WYBRANE ARTYKUŁY

1. SASIN - ZASADŹCA DALESZYC
2. PROPINACJA
3. Z DZIEJÓW DALESZYC
4. BŁOGOSŁAWIONY  JERZY  MATULEWICZ
5. BARTNICTWO  NA  DALESZYCKIEJ  ZIEMI
6. NIECHCIANE  WÓJTOSTWO  I DANKÓW ?
7. LICZYMY  MIESZCZAŃSKIE  MORGI
8. TRADYCJE  TARGOWE  I JARMARCZNE  W  DALESZYCACH
9. Z DZIEJÓW POWSTANIA STYCZNIOWEGO NA ZIEMI  DALESZYCKIEJ
10. WOJSKO POLSKIE W DALESZYCACH POD KONIEC XVIII WIEKU.
11. SĄD  GRODZKI  W  DALESZYCACH
12. MARSZAŁEK JÓZEF PIŁSUDSKI W DALESZYCACH
13. W DAWNYCH DALESZYCACH
14. CUDZE CHWALICIE,  SWEGO NIE ZNACIE
15. NARODOWY  DZIEŃ  ŻYCIA
16. ULICA  GŁOWACKIEGO
17. HISTORIA ULICY   3 MAJA
18. HISTORIA SZKO ŁY  W  BRZECHOWIE
19. PAMIĘĆ    NA   WIEKI
20. NIE  DALESZYCE, A  DOBCZYCE
21. STANISŁAW STASZIC GODNY PATRON NASZEGO RYNKU
22. URODZINY  NASZEGO  MIASTA
23. DALESZYCE - MIASTO MŁODYCH ARTYSTÓW
24. ODDZIAŁ  ARMII KRAJOWEJ  "WYBRANIECCY"
25. CMENTARZ DALESZYCKI - dokumenty archiwalne                                    
26. OBÓZ  ĆWICZEŃ - NIWKI  DALESZYCKIE
27. POBÓR DO WOJSKA W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM W GMINACH CISÓW I DALESZYCE
28. KAROL KALITA "RĘBAJŁO" - DOWÓDCA ODDZIAŁÓW POWSTAŃCZYCH
29.
30.


1. SASIN - ZASADŹCA DALESZYC
Młodzieńcy zapytani o to, z czym kojarzy się nazwisko SASIN, zgodnie oświadczali:  z piłką nożną, Paweł Sasin przeszedł z Lecha Poznań do Korony Kielce….
To wszystko prawda! Dodam, że Sasinów w Polsce jest wielu: znajdziemy ich wśród wykładowców wyższych uczelni w Polsce, w sporcie, w styczniu br. I Wicewojewodą Mazowieckim został Jacek Sasin…  ale my mamy własnego Sasina, o którym tak niewiele wiemy! Czujemy się zobowiązani przedstawić ową postać, a Tym, którzy wiedzą dużo / może więcej od nas / przypomnieć… Wspominaliśmy, że lokacji miasta Daleszyce dokonał na podstawie przywileju króla Zygmunta Augusta z 1569 roku biskup krakowski Filip Padniewski. Ale to nie on był zasadźcą miasta – obowiązek ten przypadł ówczesnemu sołtysowi Daleszyc Sewerynowi Sasinowi. A był to obowiązek nie lada! Trzeba było zadbać o zorganizowanie miasta, ściągnąć osadników, pomagać w budowie domów, zarządzać miastem. To właśnie Seweryn Sasin wyznaczał obszerny daleszycki rynek, aby nadać miastu charakter handlowy. Trudno ustalić skąd we wsi Daleszyce wziął się Sasin, skąd przybył. Jedno jest pewne,musiał mieć uznanie wśród społeczeństwa i monarchów, skoro mu powierzono tak wielkie przedsięwzięcie. Istnieje prawdopodobieństwo, że był synem Stanisława Sasina, wymienianego w 1558 roku w księgach wójtowsko – ławniczych miasta Bodzentyna. Nie wiemy jakie pokrewieństwo łączyło go z Krzysztofem Sasinem  - plebanem w Daleszycach w 1597 roku. Nazwisko Sasin pojawia się wielokrotnie na kartach historii: Kasztelanem wyszogrodzkim był Sasin z Gołymia /1435 – 1520/, Sasin z Łazęk był chorążym zakroczymskim, kasztelanem ciechanowskim /1360 – 1430/, pisarz grodzki chęciński ożenił się z Urszulą Sasinówną, w Krakowie znana była ok. 1620 roku rodzina Sasinów, arendujaca wioski od p. Lubomirskiej, a w samych Daleszycach ok. 1630 roku byli bracia Sasinowie, bogaci – mieli własne domy i grunty, zabiegali o szlacheckie tytuły. Seweryn Sasin jako zasadźca miasta otrzymał majątek: było to nowo założone wójtostwo wraz z gruntami, do niego należały dochody z kasy miejskiej. Jako wójt miał prawo łowów, mógł zakładać barcie w lasach. Szkoda, że o tak ważnej dla Daleszyc postaci wiemy tak niewiele, ale próbujmy zachować dla potomnych chociaż resztki wiedzy. Może warto obecne Wójtostwo związać z postacią Sasina? Jeśli nie zrobimy tego w miarę szybko, następne pokolenia otrzymają w spadku kolejną białą kartkę historii.    
