachodowi, ani szczególnych oznaków
granic stanowiących, które wywód słowny z Obywateli
sedziwych wiary godnych sporzadzony świadczy.
Rozgraniczenia oryginalne dawnej Wsi Daleszyc podług Przywilejów
wynaleść nie można było. Które zapewne w aktach Prześwietney
Kapituły Krakowskiey znaydować się mogą. Jednak dowody wskazują że
między Daleszycami i Wsia Skoroszyce dwie realnosci dawniej do Miasta
należące odpadły, to iest Woytostwo Daleszyckie i Woytostwo
Danków. Między Słopcem zaś, Młyny dwa w posesyi dożywotniey
będące, które na teraz żadnego dochodu Miastu nie czynią. Miasto
te same podatki, które przed odłączeniem rzeczonych realnosci
exystowały opłaca, a to z powodu niedopilnowania się Urzędników
Miejskich jak dołączone kopie kwitów świadczą.
Utraciło Miasto bardzo wiele w istotnych granicach swoich, całe pole
wraz z lasem Jabłonnem zwane aż po pole Burdawa, z drugiej zaś strony
niwy, łąki i las po rzekę Belniankę pod Cisowem, które za czasu
grasującego powietrza, zaniedbane i zapuszczone, a później przez
Rząd Biskupi przywłaszczone były.
Czyli i iakie Miasto posiada folwarki, wsie, grunta......
Prócz Domu Miejskiego Ratuszem zwanego, z mocy nadanego
Przywileju wystawionego,pastwiska szczupłego Błoniem nazwanego nie
posiada Miasto Daleszyce żadnych realności właściwych. Ile niegdyś
Młyny Danków, Biesaków i Barbara – w obrębie Miasta
położone do funduszów Mieyskich należące, później przez
Rząd Biskupi odebrane i przywłaszczone zostały.
... Domyślić się można, ze przez powietrze około roku 1680 i 1690
panujące, przez które prawie wszystkie odlegleysze gronta dla
zmniejszonej ludności zaniedbane były i ślad posesyi tey zginął. Co do
cegielni, wapiarni i łamania kamieni, to lubo takowa po teraz nie
exystuie, te iednak dla istotney potrzeby mieyscowey do dogodnego
położenia i obfitości materyału założenie tychże życzyć by wypadał."
(AO)
POWRÓT
4. BŁOGOSŁAWIONY JERZY MATULEWICZ
Wierni kościoła katolickiego pamiętają zapewne uroczystość zwiazaną z
beatyfikacją arcybiskupa Matulewicza, którego 28 czerwca 1987
roku Ojciec Świety Jan Paweł II ogłosił błogosławionym. Wiedzą o tym i
nasi parafianie, ale niewielu wie ( tak przynajmniej wynikało z
sondaży), ze postać Jerzego Matulewicza zwiazana była z naszą
daleszycka parafią.
Jerzy Matulewicz ur. 13 kwietnia 1871 roku we wsi Lugine, w pobliżu
Mariampola był Litwinem – oryginalne nazwisko: Matulaitis. Był
ósmym dzieckiem w rodzinie. Mając 3 lata stracił ojca. Matka
nauczyła go goracej pobożności i życzliwości dla ludzi, zmarła, gdy
Jerzy miał zaledwie 10 lat. Został teraz pod opieką starszych braci. To
oni zadbali, aby Jerzy kontunuował nauki szkolne. Żyjąc w biedzie,
czesto głodny, bez odpowiedniego ubrania osiągał sukcesy w szkole.
Zapadł na zdrowiu, szczególnie dokuczała mu rana na nodze. Nawet
lekarze nie rozpoznali wówczas gruźlicy kości, z której
już nigdy się nie wyleczył.Przerywał naukę, pracował w gospodarstwie
brata, ale ciąglemyślał o kapłaństwie. Marzenia zaczęły się spełniać,
kiedy kuzyn Jerzego, Jan Matulewicz,profesor języków klasycznych
w gimnazjum oraz języka rosyjskiego w seminarium duchownym w Kielcach,
po naradzie rodzinnej w czasie odwiedzin w Lugine w 1889 roku , zabrał
go ze sobą do Kielc. Fakt ten miał decydujące znaczenie w dalszej
drodze Jerzego do kapłaństwa – pozwolił mu ukończyć szkołę
średnią i opanować dobrze język łaciński. Zmienia także brzmienie
swojego nazwiska na polskie – Matulewicz. W 1891 roku wstępuje do
seminarium duchownego w Kielcach. Niestety po zaledwie 2 latach władze
carskie zamykają seminarium, dzięki zapobiegliwemu biskupowi
kieleckiemu Tomaszowi Kulińskiemu klerycy trafiają do innych
seminariów, Matulewicz kontynuuje naukę w Warszawie. W 1898 roku
otrzymuje swięcenia kapłańskie i z całym zapałem młodzieńczego serca
oddaje się pracy. 3 sierpnia 1899 roku objął obowiazki wikariusza w
parafii Daleszyce.Po kilku miesiącach zadawniona choroba powraca ze
zwielokrotnioną siłą. Ksiądz Matulewicz opuszcza Daleszyce i udaje się
na kurację w Niemczech. Do Kielc wraca w 1902 roku, wykłada prawo
kanoniczne i łacinę w ponownie otwartym seminarium duchownym.
To tylko małe migawki z życia sławetnego biskupa.Jego życie pełne
problemów i cierpienia może być wzorem dla innych. Polecamy
głębsze poznanie jego dziejów, każdy może znależć w nich jakieś
wskazówki dla siebie. Dodajmy, że arcybiskup Jerzy Matulewicz
zmarł niespodziewanie 27 stycznia 1927 roku w pełni sił po ....operacji
wyrostka robaczkowego.
POWRÓT
5. BARTNICTWO NA DALESZYCKIEJ ZIEMI
Puszcza Świętokrzyska w okresie wczesnego średniowiecza stanowiła duży
problem dla pierwotnych mieszkańców . Osiedlanie się na tych
terenach wymagało wielkiego wysiłku, trzeba było karczować stary,
potężny las. Postęp osadnictwa był bardzo powolny. Biskup krakowski
uzyskał nawet od księcia Leszka Białego przywilej osadzania
Niemców na terytorium klucza kieleckiego, ale i to nie
przyniosło efektów. Próbowano różnych
sposobów, aby zasiedlić puszczę. Jednym z nich było pozwolenie
na zakładanie w puszczy barci pszczelich. W okresie wczesnego
średniowiecza na terenie Puszczy Świętokrzyskiej, w pobliżu pogańskich
ośrodków kultowych zajmowano się bartnictwem, w celu
pozyskiwania miodu używanego w celach obrzędowych. Taki ośrodek istniał
w Widełkach, gdzie do dziś można oglądać pozostałości po świątyni
pogańskiej, miejsce świadczące o środowisku, w jakim żyli mieszkańcy
tej ziemi około 200 lat przed przyjęciem chrześcijaństwa. W obrządkach
chrześcijańskich też używano miodu i wosku, a wiec Kościół
pozwalał na zakładanie barci pszczelich, ale nakładał na
bartników daninę miodną. Według historycznych źródeł w
Sukowie danina ta wynosiła 2 urny.Słynny kronikarz Jan Długosz wspomina
o barciach we wsi Mójcza. Miód wykorzystywano w medycynie
domowej, wytwarzaniu miodów syconych. Wosk był w wielu
dziedzinach surowcem niezastąpionym; produkowano z niego świece,
wykorzystywano przy bieleniu płótna, stolarstwie, garbarstwie i
garncarstwie. O dużym znaczeniu miodu i wosku świadczy fakt, że
dostarczenie określonej ilości wosku było stosowane jako kara nakładana
na członków cechów rzemieślniczych za różne
przewinienia. Wraz z procesem osiedlania się w puszczy,
zapotrzebowaniem na drewno budowlane i do produkcji rzemieślniczych
rozwój bartnictwa zahamował się. Już w 1602 roku Biskup Bernard
Maciejowski ukarał Macieja Belińskiego za to, że wycinał drzewa
„zdatne na barcie”, a w 1628 roku Biskup Marcin Szyszkowski
wydał ordynację do rudników /wydobywających rudę/, zabronił pod
karą 100 grzywien wycinania drzew „zdatnych na
pszczelniki”. Pomimo tej opieki prawnej lasy nadal były
niszczone, lustratorzy w 1628 roku określili ich stan jako zły. W
styczniu 1629 roku biskup utworzył cech bartny dla klucza kieleckiego.
Miejscem urzędowania było miasto Daleszyce, starszymi cechu zostali
daleszyccy bartnicy.O wyborze siedziby cechu zadecydowała duża liczba
bartników. Dla uporządkowania spraw spornych między bartnikami,
a innymi użytkownikami puszczy wprowadzono obowiązek
organizowania zjazdów bartnych w pierwszy
poniedziałek po Św. Michale Archaniele, na którym można było
wszystkie swoje uwagi i skargi przedstawić przed starostą kieleckim.
Bartnictwo stawało się coraz mniej popularne, ilość pni pszczelich
ciągle spadała.W okresie międzywojennym było tu 79 pasiek z 353 ulami,
z czego1/4 stanowiły ule pniakowe, pozostałe –
ramowe.
/AO/
POWRÓT
6. NIECHCIANE WÓJTOSTWO I DANKÓW?
Znamy nieco historie Wójtostwa Daleszyce i Dankowa. Wielu
mieszkańców wie, że kiedyś nie należały te tereny do miasta
Daleszyce. 9.04.1852 roku Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i
Duchownych zwróciła się do Rządu Gubernialnego Radomskiego o
zdecydowanie, czy Wójtostwo i osada Danków kwalifikują
się do podciągnięcia pod jurysdykcję miejską. Opieszałość
urzędników sprawiła, że Komisja Rządowa wielokrotnie wzywała do
zajęcia stanowiska w tej sprawie, groziła karami administracyjnymi, ale
efekt był ten sam – brak odpowiedzi. Po kilku ponagleniach i
groźbach wystosowano pismo:
…Interes przyłączenia Wójtostwa Daleszyc i Dankowa do
administracji Miasta Daleszyce przeszło od 2 lat miał do wyrobienia śp.
Inżynier Strauss a mianowicie co do sporządzenia planu sytuacyjnego,
któremu to interes aż do śmierci pozostał bez skutku, obecnie
miedzy innymi pilnymi przedmiotami będący oddany jest Budowniczy
Powiatu, któren przywiedzie go do skutku, ile będzie można
najrychlej- upraszam przeto Rząd Gubernialny aby zagrożone skutki
wstrzymać raczył."
9 czerwca 1853 rok – ponowne pisma, ponowne zagrożenie karą
administracyjną. Okazuje się, że Komisja Rządowa oczekiwała na
odpowiedź od 30 listopada 1850 roku. Następne ponaglenie 21 listopada
1853 roku, podobne, jeszcze w 1854 – raportu w sprawie
Wójtostwa i Dankowa nie ma. Wreszcie 3 czerwca 1854 roku
Wójt Gminy Rządowej w Kielcachskłada raport Wielmożnemu
Naczelnikowi powiatu Kieleckiego o „powinnościach włościan
Wójtostwa Daleszyc i Dankowa.”
"1.Wszyscy mieszkańcy tych obydwóch Wójtostw są
Włościanami rolnymi i pańszczyznę w miejscu folwarków swych
odrabiającymi.
2.Z obydwóch wsi Włościanie jedynie składkę na Szkółkę
Elementarną w Mieście Daleszyce exystującą do Kasy Ekonomicznej tegoż
Miasta opłacają. Wszystkie zaś inne podatki przynależne do Kasy Powiatu
wnoszą.
3.Oprócz tego Włościanie Wójtostwa Daleszyce jako zbliżeni Miastu ulegają opłacie podatku konsumpcyjnego.
4.Propinacja w obydwóch Wójtostwach należy do
Dzierżawców tychże, na mocy kontraktów z Rządem
zawartych."
W 1855 roku Rząd Gubernialny Radomski „ ze względu na odległość o
wiorstę od Miasta Daleszyc, mając naturę dóbr wiejskich,
mieszkańcy trudnią się tylko rolnictwem, odrabiają dla folwarków
pańszczyznę, przeto nie znalazłszy dostatecznej zasady do podciągnięcia
Wójtostwa z osadą Danków pod jurysdykcję Miejską do
wniosku w tym względzie uczynionego przychylić się nie
mogę."
/AO/
POWRÓT
7. LICZYMY MIESZCZAŃSKIE MORGI
7 sierpnia 1820 roku do Komisji Województwa Krakowskiego wpłynął
wniosek geometry Jana Juszczakiewicza, "aby ponaglić mieszczan
daleszyckich do wypłacenia mu należności za pomiary". Mieszkańcy (jak
wynika z pisma)-zadeklarowali po 12 groszy od morgi. Oprócz
tego, za "pustaki" – czyli nieużytki- miał otrzymać oddzielne
wynagrodzenie. Obiecano mu dodatkową zapłatę w owsie i sianie…
Juszczakiewicz wykazał:" morgów 2171 prętów 19621, za
które należało się zł 868 gr 15." Łatwo policzyć ile mórg
ziemi posiadali wtedy daleszyccy mieszczanie.
POWRÓT
8. TRADYCJE TARGOWE I JARMARCZNE W DALESZYCACH
Wyniesieniu Daleszyc do rangi miasta sprzyjało dogodne położenie na
szlakach komunikacyjnych wiodących ze Skalbmierza przez Chmielnik, do
Bodzentyna i Iłży, co stwarzało perspektywę dalszego rozwoju. Wraz z
otrzymaniem praw miejskich 1569 roku Daleszyce otrzymały szereg
przywilejów sprzyjających rozwojowi miasta. Przywilej lokacyjny
przewidywał wolność od opłaty ceł wewnętrznych i targowego na terenie
całego kraju, przyznawał targ, trzy jarmarki w ciągu roku i 16 lat
wolnizny.Początkowo Daleszyce miały prawo do jednego targu w ciągu
tygodniai 2 jarmarków w ciągu roku. Targi odbywały się w
czwartki, a jarmarki w czwartek po św. Filipie /26.V/ oraz na św.
Michała /29.9/. Przedmiotem handlu było sukno, bławatny, płótno,
obuwie garnki, naczynia drewniane i szklane, wyroby kołodziejskie,
bednarskie i stolarskie. Były też artykuły spożywcze: nabiał, warzywa,
owoce, sól i słonina dostarczana przez „ foryniarzy”
spoza Daleszyc.
Odbywały się też targi zwierzęce na bydło rogate i trzodę chlewną.
Ojcowie miasta czynili starania o przyznanie im prawa do „
prowadzenia targów końskich”, motywując prośbę dużym
placem, na którym targi te mogły się odbywać. Rolę targowiska
pełnił w przeszłości prawdopodobnie duży rynek, potem obecny Plac
Cedry, który do dziś przez starszych mieszkańców Daleszyc
nazywany jest Targowiskiem. Ulica biegnąca od targowiska nosiła nazwę
Cielęcej / obecnie Kilińskiego/, ale popularnie i tak używa się często
starej nazwy. Prawdopodobnie inna ulica –obecnie Wigury –
również odchodząca od targowiska, nosiła nazwę Końskiej.
Mieszkańcy gminy mogli handlować bez opłat, pozostali musieli płacić
„placowe”. O randze handlowej Daleszyc może świadczyć fakt,
że sobotnie targi cotygodniowe w Kielcach zostały przeniesione na
wtorek, ponieważ duży udział w targach mieli daleszyccy handlarze,
często pochodzenia żydowskiego, którzy ze względów
religijnych nie mogli handlować w soboty. Mieszczanie kieleccy żalili
się, że targi w Daleszycach stały się bardziej atrakcyjne i
„… ludzi niemało dla tego rozerwania od obu miasteczek
odciąga się i co by u nich mieli być, to się do Daleszyc
obracają.”
W latach dwudziestych XIX wieku targi były pod bystra obserwacja władz
administracyjnych. Wskazywano na szkodliwość jarmarków i
targów jako imprez sprzyjających pijaństwu i
awanturnictwu. Pewnie było w tym wiele racji skoro władze miasta w celu
zapewnienia porządku publicznego wyznaczały " na czas trwania targu czy
jarmarku czterech mężczyzn „z orężem” – muszkietem
lub halabardą".
W latach trzydziestych XIX wieku targi straciły na swojej świetności.
Ich ilość spadła do 13 w ciągu roku, z czego „za porządne”
zdaniem ówczesnego burmistrza Daleszyc – Wąsikiewicza
– można było uznać tylko trzy. Przedmiotem handlu były
wówczas "ziemiopłody” i niewielka ilość bydła i trzody
chlewnej. Nie handlowano już zbożem, rzadko zjeżdżali kupcy z
materiałami. Ojcowie miasta dążyli do przywrócenia targom dawnej
świetności widząc w tym fakcie perspektywę rozwoju. Sugerowali władzom
obwodu kieleckiego, aby w komunikatach urzędowych ogłosić wielkie
jarmarki w Daleszycach. Jednakże targi i jarmarki zamarły jeszcze przed
utraceniem praw miejskich, a wiec przed rokiem 1869. Reaktywowano je na
krótko pod koniec XIX wieku, odbywały się wtedy w każda środę,
ale na początku XX wieku ostatecznie
upadły.
/AO/
POWRÓT
9. Z DZIEJÓW POWSTANIA STYCZNIOWEGO NA ZIEMI DALESZYCKIEJ
22 stycznia 1863r. rozpoczęło się w Królestwie Polskim powstanie
narodowo – wyzwoleńcze, zwane Powstaniem Styczniowym, ostatni
zryw zbrojny Polaków w XIX wieku. Powstanie to, w
odróżnieniu od wcześniejszych (kościuszkowskiego, listopadowego)
przybrało postać wojny partyzanckiej, polegającej na zaskakujących,
krótkotrwałychi gwałtownych starciach zbrojnych oddziałów
powstańczych z wojskami rosyjskimi. Rejon Gór Świętokrzyskich
stanowił duże możliwości rozwoju partyzantki ze względu na wyżynno
– górzysty charakter obszaru, duże kompleksy leśne i małą
sieć komunikacyjną. Elementy te ułatwiały ruch oddziałom powstańczym.
Lasy świętokrzyskie stanowiły według planów władz powstańczych
jedno z centrów organizacyjnych armii polskiej. Ważną rolę w
tych planach spełniały lasy cisowskie. Już w lutym 1863r. przez ten
teren dwukrotnie przechodził gen. Marian Langiewicz – pierwszy
dyktator powstania. 19 lutego zatrzymał się w Cisowie wraz z
pułkownikiem Dionizym Czachowskim po zwycięskiej bitwie staszowskiej. W
kampanii jesienno – zimowej Cisów stał się obozem
ćwiczebno – werbunkowym dla powstańców. W tym czasie
działania partyzanckie prowadził gen. Józef Hauke – Bosak,
który 28 listopada 1863r. pod Ociesękami stoczył zwycięską bitwę
z rosyjskim oddziałem pułkownika Szulmana. Rosjanie chcieli zrobić
oddziały powstańcze znajdujące się w lasach cisowskich. W wyniku bitwy
Rosjanie stracili ok. 80 żołnierzy, zaś powstańcy 37. 9 grudnia pod
Szczecnem doszło do kolejnej bitwy, zakończonej również
zwycięstwem Polaków. Oddział podpułkownika Karola Kality-
Rębajły rozbił tutaj rosyjską piechotę. Zimę 1863/1864r. powstańcy
Pułku Stopnickiego dowodzonego przez Kalitę – Rębajłę spędzili w
obozie w lesie cisowskim. Został on zorganizowany pomiędzy Górą
Wrześnią, a Górą Stołową na uroczysku „Strzelnica”.
Powstańcy zbudowali solidne szałasy, zgromadzili odpowiednie zapasy
żywności, słomy, sprzęt kuchenny, broń i amunicję. Codziennie odbywały
się ćwiczenia, których celem było doskonalenie powstańców
w strzelaniu i w walce. Pomocy medycznej udzielał powstańcom lekarz
kielecki Antoni Andrzejowski. Pułk Stopnicki liczył około 1000
żołnierzy. Cisów z powodu swego usytuowania był miejscem
nadzwyczaj korzystnym dla powstańców. Okoliczni mieszkańcy
okazywali im wielką przychylność. Wszystkie magazyny wojenne
powstańców były u włościan. Chłopi służyli powstańcom za
kurierów, śledzili przegrupowania wojsk rosyjskich,
zawiadamiając o tym dowództwo. W Cisowie często przebywał sztab
II korpusu wojsk powstańczych dowodzonych przez pułkownika Apolinarego
Kurowskiego, a następnie pułkownika Ludwika Zwierzdowskiego. Po
zwycięskiej bitwie pod Iłżą (17 stycznia 1864r.) Kality –
Rębajły, dowództwo wojsk rosyjskich postanowiło definitywnie
rozprawić się z powstańcami i rozbić obóz powstańczy w lasach
cisowskich. 19 lutego wyruszyły kolumny wojsk rosyjskich w sile ponad 4
tysięcy żołnierzy z Kielc, Radomia, Staszowa i Opatowa, celem rozbicia
zgrupowania powstańczego w Cisowie. Obóz powstańczy
wówczas liczył około 2800 żołnierzy. W celu uniknięcia obławy
rosyjskiej, powstańcy opuścili lasy cisowskie i udali się w rejon
Opatowa, gdzie 21 lutego doszło do wielkiej klęski sił polskich. Jak
już wspomniano, miejscowa ludność akceptując postawy patriotyczne
pomagała powstańcom w różnorodny sposób. W Daleszycach w
szpitalu św. Ducha udzielano powstańcom pomocy medycznej. Ponad 40
mieszkańców Daleszyc wzięło czynny udział w powstaniu, wstępując
do oddziałów działających na tym terenie. Wśród nich byli
m. in. Wawrzyniec Kułaga, Wawrzyniec Cedro, Józef Zabłocki,
Tomasz Machowski.Duże zasługi wniósł także ówczesny
burmistrz Daleszyc – Stanisław Piechowski, który bardzo
aktywnie działał w organizacji powstańczej. Jego zasługą było m. in.
dostarczanie ochotników do oddziałów powstańczych,
żywności, wskazywanie osób współpracujących z władzami
carskimi.
Po upadku Powstania Styczniowego rozpoczęły się surowe represje
carskie, w wyniku których wielu patriotów uwięziono, bądź
zesłano na Sybir. Zmianie uległy stosunki społeczne. W wyniku
uwłaszczenia chłopów przez władze carskie zaczęły upadać małe
majątki szlacheckie. Konsekwencją tego było również utrata praw
miejskich przez wiele miast, w tym przez Daleszyce w 1869r.
Podsumowując, należy stwierdzić, że Powstanie Styczniowe na Ziemi
Daleszyckiej miało aktywny przebieg. Ukazało, jak tutejsza ludność
przejawia postawy patriotyczne. Należy podkreślić, ze zarówno z
doświadczeń walk partyzanckich, jak i lasów cisowskich podczas
okupacji hitlerowskiej korzystali partyzanci Armii Krajowej –
„Wybranieccy” pod dowództwem Mariana Sołtysiaka
„Barabasza”.
Tadeusz Banaszek
POWRÓT
10. WOJSKO POLSKIE W DALESZYCACH POD KONIEC XVIII WIEKU.
W drugiej połowie XVIII wieku na obszarze województwa
sandomierskiego zamieszczone były oddziały wojskowe armii koronnej.
Stacjonowały one w większości miast, m. in. w Radomiu, Kozienicach,
Szydłowcu, Kielcach, Chęcinach, Małogoszczy, Kunowie, Łagowie,
Pińczowie, Daleszycach, Sandomierzu, Jędrzejowie, Końskich. W roku 1789
Daleszyce były miastem przejętym na rzecz skarbu państwa na mocy ustawy
sejmowej z 27 lipca. Upaństwowiono wówczas dobra biskupa
krakowskiego, w skład których wchodziły także Daleszyce. Miasto
zobowiązane było do różnych świadczeń na rzecz obronności
państwa, w tym wojska. W końcu 1789r. sejm podjął uchwałę o
obowiązkowym poborze rekruta, na mocy której do wojska miał
pójść 1 rekrut z 50 dymów (domów) z dóbr i
miast królewskich. Daleszyce liczyły wówczas 1049
mieszkańców, którzy zajmowali 194 domy. Władze miejskie
były zobowiązane do zapewnienia kwater dla żołnierzy. W Daleszycach
stacjonowała chorągiew kawalerii narodowej (liczyła ok. 150 żołnierzy),
wchodzących w skład II Małopolskiej brygady szefostwa Piotra Onufrego
Hadziewicza.
Kwatery żołnierskie w pomieszczeniach prywatnych miały być przydzielone
z opałem. Dla oficera przewidywano jedną izbę i miejsce w stajni dla
koni. Podoficerowie i szeregowcy mieli być lokowani razem z gospodarzem
przy jednym piecu i wodzie, na posłaniu, na jakie było stać gospodarza,
albo osobno w większych izbach po kilku lub kilkunastu żołnierzy.
Wojsko nie miało prawa samowolnie wyznaczać na kwatery dworów,
folwarków, plebani, ratuszów i karczem.
W miejscowościach objętych dyslokacją wojska, wszystkie posesje
obciążone były kosztami kwaterunku. Właściciele domów nie
zajętych na kwatery żołnierskie zobowiązani zostali do składki
pieniężnej przeznaczonej na opłacanie kwatery i nagrody dla
kwaterujących. Ponadto kwatery w miarę możliwości należało co roku
zmieniać. Wg ustawy sejmowej „żołnierz z gospodarzem i wszystkimi
domowymi dyskretnie obchodzić się powinien, z domu własnego nikogo nie
rugując, nie wyciągając więcej nad prawo, a oprócz dachu, ognia
i wody nie pretesdując”... Każdy żołnierz w naznaczonej sobie
kwaterze nie ma się z gospodarzem, gospodynią i ich czeladzią
nieprzystojnie obchodzić, pod nieuchronną karę, a po występku pod
bieganiem przez rózgi.” Wyznaczenie żołnierzy na prywatne
kwatery było o reguły poważnym obciążeniem dla ich właścicieli. Do
Komisji Wojskowej w Warszawie docierały skargi szlachty, mieszczan i
chłopów. Generał Józef Wodzicki, dowodzący Dywizją
Małopolską, w skład której wchodziła II Brygada Kawalerii
Narodowej w raporcie pokontrolnym z 14 czerwca 1791r. pisał, że
żołnierze stacjonujący w Daleszycach brali za darmo od chłopów
podwody, kazali sobie szafować kury, ryby i śmietany, wypasali miejskie
łąki i kosili je, odbierali gospodarzom stodoły, siano i słomę za
darmo. W stosunku do dowódców tych żołnierzy wyciągnięte
zostały wnioski dyscyplinarne. Należy także podkreślić, że w maju
1791r. w Daleszycach odebrał przysięgę od żołnierzy mjr Wyszkowski.