POWRÓT

2. PROPINACJA.
Przeglądając archiwalne akta Daleszyc zastanawia ogrom akt na temat propinacji.Wystarczy jednak sięgnąć do faktów historycznych aby znależć wytłumaczenie.
Propinacja to wyłączne prawo właściciela  dóbr ziemskich do produkcji i sprzedaży alkoholu w obrębie swoich dóbr. W Polsce pojawiła się w XVI wieku, rozpowszechniła się w XVIII wieku. Nazwa pochodzi z j. łacińskiego „propinatio”- przepijanie do kogoś, „propinare” - częstować trunkiem, pić czyjeś zdrowie. ( przy okazji : wiemy już skąd toast :” na zdrowie”). Propinacja stawała się coraz ważniejszym elementem gospodarki folwarcznej.Przynosiła ogromne zyski, przekraczające dochody z innych form działalności. Aby propinowanie przyniosło zysk musiał być zbyt. Produkowane alkohole zbywano chłopom. W okrsie średniowiecza w Polsce produkowano i pijano piwo.Stanowiło podstawę obyczaju towarzyskiego, należało do codziennej konsumpcji żywnościowej. Ze wzgledu na niską zawartość alkoholu nie było powodem szerszych niekorzystnych zjawisk społecznych, nie powodowało powszechnego pijaństwa. Sytuacja zmieniła się w XVI wieku (wtedy Daleszyce otrzymały przywilej propinacji), kiedy w Rzeczpospolitej wzrosła uprawa jęczmienia wykorzystywanego do produkcji piw „pełnych” i palonej wódki – gorzałki.” Encyklopedia Staropolska „ Aleksandra Briicknera podaje, że słowo „gorzałka” pochodzi od „ zgorzał” - umarł po wypiciu zbyt dużej ilości – to tak, pod rozwagę.
Czy pozwolenie na propinację było przywilejem czy raczej zapowiadało nieszczęście?
Propinacja była monopolem dla szlachty, chłop nie powinien mieć pieniędzy i własnie propinacja była instrumentem drenażu chłopskich pieniędzy. Odbywało się to przez pańską karczmę, chłop pił ponad swoje możliwości, a pan zwiększał produkcję i mnożył zyski. O wielkich dochodach jakie dawała propinacja niech świadczy fakt, kiedy ją rozdzielono na części, Burmistrz Daleszyc natychmiast wniósł skargę: "...Ze złożonego przez Burmistrza Miasta Daleszyc szkicu historycznego okazuje się, iż to Miasto rości do Skarbu Królestwa nasępujące pretensyje:
1.Że Miastu Daleszycom służy wyłaczne prawo propinowania tudzież wyrabiania piwa i wódek na zasadzie przywilejów Filipa Padniewskiego Biskupa Krakowskiego z r.1579, a pomimo to propinacyja z uszczerbkiem Miasta rozdzielona jest na cztery części, a mianowicie:
a/ na propinacyję miejską
b/ na propinacyję skarbową
c/ na Wójtostwie
d/ na Probostwie w Daleszycach"
Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu oświadcza:
"Wprawdzie przywilejem Biskupa Padniewskiego z r. 1570 dozwolona została mieszkańcom M. Daleszyce wolność wyrabiania wódek, a przywilejem Myszkowskiego Biskupa z 1570 wolność wyrabiania piwa, lecz z zastrzeźeniem mieszania opłat na rzecz Dworu od słodów piwnych i gorzałczanych. Gdyż prócz tego propinacyja Skarbowa od dawnego czasu jest wykonywaną, przy względzie zatemna niepotwierdzenie powyższych przywilejów, używalność takowa za prawem Skarbu przemawia. Z przywilejów wyżej powolanychprawo wyłaczności propinowania wyprowadzić się nie da.Wyrabianie bowiem trunków i ich propinowanie jest wcale co innegoi jedno z drugim niezawisłe. Można wykonywać propinację a nie mieć prawa robienia wódek i również można mieć prawo fabrykowania trunków, a wyszynek ich może być wszystkim dozwolony. Tu właśnie przypadek zachodzi w daleszycach, gdzie względem utrzymujących szynki, to tylko ograniczenie wprowadzono,że karczmarze i inni mieszkańcy nie mogli skąd inąd sprowadzać , lecz takową w Daleszycach kupować byli obowiazani. Dlatego też propinacyja Daleszycka rozdzieliła się na cztery części i wykonywaną jest oddzielnie przez Miasto,Skarb, Wójtostwo i Probostwo. Do zajęcia więc propinacyi w Daleszycach na wyłączną korzyść Miasta nie ma innej zasady, jak tylko ta, zeby różnorodne propinacyje za wzajemnym wynagrodzeniem połączone zostały w jedną..". (1845 r).
Mamy prawo do propinacji, Daleszyce otrzymały go „ po wsze czasy", nikt tych praw nam nie odbierał. Pozostaje tylko fabrykowanie alkoholi.