Przysięga mówiła o posłuszeństwie dla króla Stanisława
Augusta Poniatowskiego i Konstytucji 3 Maja, o obronie Ojczyzny przed
napaścią zewnętrzną i wewnętrznym rokoszem. Stacjonowanie oddziału
wojskowego w Daleszycach, oprócz niekiedy nadużyć wobec
mieszkańców było na ogół korzystne dla miasta, ponieważ
przysparzało klientów na oferowane przez mieszczan produkty i
usługi (m. in. żywność, usługi kowalskie, krawieckie).
Tadeusz Banaszek
POWRÓT
11. SĄD GRODZKI W DALESZYCACH
Rozporządzeniem Prezydenta RP z 6.02 1928 roku został powołany Sąd
Grodzki w Daleszycach i sędziowie pokoju. Do kompetencji Sądu należało:
- rozpatrywanie sporów o roszczenia majątkowe, jeśli wartość powództwa nie przekraczała 1000 zł;
- rozpatrywanie sporów z weksli do wartości 1000 zł;
- rozpatrywanie sporów o roszczenia majątkowe dziecka lub matki związane z nieślubnym ojcostwem:
- udzielanie pomocy na żądanie władz państwowych oraz sądów zagranicznych;
Sąd Grodzki składał się z sędziów, z których jeden był
mianowany naczelnikiem sądu mianowanym przez Ministra Sprawiedliwości.
Naczelnikowi podlegali sędziowie pokoju. Na stanowisko sędziego
mógł być powołany każdy, kto posiadał polskie obywatelstwo,
korzystał w pełni z praw cywilnych i obywatelskich, był nieskazitelnego
charakteru, ukończył 25 lat życia, władał językiem polskim w mowie i
piśmie, ukończył uniwersyteckie studia prawnicze, odbył aplikację
sądową i złożył egzamin sędziowski.Sędziego pokoju wybierali mieszkańcy
lub mianował Minister Sprawiedliwości na okres 5 lat.Przy Sądzie
Grodzkim urzędował komornik, sekretarze, urzędnicy kancelaryjni, woźni
sądowi. 1 09. 1950 roku wydano ustawę o zmianie sadów
powszechnych, która w miejsce sądów grodzkich wprowadziła
sądy powiatowe i wojewódzkie. W związku z tym Sąd Grodzki w
Daleszycach zakończył swoją
działalność.
/AO/
POWRÓT
12. MARSZAŁEK JÓZEF PIŁSUDSKI W DALESZYCACH
W nawiązaniu do tekstu z BIT Nr 3 “Sprawdźmy razem”
dotyczącej pobytu J. Piłsudskiego w Daleszycach wyjaśniam, że wizyta
odbyła się w sobotę 7 sierpnia 1926r. w godzinach popołudniowych. O
godz. 14 tego dnia Piłsudski przejechał przez Kielce i udał się do
obozu ćwiczeń w Niwkach Daleszyckich, gdzie kontrolował oddziały z
Dywizji Piechoty Legionów odbywające szkolenie. O godz. 19
powrócił do Kielc, aby w niedzielę 8 sierpnia wziąć udział w V
Zjeździe Związku Legionistów i III Marszu Szlakiem
Kadrówki. 9 sierpnia Piłsudski udał się do Warszawy. Informację
o pobycie Marszłka w Daleszycach zamieściła “Gazeta
Kielecka” w numerze 63 z 12 sierpnia 1926r. Potwierdzenie tej
daty znajdziemy także w numerze 183/2000 z 7 sierpnia 2000r.
“Gazety Wyborczej” - “Gazecie w Kielcach”.
Błędną jest więc data umieszczona na tablicy pamiątkowej w Rynku.
Należy również podkreślić, że Piłsudski w Daleszycach był
wówczas po raz drugi. Podczas I Wojny Światowej 31 października
1914r. komendant Piłsudski wraz z 1 pułkiem piechoty Legionów
Polskich maszerował z kierunku Świętej Katarzyny przez Górno do
Daleszyc, skąd 1 listopada dotarł do Brzechowa. W Brzechowie 1 ppLP
przebywał do 3 listopada. Miało tutaj dojść do bitwy z wojskiem
rosyjskim, ale poprzestano na ostrzeliwaniu pozycji legionistów
w drobnych walkach. Następnie Piłsudski z pułkiem wyruszył przez
Słopiec, Borków, Wojciechów, Brudzów do
Pińczowa.
Tadeusz Banaszek
POWRÓT
13. W DAWNYCH DALESZYCACH
Pierwsza wojna światowa była dla Daleszyc dość łaskawa, w tym czasie
zniszczone zostało tylko ogrodzenie wokół Rynku. Mimo tego
ludziom żyło się biednie, nie każde dziecko miało buty, a chleb nie
zawsze gościł na stole. Większość utrzymywała się z pola i lasu. Mięso
kupowano tylko na święta.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. gospodarka po wielu latach
zastoju zaczęła powoli ożywiać się. Daleszyce stały się siedzibą gminy
polskiej i żydowskiej. W latach 1920-21 dzięki staraniom księdza
Bogusława Czerkiewicza i przy pomocy parafian wzniesiono Dom Ludowy.
Mieścił on obszerną salę teatralną ze sceną, przedszkole dla dzieci z
ubogich rodzin, a w wielkich piwnicach zamierzano urządzić publiczną
łaźnię. Tutaj koncentrowało się życie kulturalne i towarzyskie
mieszkańców. Organizatorem wielu kulturalnych imprez był ksiądz
Edward Brodowski, wielki miłośnik historii i folkloru.
W 1926 r. gościł w Daleszycach marszałek Józef Piłsudski. Na
Rynku witali go gorąco wszyscy, Polacy i Żydzi. „Ukochany
dziadek” obejrzał przedstawienie teatralne w Domu Ludowym, zjadł
obiad z władzami gminy, dokonał też inspekcji obozu szkoleniowego
Legionistów w Niwkach. Mimo, iż wódz przebywał tu tylko 4
godziny, to na długo jego wizyta zapisała się w pamięci wszystkich
mieszkańców. Jeszcze podczas zaborów, w maju 1912 r.
utworzono Ochotniczą Straż Ogniową przede wszystkim dla celów
samoobrony oraz przed klęską pożarów. Strażacy mogli przychodzić
na zbiórki, ponieważ rząd carski nie zabraniał ich
organizowania. W 1927 r. wybudowano murowaną remizę, gdzie
przechowywano skromny sprzęt: 2 sikawki, 5 drabin, 5 beczek drewnianych
i 5 bosaków. W tym czasie straż ogniowa skupiała 68
członków. W Daleszycach głównie rozwijał się handel.
Istniało wówczas 26 sklepów (z czego 16 należało do
Żydów): 10 spożywczych, jeden z artykułami żelaznymi, jeden
galanteryjny, 2 bławatne (z tkaninami), jedna apteka, 2 restauracje, 2
piwiarnie, 3 piekarnie i 4 „jatki” czyli sklepy mięsne. W
1918 r. powstała spółdzielnia „Bartosz Głowacki”
handlująca artykułami spożywczymi (poza nabiałem i produktami leśnymi).
Warto też nadmienić o istnieniu kolejki leśnej „Niwa”,
łączącej Kielce z Rakowem, biegnącą przez Świnią Górę,
Danków i Niwy. Pozostałości torów i nasypy można dziś
jeszcze odnaleźć w tych miejscach. W dwudziestoleciu międzywojennym w
Daleszycach działał sąd gminny (mieścił się w Rynku pod nr 15). Po
drugiej stronie rynku, w prywatnym domu Joska Kryształa (w miejscu
dzisiejszego banku) znajdował się posterunek policji z jedynym wtedy
telefonem (1922 r.). Posiadanie samochodu było luksusem, po
daleszyckich ulicach jeździło tylko kilka rowerów. W ostatnich
latach II Rzeczpospolitej (po 1930 r.) radio i telefon mieli tylko
nauczyciele, urzędnicy gminy, plebania i bogatsze sklepy żydowskie oraz
policja, wtedy też pojawiły się pojedyncze automobile.
Nad zdrowiem Daleszan czuwało trzech felczerów (w tym
dwóch Żydów) oraz akuszerka. Apteka znajdowała się w domu
mgr farmacji Kazimierza i Jadwigi Niezabitowskich w Rynku (dzisiejsza
ul. Reja 3) W tym czasie w Daleszycach istniała także drewniana
synagoga znajdująca się w domu u zbiegu ulicy Cielęcej (Kilińskiego) i
Targowiska, oraz łaźnia żydowska (mykwa) zlokalizowana w pobliżu rzeki
Belnianki, w miejscu dzisiejszej rzeźni.
Żydzi zdominowali sferę handlu i rzemiosła, należała do nich większość
sklepików oraz większych zakładów. W tym czasie w
Daleszycach czynne były też dwa młyny (jeden należał do Polaka) i dwa
żydowskie tartaki parowe. W miejscu dzisiejszej Szkoły Podstawowej
działał tartak J. Kryształa, drugi zaś należący do Majera Machtyngiera
blisko rzeki (za ul. Błonie). W 1936 r. miejscowość zelektryfikowano,
dzięki temu polepszyły się warunki życia niektórych ludzi,
ponieważ prądu nie podłączono do wszystkich domostw. II wojna światowa
przekreśliła nadzieje mieszkańców na lepsze życie. 5 września
Niemcy byli już w Daleszycach i dokonali pierwszych podpaleń, egzekucji
oraz
aresztowań.
Michał Baran
POWRÓT
14. CUDZE CHWALICIE, SWEGO NIE ZNACIE
Biura turystyczne, hotele i inne instytucje promując swoje usługi
wykorzystują m.in. walory naszej gminy. Dlaczego nie potrafimy
wykorzystać tych walorów sami? To, co nam wydaje się normalne,
dla innych stanowi atrakcję. To produkt, który możemy
„sprzedać” z zyskiem. Cóż ciekawego jest na terenie
naszej gminy?
Do takich atrakcji należy: bogata historia, pomniki, architektura,
przyroda. Nieomal każda miejscowość naszej gminy może się czymś
pochwalić:
Brzechów- ośrodek eksploatacji złóż rudy w XVI w.,
Cisów – stary kościół z 1758 roku ufundowany przez
bpa Andrzeja Załuskiego, cenne organy z 1765 r. ofiarowane przez bpa
Kajetana Sołtyka, rezerwat lasu mieszanego o charakterze pierwotnym, w
którym rosną 200-letnie jodły, buki, dęby, Słopiec – stary
młyn,dworek. Pomniki przyrody nieożywionej, ich ranga i znaczenie dla
nauki są wyjątkowe w skali światowej. Należą do nich: skalny
próg piaskowcowy o wysokości 4m i długości 25m , rumowisko
skalne typu gołoborze w Niwach,odsłonięcie skał wulkanicznych;
lamprofirów w Sierakowie, skały wulkaniczne-diabazy w Widełkach,
w rezerwacie „Zamczysko” pogańskie sanktuarium, po
którym pozostały ziemne wały i tarasy. Perełką naszego regionu
są „Białe Ługi”, lepiej znane przyjezdnym, niż nam samym.
Na internetowych stronach informacji turystycznej rezerwaty
„Białe Ługi” i „Cisów” zaznaczone są
jako miejsca szczególnie ciekawe, warte zobaczenia. „Białe
Ługi” określa się jako najwartościowsze bezleśne torfowisko
wysokie, z bogatym światem zwierząt i roślin, z których
większość objęta jest całkowitą ochroną. Tylko tutaj można spotkać
najbardziej trującą roślinę polską – szlej jadowity. Świat
zwierząt jest tak bogaty, że dotąd nie został dokładnie poznany.
To tylko kilka przykładów naszego bogactwa. Wielkim walorem
naszych terenów są krajobrazy, lasy, grzyby… i myślę -
nasza gościnność. Wystarczająco, aby ściągnąć turystów,
wczasowiczów. Należy tylko pomyśleć o zapleczu ; noclegi,
ścieżki rowerowe, gastronomia. Obsługa turystyki to miejsca pracy dla
mieszkańców, a wiec korzyść dla wszystkich.
POWRÓT
15. NARODOWY DZIEŃ ŻYCIA
Przypominamy, Międzynarodowy Dzień Życia został ustanowiony przez Sejm
RP na 24 marca. I właśnie wtedy urodził się na Ziemi jubileuszowy
obywatel. Jest nas 6,5 miliarda. Ten szczęśliwiec nie jest niestety
Polakiem, nawet nie jest europejczykiem, urodził się bowiem w Azji. Nie
podano dokładnej godziny, ale byłoby to zbyt trudne; co sekundę
przychodzi na świat czwórka dzieci! Analizy naukowców
pokazują, że jesteśmy w środku demokratycznej eksplozji.
Sześciomiliardowy człowiek urodził się w 1999 roku, w ciągu 6-ciu lat
przybyło nas pół miliarda, za następne 6 lat będzie nas
już 7 miliardów.Statystycy przewidują, że w 2050 roku
będzie około 9 miliardów ludzi.Zadają sobie pytanie; czy
pomieścimy się na planecie? Większym problemem może być wyżywienie. Już
dziś wiele organizacji charytatywnych ostrzega przed głodem. Musimy
nauczyć się mądrze gospodarować dobrami natury, znikną pewnie leżące
odłogiem łany ziemi, zaczniemy szanować każdy kęs chleba i znów
stanie się modne hasło z poprzedniej epoki „każdy kłos na wagę
złota”. Największy przyrost ludności odnotowują kraje najgęściej
zaludnione: Chiny, Indie, Pakistan. A jak jest u nas, w naszej gminie?
Ze stanu na 31 grudnia 2005 wynika, ze jest nas 14.579, rok wcześniej
było nas 14489. W 2005 roku urodziło się w gminie 152 dzieci, w
2004 -134. W ubiegłym roku zmarło 127 osób, rok wcześniej
115. Oto kilka ciekawostek z analizy ludności na przestrzeni 10 lat:
w 1996 w Widełkach nie odnotowano zgonu, podobnie w Trzemosnej w 2000 roku i w Kranowie w 2001;
więcej zmarło niż się urodziło:1996 - Mójcza i Trzemosna,
1997 – Smyków, Szczecno, 1998 – Szczecno, 2000 – Cisów,
Daleszyce, Słopiec, Szczecno; 2001 – Sieraków, Szczecno,
Trzemosna, Widelki; 2002 – Cisów, 2003 –
Borków, Brzechów, Cisów, Marzysz – Kaczyn,
Szczecno, Trzemosna; 2004 – Słopiec, Suków, Szczecno; 2005
– Słopiec, Szczecno.
Na przestrzeni 10-u lat zmniejszyła się liczba mieszkańców:
Smykowa, Sierakowa i Szczecna, zwiększyła się znacznie: Borkowa,
Kranowa, Marzysza, Mójczy, Niestachowa, Niw,
Sukowa.
/AO/
POWRÓT
16. ULICA GŁOWACKIEGO
Jest to najstarsza część Daleszyc ocalała z licznych pożarów.
Prawdopodobnie peryferyjne położenie w stosunku do centrum uchroniło tę
ulicę przed pożarem w 1944roku.W dalekiej przeszłości była jedną z
ważniejszych dróg lokalnych, a po lokacji miasta (1569) znalazła
się na jego obrzeżu. Dziś jest głównym szlakiem komunikacyjnym z
Kielc do Staszowa, Połańca. Kiedyś nosiła nazwę Zadusznej, (wielu
starszych mieszkańców do dziś jej używa), a nazwę zawdzięcza
usytuowanemu przy niej cmentarzowi. Do ulicy Zadusznej przylegały
grunty miejskie ( od strony południowej i północnej) i
parafialne ( od strony wschodniej). Naroże – działka parafialna
– zagospodarowana została według dokumentów archiwalnych
już w 1597 roku, kiedy wzniesiono na niej kościół Św. Ducha, dom
probostwa, szpital dla ubogich i cmentarz. W 1792 roku pożar zniszczył
zabudowania, brak funduszu nie pozwolił na ich rekonstrukcję. W 1801
roku kościół rozebrano, probostwo połączono z parafialnym. W
1833 roku przeniesiono cmentarz na nowe miejsce. W 1865 roku władze
carskie przekazały działkę po byłym cmentarzu władzom miejskim. W 1923
roku na działce tej z własnych funduszy, przy zaangażowaniu
mieszkańców , ks. Bogumił Czerkiewicz wzniósł dom
parafialny i przekazał go parafianom. Do dziś działka i budynek są
własnością parafii. Ale ulica Głowackiego to nie tylko parafialny Dom
Ludowy. Dla architektów jest cenna ze względu na zabudowania.
Mimo zabiegów nie udało się objąć jej ścisłą ochroną
konserwatorską, wiele domów wyburzono, zmieniła się linia
zabudowy. Najstarszym, a w przeszłości wyłącznym, typem zagrody na tej
ulicy , reprezentowana nielicznie do dziś, była zagroda o rzucie w
kształcie litery „L”.Chata stała bezpośrednio przy ulicy,
szczytem do niej. Do chałupy dobudowana była komora i obora, wszystko
połączone ciągiem komunikacyjnym. W poprzek działki sytuowano stodołę z
niewielką przestrzenią za nią, aby umożliwić manewrowanie wozem. Pod
domem, zwykle w sieni lub komorze , lokalizowano piwnicę.
Charakterystyczne dla ulicy Głowackiego były bramy wjazdowe na
podwórko, wysokie, często z daszkiem pokrytym gontem. Studnie
były wspólne i sytuowane przy ulicy. Pierwsza studnię w
zagrodzie wybudowano w 1910 roku, była to studnia żurawiowa,
wcześniejsze studnie miały tylko tyczki do wyciągania wiadra, potem
dopiero sprowadzono korby. Opracowane wnioski konserwatorskie
postulowały objecie Daleszyc, a ul. Głowackiego w szczególności,
ochroną konserwatorską. Prowadząca w 1979/80 badania na zlecenie Muzeum
Wsi Kieleckiej – Bogumiła Szurowa- podkreślała, że
„Daleszyce są jedyną na Kielecczyźnie osadą małomiasteczkową
zachowaną
w tak czystej formie, a także jedynym przykładem tradycyjnej zabudowy
charakterystycznej dla rolniczych miasteczek naszego regionu.”
Wykluczała prowadzenie jakiejkolwiek trasy przelotowej przez
historyczną cześć osady.
Z opracowań wynika, że zaproponowano strefę ścisłej ochrony obejmującą:
- ul. Głowackiego z narożami przy obecnej ul. Kościelnej;
- Wzgórze Kościelne;
-przestrzeń pomiędzy zabudowaniami ul. Głowackiego, a Wzgórzem Kościelnym.
Porównując fotografie z różnych okresów widać
ogromne zmiany, jednym się to podoba, innym nie. Wszyscy jednak
narzekają na ruch samochodów na tej ulicy, ale to jest znakiem
czasów, dopóki nie będzie obwodnicy wokół
Daleszyc, dotąd samochody będą jeździć ulicą Głowackiego, a ich liczba
będzie rosła.
/AO/
POWRÓT
17. HISTORIA ULICY TRZECIEGO MAJA
W dawnych dokumentach archiwalnych ulica taka nie istnieje.
Jest jedynie droga łącząca ulicę Zaduszną ( obecnie :Głowackiego) z
Wójtostwem. Obszar położony za strumykiem płynącym od strony
Brzechowa do Belnianki nazywano Zakopciem. Nazwa wywodzi się od
„kopców”, czyli dołów do przechowywania
głównie ziemniaków. Kopce sytuowane były za stodołami
położonymi w północnej i wschodniej części Daleszyc. Działki pod
budowę domów mieszkalnych i inwentarskich były zbyt wąskie, aby
znalazło się miejsce na budowę piwnicy, czy wykopanie kopca, gdzie
można przechowywać ziemniaki, zwłaszcza te, które przeznaczano
na „sadzeniaki”.Kopce były punktem odniesienia do
określenia miejsca -”za kopcami”.W Daleszycach jest wiele
podobnych miejsc: „ za miastem”, „ za
kałem”,„za groblą”, „za młynem”. Do dziś
funkcjonuje nazwa ulicy – Zakościele.Tak więc od „za
kopcami” określenie „zakopcie”. Dopiero w latach 50
ulica otrzymała sławetną nazwę ; 3 Maja. Wsród starszych
mieszkańców poprzednia nazwa funkcjonuje do dziś. Prawa strona
ulicy ( idąc od Głowackiego), aż po Wójtostwo należała kiedyś do
jednego właściciela – najprawdopodobniej Rocha Kapuścińskiego.
Jego synowie: Mikołaj, Jakub i
Józef odziedziczyli ziemię po ojcu. Dzielili ją potem pomiędzy
swoje dzieci:Józef wyznaczył działkę Janowi i Marianowi,
Mikołaj – Józefowi (Franciszkowi), Agnieszce i Wiktorii.
Jakub miał 8 dzieci, z których czworo : Maria, Marynka, Marcin i
Stanisław otrzymali działki przy tej ulicy. Obecnie mieszka tu 3
rodziny noszące nazwisko Kapuściński i wielu potomków po
przodkach. Trudno ustalić pierwszych właścicieli lewej strony ulicy.
Obecni właściciele nabywali działki w różnym okresie.
Przy ulicy 3 Maja stoi 16 budynków mieszkalnych (wrzesień 2009)
Zameldowanych jest 69 osób. Najstarszą mieszkanką jest
Stanisława Kapuścińska (1922 rok), najmłodszym Piotruś Wojtyna
– 1,5 roku.
/AO/
POWRÓT
18. HISTORIA SZKOŁY W BRZECHOWIE
Starsi mieszkańcy pamiętają z pewnością stary drewniany budynek,
chociaż daleko mu do obecnych komfortów, wielu mile go wspomina.
To właśnie tu upływało ich dzieciństwo. Istnienie szkoły mogą
zawdzięczać uporowi i pracowitości przodków, którym
tak bardzo zależało na nauce swoich dzieci. A wszystko zaczęło się od
tego, że 1 grudnia 1823 roku spotkali się w Gminie Wsi
Brzechów Parafii Daleszyce : Marian Nowicki – delegowany z
Kancelarii Wojewódzkiej, Jan Ungier, Wojciech Stąpór,
Michał Stąpór, Wit Borek, Piotr Mazurczak, Franciszek Borek i
Wojciech Strząbała –Włościanie i zapytali się jak ogólnie
i w jaki sposób i pod jakimi warunkami być przyłączonymi do
Szkółki Elementarnej Daleszyckiej, na co wspomnieni wyżej
Włościanie i cała Gromada jednomyślnie powiedziała, iż zyczy sobiei
deklaruje się utrzymywać dla swych dzieci Nauczyciela w swojej wsi, na
którego przedstawiono do nominacji Wojewódzkiemu
Komisarzowi Jp Organkiewicza Michała kwalifikowanego 8 marca 1823 roku
i temu dobrowolnie ofiarujemy rok rocznie dwiema ratami pieniężnymi
złotych polskich 160, czyli z każdego numeru, których mamy 40,
po złotych cztery. Ordynacja zaś podobnie dwiema ratami: żyta korcy
cztery, jęczmienia korcy cztery, tatarki korzec jeden, grochu korzec
jeden, ziemniaków korcy dwadzieścia, kapusty każdy numer
główek zdatnych sztuk dziesięć, oprócz tego pomieszczenie
razem ze Szkółk. Później zaś deklarujemy Szkółke z
pomieszczeniem dla Nauczyciela swoim kosztem wystawić. Kilka dni
później , bo 8 grudnia 1823 roku zawiązało się Stowarzyszenie
Szkolne w Brzechowie. Dotyczyło organizacji szkoły elementarnej.
Włościanie Wsi Brzechowa dobrowolnie zadeklarowali, iż życzą dla swych
Dziatek swym kosztem Jp Organkiewicza Nauczyciela utrzymywać, a
później Szkółkę wystawić, jednak za dodaniem materiału z
lasów Rządowych jak to protokół dołączony dowodzi. Co do
przedmiotu jakoby Dzierżawczyni kazała wybierać dla Nauczyciela
samowolnie składkę, okazuje się niezgodne z deklaracją wprost do
Komissyi Wojewódzkiej zaniesioną. 19 stycznia 1824 roku Komisja
Wojewódzka po dokładnym roztrząśnieniu wniosek o utworzenie
szkoły elementarnej zatwierdziła i przekazała Komisji
Szkolnej, Wójtowi gminy i Starszym w Gromadzie. Polecono
Budowniczemu Obwodu, aby plan Domu podług wiadomych przepisów
zdjął i koszta wyrachował. Komissya Wojewódzka nie odmówi
interesowania swego, aby drzewo potrzebne na budowę z lasów
rządowych udzielonem być mogło Włościanom. Dla Nauczyciela książkę
kontrakcji, która na własność szkoły pozostać ma, dołącza się.
19 stycznia 1824 roku w imieniu Rady Stanu Prezes Wciłogłowski podpisał
i zatwierdził zawiązanie Szkoły Elementarnej we wsi Brzechów.
Mieszkańcy wsi, a właściwie Stowarzyszenie Szkolne, które
zawiązali, zaproponowało na etat nauczyciela Michała
Organkiewicza. Rok wcześniej Organkiewicz uzyskał pełne kwalifikacje do
zawodu. Wydawać się może, że problem edukacji swoich pociech mieszkańcy
Brzechowa rozwiązali.Niestety… już w 1826 roku do Kapituły
Krakowskiej wpłynęła skarga:
„…Włościanie Wsi Brzechów ważą się Jaśnie
Wielmożnemu Panu uciążliwości (…) przedstawić – Nauczyciel
w karczmie wysiaduje i wódkę pije zaś napiwszy się napastuje
Włościan aby mu pieniądze i ordynarye składali. Pani Dzierżawczyni
mając złość na Gromadę pozwala temuż Nauczycielowi aby się wysoko z
żądaniami trzymał. Gromada nasza znieść tego nie może. Pragniemy aby
nam wolno było do pobliskiego Miasta do najbliższej Szkółki w
Daleszycach przyłączyć się.O to najpokorniej prosimy”.