POWRÓT

3. Z DZIEJÓW DALESZYC
Historia Daleszyc spisana w 1820 roku przez owczesnego Burmistrza Daleszyc – Onufrego Stroynowskiego. Jest to wierny odpis z oryginału. "Jak dołączona Kopia Wierzytelna Erekcyi Miasta świadczy założone było pierwiastkowo Miasto Daleszyce w granicach dawniejszych wsi Daleszyce przez Księcia Filipa Padniewskiego Biskupa Krakowskiego w roku 1569 dnia 4-go po Wielkiej Nocy, mocą którego nowo ustanowionemu Miasteczku prócz wolnego sądownictwa, wyłączne prawo Propinowania na użytek ogólny Miasta i wolny wręb tak na budowle jako i na opał za Asygnacyję Starosty Kieleckiego i czynszem rocznem z każdego Dymu Rynkowego po groszy 6 a ulicznego po groszy 3.W lasach Biskupich a teraz Narodowych pod rzeką Belnianką blisko granic dóbr Cisowa płynacą nadane były a to na fundamencie potwierdzenia Królewskiego przez Nayiaśniejszego Zygmunta Augusta w roku tem zapadłego a to w Kopiy wierzytelney od Signum a/azałączonego która to Konfirmacja Krakowska, oprócz po wyższey wyrażonych Dobrodziejstw, ieszcze dwa gluwnieysze Jarmarki to iest w Dzień ŚgoFilipa Jakuba i Śgo Michała i ieden Tygodniowy Targ szczególnymi wolnościami dla kupujących i przedających przyznała.Późniejsze woienne rozterki i napaści nieprzyjacielskie sprawiły że nadany przez Ksiecia Biskupa Padniewskiego Przywilej z powodu nieroztropnego zachowania ze strony Mieszczan zupełnemu zepsuciu uległ. Zaczem następca Jego Książe Konstantin Felicjan Szaniawski Biskup Krakowski przychylając się do usilnych próźb Mieszkańców Miasteczka Daleszyce przy potwierdzeniu dawniejszych swobód utracone prawo powtórnie Im w roku 1579 nadał. Jak Allegat zacytowany świadczy w roku zaś 1579 poświadczaiac Książe Piotr z Mirowa Miskowski Biskup Krakowski ndane Miastu Daleszycom prawo , dał Im wyłączną wolność wraz z Miastem Kielcami fabrykowania piwa i wódki , nie tylko w obrebie Miasta lecz z obowiązkiem aby okoliczne wsie i Kużnice Biskupie pod karą grzywien trzech piwo i wódki z Miasta Daleszyc lub Kielc dla wzrostu tychmiast pobierali , iak kopia wierzytelna ad Sig 3/wskazuje.Dowodem także przekonywającym jest dołączona ad Sig 4/4 Kopia inwentarza Klucza Cisowskiego albo Daleszyckiego w roku 1650 przez Jego Mość X Woyciecha Rayniewskiego Sekretarza Jego Królewskiej Mości na groncie tegoż miasta sporządzonego który tak wolne propinowanie iako i wolny wręb dla Miasta wskazuje.
Jakie jest położenie geograficzne Miasta? Czyli ma Jeziora, Rzekę spławną lub inną?
Miasto Daleszyce nad granicą Obwodu Kieleckiego Woiewództwa Krakowskiego sytuowane jest średnim punktem otaczaiącego Miasteczek, to ies w następnej pozycyi. Na wschód o mil trzy  Słupia Łagów i Raków. Na południe o milę iedną i pół Miasteczko Pierzchnica, o mil tryz Chmielnik i Sobków
Na zachód o mil trzy Miasto Chęciny a o mil dwie Miasto Woiewódzkie Kielce
Na północ o mil dwie Miaswteczko Borzęcin a o mil trzy Kużnice Suchedniowskie.
Takowe Miasteczko leży w równinie między otaczajacymi górami  nad rzeką Makoszanką  czyli czerwoną wodą która iednak nie iest spławną rzeką. Jeziorów żadnych nie posiada.
Jaka była rozległość miasta przy jego założeniu, z jakimi graniczyło włościami?
Załączona Erecya Miasta Daleszyc wskazuje z iednej strony za punkta graniczne stanowiace to iest od północy Wieś Górno, od wschodu Wieś Skoroszyce, od południa Młyn Słopiecki, nie obejmuje iednak granic ku zachodowi, ani szczególnych oznaków granic stanowiących, które wywód słowny z Obywateli sedziwych wiary godnych sporzadzony świadczy.
Rozgraniczenia oryginalne dawnej Wsi Daleszyc podług Przywilejów wynaleść nie można było. Które zapewne w aktach Prześwietney Kapituły Krakowskiey znaydować się mogą. Jednak dowody wskazują że między Daleszycami i Wsia Skoroszyce dwie realnosci dawniej do Miasta należące odpadły, to iest Woytostwo Daleszyckie i Woytostwo Danków. Między Słopcem zaś, Młyny dwa w posesyi dożywotniey będące, które na teraz żadnego dochodu Miastu nie czynią. Miasto te same podatki, które przed odłączeniem rzeczonych realnosci exystowały opłaca, a to z powodu niedopilnowania się Urzędników Miejskich jak dołączone kopie kwitów świadczą.