Skarga mieszkańców nie pozostała bez echa. Przeprowadzono
wyjaśnienie, które znalazło się w aktach Komisarza Obwodu
Kieleckiego. Czytamy w nim:
„Jp. Michał Organkiewicz Nauczyciel Szkoły Elementarnej w
Brzechowie rzeczywiście z publicznym zgorszeniem pobił kilka
osób. Kommisya Woyewódzka poleca onegoż od
obowiązków Nauczyciela uwolnić i akta do Sądu Policyjnego
odesłać, jeżeli poszkodowanepobiciem osoby żądać koniecznie tego
będą.”
Na niekorzyść owego nauczyciela wpłynęło jeszcze inne wydarzenie:
otóż w 1826 roku rektor Szkół Wojewódzkich
przejeżdżając przez Brzechów był świadkiem „ owych
gwałtów jakich się Organkiewicz z przybranym weteranem na
Włościanach pod tytułem exekwowania należności szkolnej dopuszczali.
Tenże został skrzywdzony i pobity przez obu”.
Nie o takim nauczycielu marzyli mieszkańcy Brzechowa, włożyli wiele
serca i zapału, aby otworzyć szkołę i mimo, że wieś liczyła tylko 40
numerów, zobowiązali się do jej utrzymywania.
Podsumujmy, co udało się ustalić:
1.12.1823 - spotkanie mieszkańców Brzechowa w sprawie założenia szkoły;
8.12.1823 - zawiązanie Stowarzyszenia Szkolnego w Brzechowie;
19.01.1824 - zatwierdzenie wniosku o utworzenie szkoły.
A.Oszczepalska, A. Sajecka
POWRÓT
19. PAMIĘĆ NA WIEKI
9 maja 2006 odbyła się w Daleszycach piękna uroczystość –
na placu , obok budynku Nadleśnictwa posadzono Dąb Papieski.
Uroczystość rozpoczęła Msza Święta celebrowana przez Biskupa
Ordynariusza ks.Kazimierza Ryczana. Obecni byli także inni księża: ks.
Henryk Węgrzyn – Dziekan Dekanatu Daleszyckiego, proboszcz
miejscowej parafii- ks. Franciszek Berak, proboszcz parafii
Suków –ks. Henryk Wesołowski, Superior Zakonu
Oblatów na Św. Krzyżu – o. Bernard Brigsa. W uroczystości
uczestniczyli: wojewoda Świętokrzyski – Grzegorz Banaś, starosta
powiatu – Zbigniew Banaśkiewicz, wójt gminy Daleszyce
– Jerzy Armański, komendant OSP w Daleszycach – Henryk
Dziurski. Najliczniej jednak wystąpili leśnicy z nadleśniczym
Grzegorzem Banachem i gośćmi z RDLP z Radomia i innych nadleśnictw. Nie
zabrakło emerytowanych leśniczych i innych pracowników
lasów. Po Mszy Św. wszyscy udali się na plac koło Nadleśnictwa.
Tu w specjalnie przygotowanym zakątku, ogrodzonym estetycznym płotkiem
posadzono dwuletnią sadzonkę dębu. Każdy uczestnik mógł rzucić
symboliczną grudkę ziemi pod nowo posadzone drzewko i tym samym mieć
swój udział w tej historycznej dla Daleszyc chwili. Teraz opiekę
nad dębem sprawować będą leśnicy.
Obok drzewa odsłonięto pamiątkową tablicę, zakopano także tubę ze
stali nierdzewnej. W jej wnętrzu znalazł się certyfikat autentyczności
z numerem drzewka i akt erekcyjny następujących treści:
Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe – Certyfikat
Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych zaświadcza, że sadzonka
dębu szypułkowego(Quercus robur L.) oznaczona numerem 466 wyhodowana
została z żołędzi zebranych w 2003 r. z najstarszego w Polsce Dębu
Chrobrego poświeconych w dniu 28 kwietnia 2004 r. przez Ojca Świętego
Jana Pawła II.
Certyfikat podpisał Dyrektor Generalny Lasów Państwowych – Andrzej Matysiak.
A to treść aktu erekcyjnego: W imię Boga wszechmogącego wTrójcy
Świetej Jedynego. Działo się to dziewiątego maja 2006 roku, kiedy był
papieżem Benedykt XVI, Prymasem Polski ks. Kardynał Józef Glemp,
Ordynariuszem Diecezji kieleckiej ks.bp. Kazimierz Ryczan, biskupami
pomocniczymi: ks.bp. Marian Florczyk, ks.bp. Kazimierz Gurda, dziekanem
Dekanatu Daleszyckiego ks.kanonik Henryk Węgrzyn, proboszczem parafii
p.w.Św. Michała Archanioła w Daleszycach ks. kanonik Franciszek Berak,
a prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej Lech Kaczyński, Premierem
Kazimierz Marcinkiewicz, Ministrem Środowiska Jan Szyszko
Wojewodą Świętokrzyskim Grzegorz Banaś, starostą powiatu kieleckiego
Zbigniew Banaśkiewicz, prezydentem miasta Kielce Wojciech Lubawski,
wójtem gminy Daleszyce Jerzy Armański, Dyrektorem Generalnym
Lasów Państwowych Andrzej Matysiak, Dyrektorem Regionalnym
Lasów Państwowych w Radomiu Dariusz Bąk, nadleśniczym
Nadleśnictwa Kielce Marian Grzegorz Banach. Kładziemy niniejszy
dokument na wieczną rzeczy pamiątkę pod korzenie tego dębu,
który wyrósł z nasion poświeconych w 2004 roku przez Jana
Pawła II, a posadzony tu został z inicjatywy Dyrektora Generalnego
Lasów Państwowych Andrzeja Matysiaka, dla uczczenia pamięci
pontyfikatu Papieża Polaka w 86-tą rocznicę Jego urodzin.
Kiedy ks. Franciszek Berak zapowiedział uroczystość i zaprosił na
nią mieszkańców , wiele osób zadawało pytanie
dlaczego?Dlaczego leśnicy? Dlaczego obok Nadleśnictwa? Dlaczego dąb?
Dlaczego z dębu „Chrobrego”, a nie naszego
„Bartka”?...Dziś możemy odpowiedzieć na te pytania.
To Dąb Chrobry –„ rodzic” Dębów Papieskich.
Najstarszy dąb szypułkowy w Polsce. Rośnie w Piotrowicach (
dolnośląskie) . Od 24 marca 1967 roku uznany za pomnik przyrody. Jego
wiek określa się na ok. 745 lat. Rozpiętość korony ok. 16 m. wysokość
28 m. obwód pnia 9.92m.
W 2003 roku dąb zaowocował. Leśnicy twierdzą, że owocowanie
takich wiekowych drzew jest rzadko spotykane, a ponieważ stało się to w
25 rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Papieża, powiązano te wydarzenia.
Leśnicy pieczołowicie zebrali 550 żołędzi, które wydał sędziwy Chrobry.
W 2004 roku, w 80 rocznicę utworzenia Lasów Państwowych,
zorganizowano krajową pielgrzymkę do Watykanu. Papież pobłogosławił
kosz żołędzi.
W szkółce kontenerowej w Rudzie Raciborskiej k. Katowic leśnicy
wyhodowali z nich 500 sadzonek, każda miała swój numer
ewidencyjny.
Chcąc uczcić pierwszą rocznicę śmierci Ojca Świętego leśnicy
zorganizowali akcję sadzenia dębów na terenie każdego
nadleśnictwa. Sadzonkę z numerem 466 otrzymało Nadleśnictwo Kielce z
siedzibą w Daleszycach.
Szczęście nam sprzyjało, gdyby nie ta „siedziba”, dąb
rósłby w Łagowie, bo tam podlega większość naszych okolicznych
lasów. Tak więc mamy w Daleszycach „ żywy pomnik”,
wyraz szacunku leśników dla Jana Pawła II, uznania Jego
osiągnięć, stosunku do przyrody i ojczystej ziemi. Pomnik ten to
odpowiedź na sentencję Papieża: „ Człowiek, aby zrozumieć samego
siebie musi nauczyć się obcować z przyrodą”. Któż więc jak
nie leśnicy mogli „wpaść” na tak wspaniały pomysł –
sadzenie dębów, zwłaszcza, że przed wiekami w naszej kulturze
dęby uważane były za siedzibę bogów, za drzewa święte. Dęby są
znakiem trwania, nie straszne im zawieruchy, miejmy nadzieję, że
daleszycki Dąb Papieski przetrwa wieki i następnym pokoleniom będzie
przypominał postać i nauki Największego z Wielkich. Dąb sadzony był w
tak wspaniałej asyście, należy wierzyć, że będzie szybko i zdrowo
rósł i zawsze będzie świadczył o wielkości pontyfikatu
Jana Pawła II. Dziękujemy wszystkim leśnikom za tak wspaniały dar!
/AO/
POWRÓT
20. NIE DALESZYCE A DOBCZYCE–regionalistyczne peregrynacje (korespondencja z Koła)
Wszystkie opublikowane dotychczas ważniejsze opracowania monograficzne
dotyczące dziejów Koła zgodnie podawały, że akt lokacyjny miasta
Koła z 18 lipca 1362 r. wystawił król Kazimierz Wielki w
Daleszycach. Ponieważ oryginał tego przywileju uległ zniszczeniu
podczas pożaru miasta w r. 1786, posługiwano się potwierdzeniem tegoż
przywileju, głównie Jana Olbrachta z r. 1493, wciągnięte do
Ksiąg Metryki Koronnej. W XIX wieku stały się one podstawą do
opublikowania tego przywileju w Kodeksie Dyplomatycznym Polskim jako
dokument nr 1484, wydany później bez zmian w Kodeksie
Dyplomatycznym Wielkopolski w r. 1879. Nazwę miejscowości wydania tego
przywileju wydawcy KDP odczytali jako Dolessycz, a wydawca KDP Ignacy
Zakrzewski zidentyfikował tę nazwę z Daleszycami – średniowieczną
wsią biskupów krakowskich w lesistym terenie Gór
Świętokrzyskich. Daleszyce jako nazwa miejscowości wystawienia aktu
lokacyjnego Koła została przyjęta jako pewnik zarówno w
pierwszym monograficznym opracowaniu wybranych tematów z
dziejów Koła z r. 1912 pióra Michała Rawity -
Witanowskiego pt. „Wielkopolskie miasto Koło – jego
przeszłość i pamiątki”, w Księdze Pamiątkowej powiatu kolskiego z
roku 1928 jak i później w zbiorowej monografii
miasta z r. 1963 pt. „Sześćset lat miasta Koła”. Daleszyce
pojawiły się także w publikacji Jarosława Bacińskiego z r. 2005 pt.
„Zamek Królewski w Kole”, a także w opracowaniu
monograficznym o Kazimierzu Wielkim autorstwa Anny Klubówny z
1976r.(1)
To stwierdzenie o wystawieniu aktu lokacyjnego miasta Koła we wsi
Daleszyce budziło od dawna moją ciekawość jako regionalisty kolskiego,
co bowiem mogło skłonić króla do wybrania właśnie Daleszyc do
wystawienia aktu lokacyjnego Koła? Ponadto wątpliwości moje
budziły następujące okoliczności:
Po pierwsze – jako filologa zastanawiał mnie fakt podania w KDP
nazwy miejscowości wystawienia aktu lokacyjnego w postaci
„Doleszyce”, chociaż – jak podaje Rospond w swoim
„Słowniku etymologicznym miast i gmin PRL” z r. 1984, że
nazwa tej miejscowości pochodzi od Dalesza. Skąd zatem wzięła się
oboczność nazwy miejscowości w postaci zamiany rdzennej
samogłoski „a” na samogłoskę „o” w KDP, mimo że
we wszystkich innych dokumentach średniowiecznych dotyczących wsi
Daleszyce występowała nazwa tej miejscowości ze samogłoską rdzenną
„a”?
Po drugie – Daleszyce były w XIV wieku nieznaną szerzej wioską
rolniczą w posiadaniu biskupów krakowskich i nie miały ona
żadnych warunków do tego, aby gościć króla z jego świtą i
kancelarią z pisarzem na czele.
Po trzecie – w dostępnych mi monografiach o Kazimierzu
Wielkim różnych autorów, a przede wszystkim w artykułach
Adama Rutkowskiego2) oraz Antoniego Gąsiorowskiego(3) o
trasach objazdów królewskich wynikało, że Kazimierz
Wielki w czasie objazdu państwa zatrzymywał się w zasadzie w ośrodkach
miejskich a nie we wsiach – w każdym razie w miejscowościach
będących własnością królewską a nie kościelną.
Te moje wątpliwości co do niepotwierdzonego wypadu królewskiego
w odległe Góry Świętokrzyskie w roku 1362 znalazły rozwiązanie w
lekturze mało znanego, zachowanego w AGAD dokumentu w języku łacińskim
pod numerem 3550, wystawionego przez ks. Annę Sochaczewską na zamku w
Kole dnia 02.09.1477 r. Otóż w tym dokumencie będącym
potwierdzeniem przywileju lokacyjnego Koła, wystawionym na życzenie
teścia dr Jana Zemełki z Konina4), występuje pod koniec tekstu
następująca formułka „actum et datum in Dobschycze” –
czyli „działo się i dano w Dobczycach”. Fakt ten
przypomniał prof. Gąsiorowski już w roku 1981, o czym zajmując
się tą problematyką nie wiedziałem(5). To skłoniło mnie do wniosku, że
wydawcy KDP, a w ślad za nim także KDW prawdopodobnie błędnie odczytali
nazwę miejscowości w Metryce Koronnej – litery
„obc” odczytali jako „ole” – i stąd
Dobczyce stały się Doleszycami, zidentyfikowanymi później przez
historyków z Daleszycami. Ponadto okazało się – co
dodatkowo utwierdziło mój wniosek – że Dobczyce mają
miejski rodowód, wraz z budową zamku tamże, sięgający co
najmniej drugiej połowy XIII wieku. A więc one miały warunki do
goszczenia króla, który z tym miastem był on niejako
związany, ponieważ w latach 1340 i 1362 wydał dodatkowe przywileje dla
mieszczan dobczyckich. Swoje wątpliwości co do Daleszyc i wniosek
odnośnie Dobczyc, jako miejsca wydania aktu lokacyjnego Koła,
opublikowałem w prasie lokalnej na początku bieżącego roku, traktując
mój wniosek jeszcze jedynie jako hipotezę roboczą(6).
Dalsze moje zajmowanie się panowaniem Kazimierza Wielkiego (do czego
zachęcił mnie doktor Michał Kulecki z AGAD w Warszawie), a w
szczególności jego itinerarium i dotarcie do nieznanych mi do
tej pory specjalistycznych artykułów historycznych, ujawniło
rzecz zaskakującą, która mnie jako regionalistę z jednej strony
ucieszyła, a z drugiej zasmuciła. Okazało się mianowicie – jak
przypomniał to Profesor Antoni Gąsiorowski w swym artykule z r. 1998
– Teodor Wierzbowski, wydając w r. 1907 sumariusze Metryki
Koronnej zidentyfikował już wtedy miejsce wystawienia dokumentu
lokacyjnego Koła z podkrakowskimi Dobczycami.(7) Później stało
się to podstawą do umieszczenia przy haśle „Dobczyce” w
„Słowniku historyczno-geograficznym województwa
krakowskiego, cz.I”, wydanym w latach 1980-86 na str. 564
lakonicznej zresztą informacji, że w roku 1362 na zamku w Dobczycach
został wystawiony przez króla Kazimierza dokument (chodzi o
Koło), co jest dowodem na pobyt króla w tejże miejscowości(8).
Te stwierdzenia zawarte w specjalistycznych wydawnictwach
historycznych, niedostępnych szerszemu kręgu odbiorców,
nie miały szans przebicia się do publicznej wiadomości, w tym także do
świadomości regionalistów, parających się historią Koła. Takie
pozorne, a raczej „ponowne” odkrycia zdarzają się w
historiografii. Świadczyć o tym mogą słowa Pana Profesora Antoniego
Gąsiorowskiego skierowane do mnie z datą 20.06.2007 r. w odpowiedzi na
mój list, w którym sumitowałem się z ewentualnego zarzutu
pod moim adresem –– sui generis przywłaszczenia sobie
nieświadomie autorstwa poprawki do historii Koła. Pan Profesor
pocieszył mnie jak następuje (cytuję): „… Oczywiście nie
popełnił Pan żadnego plagiatu. I profesjonalni historycy nie panują nad
całym materiałem …. Grunt, że Koło będzie wiedziało, gdzie
wystawiono dokument z 1362 roku …”
Tak więc w końcu moje dociekania dały ten efekt końcowy, mnie zresztą
satysfakcjonujący, że przypomniałem regionalistyce kolskiej zapomnianą
poprawkę, liczącą sobie 100 lat, dotyczącą istotnego przecież faktu z
dziejów królewskiego miasta Koła nad Wartą.
P.S. Autor dziękuje serdecznie Panu Profesorowi Antoniemu
Gąsiorowskiemu z IH PAN za życzliwą korespondencję i przesłaną mi
kopię artykułu Jego autorstwa. Dziękuję również Panom dr
Michałowi Kuleckiemu z AGAD oraz dr Jackowi Laberschekowi i mgr
Andrzejowi Marcowi z IH PAN w Krakowie za cenne wskazówki. Słowa
podziękowania kieruję również pod adresem prof. dr Eugeniusza
Wiśniowskiego z KUL w Lublinie oraz Pani mgr Annie Oszczepalskiej
–Prezesowi Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Daleszyckiej za
nadesłane materiały.
Przypisy:
1)Anna Klubówna: „Ostatni z wielkich Piastów” – LSW Warszawa 1976, str. 113/114
2)Adam Rutkowski „Objazdy i system rządzenia państwem przez
Kazimierza Wielkiego” – Kwartalnik Historyczny 85,nr.3
3)Antoni Gąsiorowski „Nad itinerarium Kazimierza Wielkiego” Roczniki Historyczne 64 z 1998 r.
4)Janusz Sobczyński: „Jan Zemełka z Konina” – Konin 2006, str. 17
5)Por. A. Gąsiorowski: „Starostowie wielkopolskich miast
królewskich w dobie jagiellońskiej” Warszawa 1981, str. 42
pkt. 5
6)Kazimierz Kasperkiewicz: „Daleszyce czy Dobczyce” – tygodnik „Przegląd Kolski”
nr. 1/434 z 2007 r.
7)Antoni Gąsiorowski: „Kazimierz Wielki w Trnawie latem 1362” – Przegląd Historyczny r.89, 1998 r.
8)Dariusz Kalina , Andrzej Przychodni, Edward Traczyński : „Gmina Daleszyce” – Kielce 2004, str. 52/53
Kazimierz Kasperkiewicz
POWRÓT
21. STANISŁAW STASZIC - godny patron naszego Rynku
Czy Stanisław Staszic zasługuje na to, aby być patronem daleszyckiego
rynku? Takie pytanie zadaję sobie po ostatnich obchodach w
Daleszycach 90 rocznicy Odzyskania Niepodległości . Mam nadzieję, że
nie tylko mnie, ale także wszystkim uczestnikom tej uroczystości.
Wprawdzie od lekcji historii i języka polskiego, w których
uczestniczyłem w roli ucznia minęło wiele lat, ale jeszcze pamiętam, że
„Staszic wielkim Polakiem był”. Aby sprawdzić swoją wiedzę,
przekonać się o słuszności własnych poglądów,poszperałem w
dokumentach, i i w internecie i okazało się, że dobrze pamiętałem
:Stanisław Staszic był człowiekiem wykształconym o szerokich
horyzontach i zainteresowaniach. Im bardziej zagłębiałem się w lekturze
jego dzieł lub opracowaniach opisujących jego działalność, tym trudniej
mi było zrozumieć jak jeden człowiek był w stanie osiągnąć tak wiele, w
tak różnych dziedzinach wiedzy, wnosząc tyle nowego do każdej z
nich. Aby w pełni zrozumieć jego działalność trzeba pamiętać, iż
żył w bardzo trudnym okresie dziejów Polski, w okresie
rozbiorów oraz upadku gospodarczego kraju. Pozwólcie
drodzy czytelnicy, że w kilku zdaniach przypomnę jego postać. Stanisław
Staszic urodził się w rodzinie pilskiego burmistrza, która od
pokoleń należała do "znamienitszych rodów pilskich mieszczan".
Po ukończeniu szkół w Poznaniu, uzyskał święcenia i w 1778
został duchownym. Dalsze wykształcenie uzyskał w latach we Francji i
Niemczech. Początkowo był wychowawcą synów kanclerza Andrzeja
Zamoyskiego. Prowadził w kraju badania geologiczne. Pełnił funkcje
państwowe i społeczne. Był jednym z czołowych reformatorów i
uczonych polskiego oświecenia. Działał na rzecz poprawy położenia
chłopów. W 1812 założył Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie
stając się tym samym prekursorem w dziedzinie spółdzielczości w
Polsce. Był zwolennikiem gruntownych reform systemowych w I
Rzeczypospolitej, w okresie Sejmu Wielkiego wspierał piórem
zmiany przeprowadzane przez parlament. Od 1808 prezes Towarzystwa
Przyjaciół Nauk, 1807-1812 członek Izby Edukacyjnej, od
1815 Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, członek Rady
Stanu Królestwa Polskiego. Współorganizator szkoły
uniwersyteckiej w Warszawie (1816) oraz Szkoły
Akademiczno-Górniczej w Kielcach. Odegrał ważną rolę w rozwoju
przemysłu, działając także jako geolog i badacz natury. Pełnił funkcję
dyrektora generalnego Wydziału Przemysłu i Kunsztów
Królestwa Kongresowego. Przygotował wówczas plan
rozbudowy Staropolskiego Okręgu Przemysłowego. Wznowił eksploatację
węgla kamiennego ze złoża Reden na terenie obecnej Dąbrowy
Górniczej. Z inicjatywy Staszica powstało wiele obiektów
przemysłowych, m.in. pierwsze w Królestwie Polskim huty cynku
oraz ośrodki hutnielaza. Cały swój majątek przekazał na cele
publiczne.
W dwieście pięćdziesiątą rocznicę urodzin Stanisława Staszica Senat
Rzeczypospolitej Polskiej wyraził najwyższy szacunek i cześć dla tego
wybitnego Polaka w Uchwale z dnia 17 marca 2005 r- ten rok ogłoszono
ROKIEM STASZICOWSKIM!
Myślę, że ta krótka notatka o życiu i działalności Stanisława
Staszica (zaczerpnięta z wikipedia.org.pl) wyraźnie pokazuje, jaką
ważną rolę odegrał on w kształtowaniu postaw patriotycznych i budowaniu
przyszłej gospodarki Polski. I tu trzeba sobie postawić kolejne
pytanie: Czy na cześć i hołd zasłużyli w Polsce tylko Ci, którzy
umierali za ojczyznę?
Stanisław Staszic powiedział kiedyś: „Wolno zapomnieć o
godnościach, ale nigdy o swojej godności.” I ten cytat
dedykuję tym, którzy nie znając tej wielkiej postaci odbierają
jej prawo do bycia w panteonie narodowych bohaterów.
Czy jest w kraju ktoś, kto nie słyszał o Staszicu? Chyba nie ma w
Polsce powiatu, gdzie ulicę, plac, szkołę nie nazwano jego imieniem. Co
takiego dostrzegali w nim rodacy, że stawiali mu pomniki i zwykle bez
sporów i kłótni czczą jego pamięć?
Sztuka czytania to sztuka odnajdywania prawd zapisanych między
wierszami. Wiele takich prawd znajdzie uważny czytelnik w dziele
Staszica „ Przestrogi dla Polski”- polecam na długie zimowe
wieczory.
Niech pamięć o Jego osiągnięciach trwa i będzie wzorem dla przyszłych pokoleń.
Tomasz Pleban
POWRÓT
22. URODZINY NASZEGO MIASTA
Uważni czytelnicy artykułów wydawanych przez Towarzystwo
Przyjaciół Ziemi Daleszyckiej zapewne pamiętają archiwalne
teksty kroniki spisanej przez burmistrza miasta Daleszyce w 1820 roku
– Stroynowskiego. Oto cytat z tej kroniki „Jak dołączona
Kopia Wierzytelna Erekcji Miasta świadczy założone było pierwiastkowo
Miasto Daleszyce w granicach dawniejszych wsi Daleszyce przez księcia
Filipa Padniewskiego Biskupa Krakowskiego w roku 1569 dnia 4-go po
Wielkiej Nocy…” Nie znamy dokładnej daty lokacji miasta,
ale wskazówka zawarta w kronice zaintrygowała do poszukiwań. Jak
wiadomo, Święta Wielkanocne były i są świętami „ruchomymi”,
należało więc ustalić kiedy przypadały w 1569 roku. Przy obliczeniach
należało pamiętać, że do 1582 roku obowiązywał kalendarz juliański.
Wykorzystując algorytm według Gaussa otrzymujemy datę Świąt
Wielkanocnych - w 1569 roku przypadały na 10 kwietnia. Aby
przekonać się o wiarygodności tej daty można wykorzystać inny
algorytm – Meeusa, jego wynik również wskazuje na dzień 10
kwietnia. Skoro Wielka Noc przypada na niedzielę 10 kwietnia, to cztery
dni potem wskazuje na czwartek 14 kwietnia. Opierając się
na zacytowanej kronice i Kopii Wierzytelnej Erekcji możemy
przyjąć, że nasze miasto lokowano w czwartek 14 kwietnia 1569 roku.
Większość mieszkańców Daleszyc pamięta już nazwisko zasadźcy
miasta – Seweryna Sasina, rok lokacji -1569, teraz proponujemy
zapamiętać: czwartek 14 kwietnia.
Anna Oszczepalska
POWRÓT
23. DALESZYCE - MIASTO MŁODYCH ARTYSTÓW
Nikt tego nie policzył, ale jest pewne, że dużo młodych
mieszkańców naszej gminy uczy się gry na instrumentach, ładnie
śpiewa, kocha muzykę i taniec. Rozwijanie pasji i talentów ma
ogromne znaczenie dla rozwoju osobowości i czyni życie piękniejszym, o
czym możemy się przekonać uczestnicząc w różnych wydarzeniach
kulturalnych w naszej gminie. “Uwielbiam grac na
fortepianie i śpiewać.”- mówi Klara Kraj, od września
uczennica I klasy Gimnazjum im. Jana Pawła II w Daleszycach i klasy VI
- dyplomowej Szkoły Muzycznej im. Ludomira Różyckiego w
Kielcach. Miniony rok szkolny był dla niej wyjątkowo pracowity. W marcu
2009 r. brała udział w Międzynarodowym Konkursie im. Miłosza Magina w
Paryżu. Zdobyła nagrodę specjalną za najlepsze wykonanie utworu tego
kompozytora oraz nagrodę Jurora Konkursu – zaproszenie na
Międzynarodowe Warsztaty Pianistyczne. Miesiąc później zajęła I
miejsce na II Międzynarodowym Konkursie Młodych Pianistów”
Nad Kamienną” w Skarżysku oraz uczestniczyła w Przesłuchaniach
Makroregionalnych Uczniów Szkół Muzycznych w Krakowie
zajmując I miejsce i przechodząc do eliminacji ogólnopolskich.