Utraciło Miasto bardzo wiele w istotnych granicach swoich, całe pole wraz z lasem Jabłonnem zwane aż po pole Burdawa, z drugiej zaś strony niwy, łąki i las po rzekę Belniankę pod Cisowem, które za czasu grasującego powietrza, zaniedbane i zapuszczone, a później przez Rząd Biskupi przywłaszczone były.
Czyli i iakie Miasto posiada folwarki, wsie, grunta......
Prócz Domu Miejskiego Ratuszem zwanego, z mocy nadanego Przywileju wystawionego,pastwiska szczupłego Błoniem nazwanego nie posiada Miasto Daleszyce żadnych realności właściwych. Ile niegdyś Młyny Danków, Biesaków i Barbara – w obrębie Miasta położone do funduszów Mieyskich należące, później przez Rząd Biskupi odebrane i przywłaszczone zostały.
... Domyślić się można, ze przez powietrze około roku 1680 i 1690 panujące, przez które prawie wszystkie odlegleysze gronta dla zmniejszonej ludności zaniedbane były i ślad posesyi tey zginął. Co do cegielni, wapiarni i łamania kamieni, to lubo takowa po teraz nie exystuie, te iednak dla istotney potrzeby mieyscowey do dogodnego położenia i obfitości materyału założenie tychże życzyć by wypadał."
(AO)
POWRÓT

4. BŁOGOSŁAWIONY  JERZY  MATULEWICZ
Wierni kościoła katolickiego pamiętają zapewne uroczystość zwiazaną z beatyfikacją arcybiskupa Matulewicza, którego 28 czerwca 1987 roku Ojciec Świety Jan Paweł II ogłosił błogosławionym. Wiedzą o tym i nasi parafianie, ale niewielu wie ( tak przynajmniej wynikało z sondaży), ze postać Jerzego Matulewicza zwiazana była z naszą daleszycka parafią.
Jerzy Matulewicz ur. 13 kwietnia 1871 roku we wsi Lugine, w pobliżu Mariampola był Litwinem – oryginalne nazwisko: Matulaitis. Był ósmym dzieckiem w rodzinie. Mając 3 lata stracił ojca. Matka nauczyła go goracej pobożności i życzliwości dla ludzi, zmarła, gdy Jerzy miał zaledwie 10 lat. Został teraz pod opieką starszych braci. To oni zadbali, aby Jerzy kontunuował nauki szkolne. Żyjąc w biedzie, czesto głodny, bez odpowiedniego ubrania osiągał sukcesy w szkole. Zapadł na zdrowiu, szczególnie dokuczała mu rana na nodze. Nawet lekarze nie rozpoznali wówczas gruźlicy kości, z której już nigdy się nie wyleczył.Przerywał naukę, pracował w gospodarstwie brata, ale ciąglemyślał o kapłaństwie. Marzenia zaczęły się spełniać, kiedy kuzyn Jerzego, Jan Matulewicz,profesor języków klasycznych w gimnazjum oraz języka rosyjskiego w seminarium duchownym w Kielcach, po naradzie rodzinnej w czasie odwiedzin w Lugine w 1889 roku , zabrał go ze sobą do Kielc. Fakt ten miał decydujące znaczenie w dalszej drodze Jerzego do kapłaństwa – pozwolił mu ukończyć szkołę średnią i opanować dobrze język łaciński. Zmienia także brzmienie swojego nazwiska na polskie – Matulewicz. W 1891 roku wstępuje do seminarium duchownego w Kielcach. Niestety po zaledwie 2 latach władze carskie zamykają seminarium, dzięki zapobiegliwemu biskupowi kieleckiemu Tomaszowi Kulińskiemu klerycy trafiają do innych seminariów, Matulewicz kontynuuje naukę w Warszawie. W 1898 roku otrzymuje swięcenia kapłańskie i z całym zapałem młodzieńczego serca oddaje się pracy. 3 sierpnia 1899 roku objął obowiazki wikariusza w parafii Daleszyce.Po kilku miesiącach zadawniona choroba powraca ze zwielokrotnioną siłą. Ksiądz Matulewicz opuszcza Daleszyce i udaje się na kurację w Niemczech. Do Kielc wraca w 1902 roku, wykłada prawo kanoniczne i łacinę w ponownie otwartym seminarium duchownym.
To tylko małe migawki z życia sławetnego biskupa.Jego życie pełne problemów i cierpienia może być wzorem dla innych. Polecamy głębsze poznanie jego dziejów, każdy może znależć w nich jakieś wskazówki dla siebie. Dodajmy, że arcybiskup Jerzy Matulewicz zmarł niespodziewanie 27 stycznia 1927 roku w pełni sił po ....operacji wyrostka robaczkowego.