Pod koniec maja zdobyła I nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie
Młodych Pianistów w Łańcucie. Konkursy to nie tylko zwycięstwa i
nagrody, ale przede wszystkim systematyczna praca nad utworami. Każdego
dnia Klara ćwiczy średnio 4 godziny dziennie. W szkole muzycznej ma 2
godziny tygodniowo fortepianu pod kierunkiem pani profesor Jolanty
Jaroń, dwie godziny teorii,1 godzinę audycji muzycznych oraz zajęcia
chóru – 2 godziny co dwa tygodnie. Do tego dochodzą popisy
(występy na forum szkoły) - średnio 4 w roku szkolnym i koncerty. W
marcu Klara miała przyjemność występować na koncercie jubileuszowym
wspaniałego pianisty i Dyrektora Szkoły Muzycznej Artura Jaronia w
Busku, oraz na Gali Sportowców w KCK w Kielcach. Miesiąc temu
występowała w sali koncertowej Exbudu w programie „Salon 4 Pory
Roku” z gwiazdą Opery Narodowej Magdaleną Idzik. Klara ma
przyjaciół, z którymi dzieli zainteresowania i
doświadczenia. Jan Bieniasz, uczeń Szkoły Podstawowej w Daleszycach i
Szkoły Muzycznej, jest jednym z nich. Razem zwiedzali Paryż, grali w
Instytucie Polskim i Centrum Jamaha, występowali wielokrotnie w sali
koncertowej w Sanatorium Marconi w Busku, w Pałacu Biskupów
Krakowskich w Kielcach. Niedawno, zaproszeni przez właścicieli Pałacu w
Kurozwękach, grali utwory Chopina w ramach 3 koncertów dla
młodzieży, zorganizowanych z okazji Dni Chopinowskich. Dużym przeżyciem
dla nich były nagrania dla Radia Kielce. Klara chciałaby zacząć
komponować utwory – Janek już poczynił pierwsze udane kroki. W
stolicy Francji powstał jego walczyk paryski, grany teraz często
przez chłopca na jego nowym instrumencie – prawdziwym fortepianie.
Wakacje już trwają. Klara wkrótce udaje się na Kurs
Mistrzów do Katowic, gdzie pod kierunkiem Profesora Andrzeja
Tatarskiego z Akademii Muzycznej w Poznaniu będzie przygotowywać nowe
utwory. Razem z Jankiem Bieniaszem pojadą również na kurs
pianistyczny w sierpniu, aby również pod okiem wybitnych
profesorów doskonalić swoje umiejętności. Mają jeszcze inne
piękne plany. Tymczasem trochę odpoczynku, ale z instrumentem nie można
się rozstać. A potem… znów do szkoły! ( Klarę i Janka
można obejrzeć w galerii SASINADA i Jarmark na św.
Michała).
A.O
POWRÓT
24. ODDZIAŁ ARMII KRAJOWEJ „WYBRANIECCY”
Szczególną rolę w walce zbrojnej z okupantem hitlerowskim w
okresie drugiej wojny światowej na Ziemi Daleszyckiej odegrał oddział
Armii Krajowej ,,Wybranieccy‘’ ,dowodzony przez Mariana
Sołtysiaka ,,Barabasza’’.
Pierwsze na Kelecczyźnie oddziały partyzanckie AK zostały sformowane
wiosną 1943 r. na terenie powiatów kieleckiego i koneckiego.
Jednym z nich był utworzony w kwietniu 1943 r. niewielki, bo liczący
początkowo tylko 9 ludzi oddział dowodzony przez inspektora kieleckiego
obwodu Kierownictwa Dywersji (Kedywu) kaprala podchorążego Mariana
Sołtysiaka „Barabasza”. Składał się on z
partyzantów placówek AK w Bodzentynie i Suchedniowie.
Oddział utworzono na Bukowej Górze koło Klonowa w lasach
suchedniowskich. W czerwcu 1943 r. otrzymał on rozkaz przemarszu do
lasów cisowskich i zorganizowania tam bazy wypadowej do działań
bojowych przeciwko okupantowi na terenie południowej części powiatu
kieleckiego. W lasach cisowskich na uroczysku „Kwarta”
partyzanci urządzili obozowisko zamieszkując w szałasach. W tym samym
miejscu znajdował się obóz powstańców styczniowych
1863/64 r. 23 czerwca 1943 r. „Barabasz” wydał rozkaz
dzienny nr 1, w którym oddziałowi nadana została nazwa
„Wybranieckich” – nawiązując do tradycji piechoty
wybranieckiej za panowania króla Stefana Batorego. Miejscowa
ludność wspomagała partyzantów, dostarczając im ubrań, żywności,
informując o ruchach sił okupanta.. Oddział był jednocześnie jednostką
dyspozycyjną Kedywu Obwodu Kielc, dlatego do jego zadań należało
również wykonywanie akcji bojowych na terenie miast (w tym
likwidacja konfidentów i funkcjonariuszy hitlerowskich). Pod
koniec października w związku z trudnościami utrzymania w okresie
zimowym kilkudziesięcioosobowego oddziału, „Wybranieccy”
zostali podzieleni na 4 samodzielne drużyny, które aż do wiosny
1944 r. miały działać w innych częściach Obwodu
Kieleckiego AK : ppor „Wiernego”
– Edwarda Skrobota, kaprala „Juranda” –
Bolesława Boczarskiego, kaprala „Mietka” – Władysława
Szumielewicza , kaprala „Andrzeja” – Henryka Pawelca.
Istniała także sekcja miejska dowodzona przez kaprala
„Dana” – Stefana Fąfarę. Co kilka tygodni odbywały
się koncentracje wszystkich drużyn, podczas których
„Barabasz” dokonywał ich przeglądu oraz omawiał z
dowódcami plany działań bojowych. Na początku marca 1944 r.
„Wybranieckich” wizytował Komendant Obwodu AK Kielce major
Józef Włodarczyk „Wyrwa”. W kwietniu 1944 r.
„Wybranieccy” przestali być oddziałem dyspozycyjnym Obwodu
Kedywu, a uznani zostali za oddział partyzancki – zalążek
przyszłego 4 pułku piechoty Legionów AK. Liczył on
wówczas 127 ludzi, w tym 3 oficerów i 24
podoficerów. Pod koniec kwietnia 1944 r.partyzanci
powrócili do lasów cisowskich . Stworzono wówczas
podobozy: pierwszy w miejscu obozu z 1943 r., drugi pod Górą
Włochy i trzeci koło Widełek. W pierwszej połowie maja, w związku ze
zwiększeniem stanu liczebnego oddział przeformowano w kompanię,
składającą się z 4 plutonów. W czerwcu nastąpiła zmiana
dowódcy kompanii „Wybranieckich” – został nim
por. Maksymilian Lorenc „Katarzyna”, który nie
cieszył się tak dużym autorytetem wśród partyzantów, co
„Barabasz”. W związku z małym doświadczeniem bojowym por.
„Katarzyny” podczas akcji zbrojnych kompanią dowodził nadal
ppor. „Barabasz”.
Od lipca 1944 r. „Wybranieccy” zajęli pomieszczenia
niemieckiego tartaku oraz leśniczówki w Niwkach
Daleszyckich, gdzie organizowano 2 kompanię 4 pułku piechoty
Legionów AK por. Michała Szreka „Zapały”. Do obozu
partyzantów często przybywała okoliczna ludność, chcąca schronić
się przez represjami hitlerowców. 31 lipca 1944 r. kompania
„Wybranieckich” weszła w skład 1 batalionu 4 pułku piechoty
Legionów AK, od 9 sierpnia nadano 1 kompanii tego batalionu
nazwę „Wybranieckich”. 11 sierpnia po mszy polowej
odprawionej przez kapelana księdza Henryka Peszko „Wichra”
na daleszyckim rynku, partyzanci pomaszerowali w kierunku Zagnańska
– na miejsce koncentracji 4 pułku piechoty Legionów AK. 4
pułk podążał w kierunku Warszawy, aby udzielić pomocy zbrojnej
powstańcom. W walce z okupantem „Wybranieccy”
współdziałali m.in. z partyzantami Batalionów Chłopskich
i Brygady „Grunwald” majora Józefa Sobiesiaka .
Głównymi etapami działalności zbrojnej oddziału była walka z
bandami rabunkowymi, prowadzenie dywersji, likwidowanie
konfidentów i funkcjonariuszy hitlerowskich, obrona ludności
przed akcjami pacyfikacyjnymi. „Wybranieccy” przeprowadzili
ponad 100 udanych akcji bojowych.
Do ważniejszych akcji zbrojnych oddziału należało: opanowanie miasta
Chęciny i uwolnienie z aresztu więźniów (kwiecień 1943 r.),
spalenie koszar służby budowlanej (Baudienstu) w Rykoszynie (15
października 1943 r.), napad na posterunek żandarmerii w Bielinach (8
marca 1944 r.), nieudany atak na załogę niemieckiego tartaku w Niwkach
Daleszyckich (marzec 1944 r.), opanowanie Chmielnika i rozbicie
magazynów wojskowych (22 czerwca 1944 r.), rozbicie oddziału
żandarmerii w Niestachowie (7 lipca 1944 r.), walki z niemieckimi
pododdziałami w Daleszycach (lipiec i sierpień 1944 r.), udział w
bitwach 4 pułku piechoty Legionów AK pod Antoniowem (21 sierpnia
1944), Zaborowicami (15 września 1944 r.), Fanisławicami (18 czerwca
1944 r.) i Radkowem (26 września 1944 r.).
28 września 1944 r. rozformowano zgrupowanie 2 Dywizji Piechoty
Legionów AK, w której składzie był 4 pułk piechoty
Legionów AK. Partyzanci zostali zdemobilizowani, część z nich
powróciła do swoich miejscowości i rodzin, reszta kontynuowała
walkę z okupantem. Należy podkreślić, że przez oddział "Wybranieckich"
przeszło ok.300 osób. Po zakończeniu działań wojennych w okresie
Polski Ludowej wielu żołnierzy „Wybranieckich” /w tym
"Barabasz" więziony w latach 1949-1955/ było represjonowanych przez
Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i Informację Wojskową za
działalność w Armii Krajowej.
Tadeusz Banaszek
POWRÓT
25. CMENTARZ DALESZYCKI - dokumenty archiwalne
W trakcie przeglądania dokumentów w archiwum natrafiliśmy
na dość ciekawe dokumenty dotyczące daleszyckiego cmentarza.
Przypominam, że pierwotnie cmentarz był zlokalizowany przy drewnianym
kościele Św.Ducha ( obecnie stoi tam Dom Ludowy), a wielu
mieszkańców Daleszyc do dziś nazywa ul. Głowackiego –
Zaduszną.
Dokument z 3 maja 1816 roku:
„Prefekt Powiatu Kieleckiego postanowił, ażeby pobierane
pieniądze pod tytułem pokładnego na fundusz porządnego utrzymywania
cmentarza obróconymi były. W zamiarze przy parafialnym kościele
2 świeckich prowizorów ustanowić polecił , na plebanów
zaś obowiązek włożył , ażeby corocznie z tego rodzaju funduszu,
przyzwoite rachunki,tako przychodu, jako teżzwydatków pod
zatwierdzenie miejscowej zwierzchności, formalnemu dziekanowi
składali.”
W następnym dokumencie z 17 maja 1816 roku czytamy:
„Podprefekt Powiatu Kieleckiego doniósł tutejszemu
Konsystuszowi iż pokładne Uchwałą Rządu na utrzymanie w dobrym
stanie cmentarzy przeznaczać w Daleszycach w myśl pomienionej uchwały
na oparkowanie cmentarza użyte nie jest. Ponieważ się tam naocznie
przekonywa, że Cmentarz w Daleszycach w nieporządnym stanie jest
utrzymywanym – komunikuje przeto Konsystosz Odezwę ks.
Nowickiemu, z tym poleceniem, ażeby niebawnie do Urzędu tutejszego
Konsystorza nadesłał gruntowne tłumaczenie, czy y dlaczego w
pomienionym przedmiocie nie dopełnia”.
Warto przypomnieć, że wspomniany cmentarz powstał po 1597
roku, użytkowany był do 1801, chociaż należy przypuszczać, że chowano
na nim zmarłych do chwili lokalizacji nowego cmentarza czyli do 1833
roku.Rok 1801 to koniec istnienia drewnianego kościoła Św. Ducha.
Ufundowany w 1597 roku przez proboszcza Krzysztofa Sasina
kościół przetrwał i tak długo,około 200 lat, w 1801 roku trzeba
było rozebrać jego ruiny. Już w dokumentach archiwalnych z 1820
roku sugeruje się „wymurowanie domu szkolnego na
opustoszałym zupełnie przez przeniesienie cmentarza za miasto,na
opuszczonym placu”
Można przypuszczać zatem, że już w tamtym czasie grzebano zmarłych na
nowym cmentarzu. A jeśli o cmentarzach.... to wielka szkoda, że w
zapomnienie poszedł cmentarz choleryczny, czy kirkut żydowski, tam też
chowano zmarłych.