POWRÓT

5. BARTNICTWO NA DALESZYCKIEJ ZIEMI
Puszcza Świętokrzyska w okresie wczesnego średniowiecza stanowiła duży problem dla pierwotnych mieszkańców . Osiedlanie się na tych terenach wymagało wielkiego wysiłku, trzeba było karczować stary, potężny las. Postęp osadnictwa był bardzo powolny. Biskup krakowski uzyskał nawet od księcia Leszka Białego przywilej osadzania Niemców na terytorium klucza kieleckiego, ale i to nie przyniosło efektów. Próbowano różnych sposobów, aby zasiedlić puszczę. Jednym z nich było pozwolenie na zakładanie w puszczy barci pszczelich. W okresie wczesnego średniowiecza na terenie Puszczy Świętokrzyskiej, w pobliżu pogańskich ośrodków kultowych zajmowano się bartnictwem, w celu pozyskiwania miodu używanego w celach obrzędowych. Taki ośrodek istniał w Widełkach, gdzie do dziś można oglądać pozostałości po świątyni pogańskiej, miejsce świadczące o środowisku, w jakim żyli mieszkańcy tej ziemi około 200 lat przed przyjęciem chrześcijaństwa. W obrządkach chrześcijańskich też używano miodu i wosku, a wiec Kościół pozwalał na zakładanie barci pszczelich, ale nakładał na bartników daninę miodną. Według historycznych źródeł w Sukowie danina ta wynosiła 2 urny.Słynny kronikarz Jan Długosz wspomina o barciach we wsi Mójcza. Miód wykorzystywano w medycynie domowej, wytwarzaniu miodów syconych. Wosk był w wielu dziedzinach surowcem niezastąpionym; produkowano z niego świece, wykorzystywano przy bieleniu płótna, stolarstwie, garbarstwie i garncarstwie. O dużym znaczeniu miodu i wosku świadczy fakt, że dostarczenie określonej ilości wosku było stosowane jako kara nakładana na członków cechów rzemieślniczych za różne przewinienia. Wraz z procesem osiedlania się w puszczy, zapotrzebowaniem na drewno budowlane i do produkcji rzemieślniczych rozwój bartnictwa zahamował się. Już w 1602 roku Biskup Bernard Maciejowski ukarał Macieja Belińskiego za to, że wycinał drzewa „zdatne na barcie”, a w 1628 roku Biskup Marcin Szyszkowski wydał ordynację do rudników /wydobywających rudę/, zabronił pod karą 100 grzywien wycinania drzew „zdatnych na pszczelniki”. Pomimo tej opieki prawnej lasy nadal były niszczone, lustratorzy w 1628 roku określili ich stan jako zły. W styczniu 1629 roku biskup utworzył cech bartny dla klucza kieleckiego. Miejscem urzędowania było miasto Daleszyce, starszymi cechu zostali daleszyccy bartnicy.O wyborze siedziby cechu zadecydowała duża liczba bartników. Dla uporządkowania spraw spornych między bartnikami, a innymi użytkownikami puszczy wprowadzono obowiązek organizowania  zjazdów bartnych  w pierwszy poniedziałek po Św. Michale Archaniele, na którym można było wszystkie swoje uwagi i skargi przedstawić przed starostą kieleckim. Bartnictwo stawało się coraz mniej popularne, ilość pni pszczelich ciągle spadała.W okresie międzywojennym było tu 79 pasiek z 353 ulami, z czego1/4 stanowiły ule pniakowe, pozostałe – ramowe.                                                  /AO/
POWRÓT

6. NIECHCIANE WÓJTOSTWO I DANKÓW?
Znamy nieco historie Wójtostwa Daleszyce i Dankowa. Wielu mieszkańców wie, że kiedyś nie należały te tereny do miasta Daleszyce. 9.04.1852 roku Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Duchownych zwróciła się do Rządu Gubernialnego Radomskiego o zdecydowanie, czy Wójtostwo i osada Danków kwalifikują się do podciągnięcia pod jurysdykcję miejską. Opieszałość urzędników sprawiła, że Komisja Rządowa wielokrotnie wzywała do zajęcia stanowiska w tej sprawie, groziła karami administracyjnymi, ale efekt był ten sam – brak odpowiedzi. Po kilku ponagleniach i groźbach wystosowano pismo:
…Interes przyłączenia Wójtostwa Daleszyc i Dankowa do administracji Miasta Daleszyce przeszło od 2 lat miał do wyrobienia śp. Inżynier Strauss a mianowicie co do sporządzenia planu sytuacyjnego, któremu to interes aż do śmierci pozostał bez skutku, obecnie miedzy innymi pilnymi przedmiotami będący oddany jest Budowniczy Powiatu, któren przywiedzie go do skutku, ile będzie można najrychlej- upraszam przeto Rząd Gubernialny aby zagrożone skutki wstrzymać raczył."
9 czerwca 1853 rok – ponowne pisma, ponowne zagrożenie karą administracyjną. Okazuje się, że Komisja Rządowa oczekiwała na odpowiedź od 30 listopada 1850 roku. Następne ponaglenie 21 listopada 1853 roku, podobne, jeszcze w 1854 – raportu w sprawie Wójtostwa i Dankowa nie ma. Wreszcie 3 czerwca 1854 roku Wójt Gminy Rządowej w Kielcachskłada raport Wielmożnemu Naczelnikowi powiatu Kieleckiego o „powinnościach włościan Wójtostwa Daleszyc i Dankowa.”
"1.Wszyscy mieszkańcy tych obydwóch Wójtostw są Włościanami rolnymi i pańszczyznę w miejscu folwarków swych odrabiającymi.
2.Z obydwóch wsi Włościanie jedynie składkę na Szkółkę Elementarną w Mieście Daleszyce exystującą do Kasy Ekonomicznej tegoż Miasta opłacają. Wszystkie zaś inne podatki przynależne do Kasy Powiatu wnoszą.
3.Oprócz tego Włościanie Wójtostwa Daleszyce jako zbliżeni Miastu ulegają opłacie podatku konsumpcyjnego.
4.Propinacja w obydwóch Wójtostwach należy do Dzierżawców tychże, na mocy kontraktów z Rządem zawartych."
W 1855 roku Rząd Gubernialny Radomski „ ze względu na odległość o wiorstę od Miasta Daleszyc, mając naturę dóbr wiejskich, mieszkańcy trudnią się tylko rolnictwem, odrabiają dla folwarków pańszczyznę, przeto nie znalazłszy dostatecznej zasady do podciągnięcia Wójtostwa z osadą Danków pod jurysdykcję Miejską do wniosku w tym względzie uczynionego przychylić się nie mogę."                                                                                              /AO/
POWRÓT

7. LICZYMY  MIESZCZAŃSKIE  MORGI
7 sierpnia 1820 roku do Komisji Województwa Krakowskiego wpłynął wniosek geometry Jana Juszczakiewicza, "aby ponaglić mieszczan daleszyckich do wypłacenia mu należności za pomiary". Mieszkańcy (jak wynika z pisma)-zadeklarowali po 12 groszy od morgi. Oprócz tego, za "pustaki" – czyli nieużytki- miał otrzymać oddzielne wynagrodzenie. Obiecano mu dodatkową zapłatę w owsie i sianie… Juszczakiewicz wykazał:" morgów 2171 prętów 19621, za które należało się zł 868 gr 15." Łatwo policzyć ile mórg ziemi posiadali wtedy daleszyccy mieszczanie.
POWRÓT

8. TRADYCJE  TARGOWE  I JARMARCZNE  W  DALESZYCACH
Wyniesieniu Daleszyc do rangi miasta sprzyjało dogodne położenie na szlakach komunikacyjnych wiodących ze Skalbmierza przez Chmielnik, do Bodzentyna i Iłży, co stwarzało perspektywę dalszego rozwoju. Wraz z otrzymaniem praw miejskich 1569 roku Daleszyce otrzymały szereg przywilejów sprzyjających rozwojowi miasta. Przywilej lokacyjny przewidywał wolność od opłaty ceł wewnętrznych i targowego na terenie całego kraju, przyznawał targ, trzy jarmarki w ciągu roku i 16 lat wolnizny.Początkowo Daleszyce miały prawo do jednego targu w ciągu tygodniai  2 jarmarków w ciągu roku. Targi odbywały się w czwartki, a jarmarki w czwartek po św. Filipie /26.V/ oraz na św. Michała /29.9/. Przedmiotem handlu było sukno, bławatny, płótno, obuwie garnki, naczynia drewniane i szklane, wyroby kołodziejskie, bednarskie i stolarskie. Były też artykuły spożywcze: nabiał, warzywa, owoce, sól i słonina dostarczana przez „ foryniarzy” spoza Daleszyc.
Odbywały się też targi zwierzęce na bydło rogate i trzodę chlewną. Ojcowie miasta czynili starania o przyznanie im prawa do „ prowadzenia targów końskich”, motywując prośbę dużym placem, na którym targi te mogły się odbywać. Rolę targowiska pełnił w przeszłości prawdopodobnie duży rynek, potem obecny Plac Cedry, który do dziś przez starszych mieszkańców Daleszyc nazywany jest Targowiskiem. Ulica biegnąca od targowiska nosiła nazwę Cielęcej / obecnie Kilińskiego/, ale popularnie i tak używa się często starej nazwy. Prawdopodobnie inna ulica –obecnie Wigury – również odchodząca od targowiska, nosiła nazwę Końskiej. Mieszkańcy gminy mogli handlować bez opłat, pozostali musieli płacić „placowe”. O randze handlowej Daleszyc może świadczyć fakt, że sobotnie targi cotygodniowe w Kielcach zostały przeniesione na wtorek, ponieważ duży udział w targach mieli daleszyccy handlarze, często pochodzenia żydowskiego, którzy ze względów religijnych nie mogli handlować w soboty. Mieszczanie kieleccy żalili się, że targi w Daleszycach stały się bardziej atrakcyjne i „… ludzi niemało dla tego rozerwania od obu miasteczek odciąga się i co by u nich mieli być, to się do Daleszyc obracają.”
W latach dwudziestych XIX wieku targi były pod bystra obserwacja władz administracyjnych. Wskazywano na szkodliwość jarmarków i targów jako imprez  sprzyjających pijaństwu i awanturnictwu. Pewnie było w tym wiele racji skoro władze miasta w celu zapewnienia porządku publicznego wyznaczały " na czas trwania targu czy jarmarku czterech mężczyzn „z orężem” – muszkietem lub halabardą".