A. Oszczepalska
POWRÓT
26. OBÓZ ĆWICZEŃ NIWKI DALESZYCKIE
W 1923r. w Niwkach Daleszyckich został zorganizowany
wojskowy obóz ćwiczeń dla 2 Dywizji Piechoty
Legionów z Kielc .Żołnierze 2 pułku artylerii lekkiej
Legionów , 4 , 2 i 3 pułku piechoty Legionów , kompanii
łączności oraz Dywizyjnego Kursu Podchorążych Rezerwy odbywali tutaj
szkolenia głównie w okresie letnim – od maja do września.
Na terenie poligonu zbudowano strzelnicę bojową w oparciu o Górę
Wrześnię o powierzchni 127,5 ha, na terenie której znajdowały
się 4 baraki i bunkier. Żołnierze odbywali m.in. strzelania ostrą
amunicją z broni strzeleckiej oraz z moździerzy i armat, zajęcia z
taktyki, rzut granatem. Obozowisko wojsko organizowało w okolicach
stacji kolejki leśnej Niwki o powierzchni ok.1,5 ha,
gdzie rozmieszczono 6 baraków gospodarczych.
Wykorzystywano także 2 budynki służbowe należące do Państwowego Zarządu
Kolei Leśnych w Zagnańsku .Żołnierze podczas ćwiczeń byli zakwaterowani
w namiotach oraz na kwaterach w Niwkach , Skorzeszycach, Sierakowie i
Smykowie. Dużą uciążliwość żołnierzom przysparzała droga z Daleszyc do
obozu .W kwietniu 1937r. dowódca dywizji gen. Juliusz Zulauf
skierował pismo do starosty kieleckiego o wydanie zarządzenia
dotyczącego wybudowania drogi dojazdowej do obozu w Niwkach
Daleszyckich długości ok.1500 m , ponieważ wozy taborowe i żołnierze ,,
grzęzły w piachu ‘’.W związku z tym , iż władze powiatowe
nie zrealizowały powyższej prośby , w sierpniu 1939r. żołnierze 4 pułku
piechoty Legionów odbywający ćwiczenia umocnili drogę kamieniami
oraz pomagali przy budowie mostu na Belniance .
Pobyt wojska na poligonie sprzyjał mieszkańcom Daleszyc i okolicznych
miejscowości. Ludność zapraszano na obchody Święta Żołnierza /15
sierpnia/, występy orkiestry , w tym podczas nabożeństw w kościele
parafialnym .Żołnierze rozdawali broszury o tematyce
patriotycznej. Organizowano pogadanki wychowawcze dotyczące służby
wojskowej czy zagadnień higieny. Wojsko zakupywało na okres ćwiczeń
żywność oraz wynajmowało odpłatnie konie, wozy i kwatery, co
przyczyniało się do wzrostu dochodów mieszkańców. Np. w
1928r. za dobę służby konia płacono właścicielowi od 6 do 8 zł, a za
pobrany wóz z uprzężą 2 zł. Latem 1927r. kompania saperów
4 pułku saperów z Sandomierza biorąca udział w manewrach
wybudowała pod Słopcem most na Trupieni długości 42 m wraz z
drogami dojazdowymi o długości 789m.Pomimo , że most miał służyć
głównie dla wojska , miejscowa ludność zwróciła się z
prośbą o zezwolenie na korzystanie z mostu i drogi , co skróciło
drogę do Daleszyc i Kielc. W sierpniu 1935r. organizacja
Przysposobienie Wojskowe i Rodzina Leśnika z Daleszyc zorganizowały na
strzelnicy bojowej ,, majówkę ‘’, na którą
zostali zaproszeni oficerowie i podoficerowie 4 pułku piechoty. Z
pobytem wojska wiązały się także kłopoty dla rolników ,
głównie z powodu wyrządzanych szkód na polach. Wojskowe
przepisy jednoznacznie określały tryb postępowania
dowódców ćwiczących oddziałów w takich
przypadkach. W ramach współpracy ze Związkiem Harcerstwa
Polskiego wojsko zorganizowało w lipcu 1928r. w Niwkach kurs dla
zastępowych i drużynowych Kieleckiej Chorągwi Harcerskiej w ilości 80
harcerzy .Obóz harcerski uroczyście otworzył dowódca
dywizji gen. Jerzy Łuczyński, a kapelan garnizonu kieleckiego ksiądz
płk Stanisław Cieśliński odprawił mszę świętą. Na terenie poligonu
dochodziło do wypadków żołnierzy .Jednym z największych
był wypadek 17 lipca 1928r. zaistniały podczas rzucania granatami
ręcznymi , w wyniku którego zginął jeden żołnierz , a czterech
było rannych. Pomocy poszkodowanym żołnierzom udzielili harcerze. W
sierpniu 1939r. jeden z żołnierzy utopił się w Belniance. Należy
również podkreślić, że 7 sierpnia 1926r. Marszałek Józef
Piłsudski wizytował ćwiczących żołnierzy 2 Dywizji Piechoty
Legionów w obozie w Niwkach Daleszyckich i jednocześnie został
przyjęty przez władze i mieszkańców Daleszyc. Pod koniec
sierpnia 1939r.ćwiczący żołnierze 4 pułku piechoty w trybie alarmowym
opuścili obóz i udali się do Kielc, ponieważ została zarządzona
mobilizacja w związku ze zbliżającą się agresją Niemiec
hitlerowskich.
Tadeusz Banaszek
POWRÓT
27. POBÓR DO WOJSKA W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM W GMINACH CISÓW I DALESZYCE
23 maja 1924 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął
ustawę o powszechnym obowiązku wojskowym, na podstawie
której służbie wojskowej podlegali wszyscy obywatele
polscy (mężczyźni) oraz przebywający na obszarze państwa, jeżeli nie
udowodnili obcego obywatelstwa. Obowiązek wojskowy polegał na:
obowiązku zgłoszenia się do spisu poborowych i stawiennictwa do poboru,
obowiązku służby wojskowej, w szczególności służbie czynnej,
służbie w rezerwie i służbie w pospolitym ruszeniu oraz na obowiązku
meldowania się. Sprawy związane z wykonywaniem powszechnego obowiązku
wojskowego realizowały starostwa i urzędy gminne oraz powiatowe
komendy uzupełnień. Urzędy stanu cywilnego corocznie, w terminie do 15
września przesyłały urzędom gminnym wyciągi z metryk urodzenia i
śmierci mężczyzn, którzy kończyli 18 rok życia. Na ich podstawie
urzędy gminne sporządzały coroczne rejestry mężczyzn podlegających
obowiązkowi wojskowemu zamieszkujących na terenie gminy i kończących 18
lat. Mężczyźni podlegający obowiązkowi wojskowemu w październiku
i listopadzie roku, w którym kończyli 20 lat, byli
obowiązani zgłosić się osobiście lub pisemnie z dokumentami
tożsamości we właściwym urzędzie gminnym. Na podstawie
rejestrów i spisów mężczyzn urzędy gminne
sporządzały corocznie, w terminach do 1 stycznia spisy
poborowych, które następnie były wyłożone do wglądu przez
okres 2 tygodni. Osobom podlegającym obowiązkowi wojskowemu
przysługiwało wówczas prawo żądania wniesienia uzupełnienia lub
sprostowania wpisów. Starostwa sporządzały listy poborowych i
przed poborem głównym przesyłały je powiatowej komendzie
uzupełnień celem założenia ksiąg ewidencyjnych dla
poszczególnych roczników poborowych. Każdy mężczyzna
podlegający obowiązkowi wojskowemu był zobowiązany stawić się corocznie
do poboru, dopóki właściwa komisja poborowa nie uznała go za
zdolnego do służby, bądź nie zwolniła go zupełnie od służby.
Pobór do wojska zarządzał minister spraw wojskowych, natomiast
przeprowadzał minister spraw wewnętrznych. Pobór główny
odbywał się między 1 maja a 30 czerwca. W miarę potrzeby mogły
być zarządzane pobory dodatkowe.
Gminy Daleszyce i Cisów w okresie międzywojennym wchodziły w
skład powiatu kieleckiego. W 1931r. teren gminy Daleszyce zamieszkiwało
6765 osób, natomiast w gminie Cisów, która była
najmniejsza gminą pod względem liczby ludności powiatu kieleckiego
– 4531
Z gminy Daleszyce powołano do służby:
w 1914 r - 51 Polaków i 3 Żydów, w 1917 r. -60
Polaków i 3 Żydów, w 1919 r. 62 Polaków i 4
Żydów.
Z gminy Cisów powołano do służby:
w 1914 r. - 43 Polaków, 1 Żyda, w 1917 r. - 44
Polaków, 1 Żyda, w roku 1919 - 48 Polaków, 2
Żydów.
Tadeusz Banaszak
28. KAROL KALITA "RĘBAJŁO" - dowódca oddziałów powstańczych
Karol Kalita należał do najwybitniejszych dowódców oddziałów polskich podczas Powstania Styczniowego. Jego działalność zbrojna związana jest również z Ziemią Daleszycką. Urodził się 4 listopada 1830 r. w Komarnie koło Samborca na terenie Galicji. Rodzina ojca pochodziła z zamożnej szlachty inflanckiej. W 1846 r. podczas udziału w przygotowaniu do powstania przeciwko Austriakom został aresztowany i wcielony do wojska austriackiego. Po rocznej służbie został okresowo zwolniony, kontynuował naukę w przemyskim gimnazjum. W czasie Wiosny Ludów w 1849 r. przedarł się na Węgry, gdzie walczył w legionie generała Józefa Wysockiego. Nie mając prawa do powrotu do Galicji przebywał na Węgrzech, utrzymując się z dorywczej pracy. Trzy lata później, po ogłoszeniu amnestii powrócił w rodzinne strony, ukończył dwuletnią szkołę kadetów i został zawodowym wojskowym. Uczestniczył w 1859 r. w wojnie francusko- austriackiej, podczas której przebywał w niewoli francuskiej. Po wojnie powrócił do swojej jednostki. Na wieść o wybuchu Powstania Styczniowego w 1863 r., będąc pułkownikiem opuścił wojsko austriackie i wraz z grupą innych oficerów polskich przybył do Krakowa. 15 sierpnia tegoż roku wkroczył na teren Królestwa Polskiego z oddziałem powstańczym Kazimierza Tetera. Oddział ten został rozbity przez wojska rosyjskie pod Czernichowem. Następnie przez Pińczów Kalita dotarł do lasów w rejonie Trzemosna, gdzie założył obóz powstańczy. Odniósł kilka zwycięskich walk z Rosjanami pod Jeziorkiem ( 20 października 1863 r.), Mierzwinem( 5 grudnia), Hutą Szczeceńską (9 grudnia ), Iłżą (17 stycznia 1864 r.), które postawiły go w rzędzie najlepszych dowódców powstańczych. Zimą 1863/1864 założył obóz powstańczy w lasach cisowskich, gdzie sformował liczący 1000 żołnierzy 3 pułk stopnicki, wchodzący w skład Dywizji Krakowskiej. Wymieniony pułk składał się z 5 i 6 batalionów strzeleckich, batalionu kosynierów, batalionu rezerwowego oraz dwóch szwadronów jazdy. W swoich działaniach Kalita liczył na pomoc miejscowej ludności i zyskiwał ja. Należał do nielicznych dowódców, prowadzących tryb życia jednakowy z szeregowymi żołnierzami. Mimo zadrażnień i nieporozumień ze swymi zwierzchnikami pułkownikiem Zygmuntem Chmieleńskim, Apolinarym Kurowskim czy Ludwikiem Zwierzdowskim ,,Toporem”, zyskał szacunek żołnierzy i poparcie ludności. W lutym 1864 r. Kalita ciężko zachorował. Przewieziony został na leczenie do dworu w Radkowie koło Bodzentyna. Na wieść o klęsce powstańców w bitwie opatowskiej zebrał około 150 powstańców i przebijał się w kierunku lasów iłżeckich. Po klęsce powstania Kalita przedostał się do Galicji, gdzie próbował kontynuować działalność powstańczą. Następnie emigrował, przebywając w Wiedniu, Bukareszcie i Turcji. W 1871 r. powrócił w rodzinne strony i osiadł we Lwowie, pracując jako urzędnik w zakładzie psychiatrycznym. Zmarł w maju 1919 r. Pochowany został na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Kalita pozostawił interesujące pamiętniki: ,, Ze wspomnień krwawych walk” wydane we Lwowie w 1913 r. oraz ,, Ze wspomnień K. K. Młodość. Służba. Kampania węgierska”( Lwów 1912).
Źródła: K. Butkiewicz, Karol Kalita ,,Rębajło” 1830-1919, Warszawa 1976; W. Caban, Z dziejów powstania styczniowego w rejonie Gór Świętokrzyskich, Kraków 1989;J. Kowalczyk, A. Massalski, T. Wągrowski, W hołdzie przeszłości 1863-1864. Województwo świętokrzyskie, Kielce 2003; L. Ratajczyk, Polska wojna partyzancka 1863-1864, Warszawa 1966.
dr Tadeusz Banaszek
29.
.
30.