W latach trzydziestych XIX wieku targi straciły na swojej świetności. Ich ilość spadła do 13 w ciągu roku, z czego „za porządne” zdaniem ówczesnego burmistrza Daleszyc – Wąsikiewicza – można było uznać tylko trzy. Przedmiotem handlu były wówczas "ziemiopłody” i niewielka ilość bydła i trzody chlewnej. Nie handlowano już zbożem, rzadko zjeżdżali kupcy z materiałami. Ojcowie miasta dążyli do przywrócenia targom dawnej świetności widząc w tym fakcie perspektywę rozwoju. Sugerowali władzom obwodu kieleckiego, aby w komunikatach urzędowych ogłosić wielkie jarmarki w Daleszycach. Jednakże targi i jarmarki zamarły jeszcze przed utraceniem praw miejskich, a wiec przed rokiem 1869. Reaktywowano je na krótko pod koniec XIX wieku, odbywały się wtedy w każda środę, ale na początku XX wieku ostatecznie upadły.                                                                                              /AO/
POWRÓT

9. Z DZIEJÓW POWSTANIA STYCZNIOWEGO NA ZIEMI DALESZYCKIEJ
22 stycznia 1863r. rozpoczęło się w Królestwie Polskim powstanie narodowo – wyzwoleńcze, zwane Powstaniem Styczniowym, ostatni zryw zbrojny Polaków w XIX wieku. Powstanie to, w odróżnieniu od wcześniejszych (kościuszkowskiego, listopadowego) przybrało postać wojny partyzanckiej, polegającej na zaskakujących, krótkotrwałychi gwałtownych starciach zbrojnych oddziałów powstańczych z wojskami rosyjskimi. Rejon Gór Świętokrzyskich stanowił duże możliwości rozwoju partyzantki ze względu na wyżynno – górzysty charakter obszaru, duże kompleksy leśne i małą sieć komunikacyjną. Elementy te ułatwiały ruch oddziałom powstańczym. Lasy świętokrzyskie stanowiły według planów władz powstańczych jedno z centrów organizacyjnych armii polskiej. Ważną rolę w tych planach spełniały lasy cisowskie. Już w lutym 1863r. przez ten teren dwukrotnie przechodził gen. Marian Langiewicz – pierwszy dyktator powstania. 19 lutego zatrzymał się w Cisowie wraz z pułkownikiem Dionizym Czachowskim po zwycięskiej bitwie staszowskiej. W kampanii jesienno – zimowej Cisów stał się obozem ćwiczebno – werbunkowym dla powstańców. W tym czasie działania partyzanckie prowadził gen. Józef Hauke – Bosak, który 28 listopada 1863r. pod Ociesękami stoczył zwycięską bitwę z rosyjskim oddziałem pułkownika Szulmana. Rosjanie chcieli zrobić oddziały powstańcze znajdujące się w lasach cisowskich. W wyniku bitwy Rosjanie stracili ok. 80 żołnierzy, zaś powstańcy 37. 9 grudnia pod Szczecnem doszło do kolejnej bitwy, zakończonej również zwycięstwem Polaków. Oddział podpułkownika Karola Kality- Rębajły rozbił tutaj rosyjską piechotę. Zimę 1863/1864r. powstańcy Pułku Stopnickiego dowodzonego przez Kalitę – Rębajłę spędzili w obozie w lesie cisowskim. Został on zorganizowany pomiędzy Górą Wrześnią, a Górą Stołową na uroczysku „Strzelnica”. Powstańcy zbudowali solidne szałasy, zgromadzili odpowiednie zapasy żywności, słomy, sprzęt kuchenny, broń i amunicję. Codziennie odbywały się ćwiczenia, których celem było doskonalenie powstańców w strzelaniu i w walce. Pomocy medycznej udzielał powstańcom lekarz kielecki Antoni Andrzejowski. Pułk Stopnicki liczył około 1000 żołnierzy. Cisów z powodu swego usytuowania był miejscem nadzwyczaj korzystnym dla powstańców. Okoliczni mieszkańcy okazywali im wielką przychylność. Wszystkie magazyny wojenne powstańców były u włościan. Chłopi służyli powstańcom za kurierów, śledzili przegrupowania wojsk rosyjskich, zawiadamiając o tym dowództwo. W Cisowie często przebywał sztab II korpusu wojsk powstańczych dowodzonych przez pułkownika Apolinarego Kurowskiego, a następnie pułkownika Ludwika Zwierzdowskiego. Po zwycięskiej bitwie pod Iłżą (17 stycznia 1864r.) Kality – Rębajły, dowództwo wojsk rosyjskich postanowiło definitywnie rozprawić się z powstańcami i rozbić obóz powstańczy w lasach cisowskich. 19 lutego wyruszyły kolumny wojsk rosyjskich w sile ponad 4 tysięcy żołnierzy z Kielc, Radomia, Staszowa i Opatowa, celem rozbicia zgrupowania powstańczego w Cisowie. Obóz powstańczy wówczas liczył około 2800 żołnierzy. W celu uniknięcia obławy rosyjskiej, powstańcy opuścili lasy cisowskie i udali się w rejon Opatowa, gdzie 21 lutego doszło do wielkiej klęski sił polskich. Jak już wspomniano, miejscowa ludność akceptując postawy patriotyczne pomagała powstańcom w różnorodny sposób. W Daleszycach w szpitalu św. Ducha udzielano powstańcom pomocy medycznej. Ponad 40 mieszkańców Daleszyc wzięło czynny udział w powstaniu, wstępując do oddziałów działających na tym terenie. Wśród nich byli m. in. Wawrzyniec Kułaga, Wawrzyniec Cedro, Józef Zabłocki, Tomasz Machowski.Duże zasługi wniósł także ówczesny burmistrz Daleszyc – Stanisław Piechowski, który bardzo aktywnie działał w organizacji powstańczej. Jego zasługą było m. in. dostarczanie ochotników do oddziałów powstańczych, żywności, wskazywanie osób współpracujących z władzami carskimi.
Po upadku Powstania Styczniowego rozpoczęły się surowe represje carskie, w wyniku których wielu patriotów uwięziono, bądź zesłano na Sybir. Zmianie uległy stosunki społeczne. W wyniku uwłaszczenia chłopów przez władze carskie zaczęły upadać małe majątki szlacheckie. Konsekwencją tego było również utrata praw miejskich przez wiele miast, w tym przez Daleszyce w 1869r.
Podsumowując, należy stwierdzić, że Powstanie Styczniowe na Ziemi Daleszyckiej miało aktywny przebieg. Ukazało, jak tutejsza ludność przejawia postawy patriotyczne. Należy podkreślić, ze zarówno z doświadczeń walk partyzanckich, jak i lasów cisowskich podczas okupacji hitlerowskiej korzystali partyzanci Armii Krajowej – „Wybranieccy” pod dowództwem Mariana Sołtysiaka „Barabasza”.                                                      
Tadeusz Banaszek
POWRÓT

10. WOJSKO POLSKIE W DALESZYCACH POD KONIEC XVIII WIEKU.
W drugiej połowie XVIII wieku na obszarze województwa sandomierskiego zamieszczone były oddziały wojskowe armii koronnej. Stacjonowały one w większości miast, m. in. w Radomiu, Kozienicach, Szydłowcu, Kielcach, Chęcinach, Małogoszczy, Kunowie, Łagowie, Pińczowie, Daleszycach, Sandomierzu, Jędrzejowie, Końskich. W roku 1789 Daleszyce były miastem przejętym na rzecz skarbu państwa na mocy ustawy sejmowej z 27 lipca. Upaństwowiono wówczas dobra biskupa krakowskiego, w skład których wchodziły także Daleszyce. Miasto zobowiązane było do różnych świadczeń na rzecz obronności państwa, w tym wojska. W końcu 1789r. sejm podjął uchwałę o obowiązkowym poborze rekruta, na mocy której do wojska miał pójść 1 rekrut z 50 dymów (domów) z dóbr i miast królewskich. Daleszyce liczyły wówczas 1049 mieszkańców, którzy zajmowali 194 domy. Władze miejskie były zobowiązane do zapewnienia kwater dla żołnierzy. W Daleszycach stacjonowała chorągiew kawalerii narodowej (liczyła ok. 150 żołnierzy), wchodzących w skład II Małopolskiej brygady szefostwa Piotra Onufrego Hadziewicza.
Kwatery żołnierskie w pomieszczeniach prywatnych miały być przydzielone z opałem. Dla oficera przewidywano jedną izbę i miejsce w stajni dla koni. Podoficerowie i szeregowcy mieli być lokowani razem z gospodarzem przy jednym piecu i wodzie, na posłaniu, na jakie było stać gospodarza, albo osobno w większych izbach po kilku lub kilkunastu żołnierzy. Wojsko nie miało prawa samowolnie wyznaczać na kwatery dworów, folwarków, plebani, ratuszów i karczem.
W miejscowościach objętych dyslokacją wojska, wszystkie posesje obciążone były kosztami kwaterunku. Właściciele domów nie zajętych na kwatery żołnierskie zobowiązani zostali do składki pieniężnej przeznaczonej na opłacanie kwatery i nagrody dla kwaterujących. Ponadto kwatery w miarę możliwości należało co roku zmieniać. Wg ustawy sejmowej „żołnierz z gospodarzem i wszystkimi domowymi dyskretnie obchodzić się powinien, z domu własnego nikogo nie rugując, nie wyciągając więcej nad prawo, a oprócz dachu, ognia i wody nie pretesdując”... Każdy żołnierz w naznaczonej sobie kwaterze nie ma się z gospodarzem, gospodynią i ich czeladzią nieprzystojnie obchodzić, pod nieuchronną karę, a po występku pod bieganiem przez rózgi.” Wyznaczenie żołnierzy na prywatne kwatery było o reguły poważnym obciążeniem dla ich właścicieli. Do Komisji Wojskowej w Warszawie docierały skargi szlachty, mieszczan i chłopów. Generał Józef Wodzicki, dowodzący Dywizją Małopolską, w skład której wchodziła II Brygada Kawalerii Narodowej w raporcie pokontrolnym z 14 czerwca 1791r. pisał, że żołnierze stacjonujący w Daleszycach brali za darmo od chłopów podwody, kazali sobie szafować kury, ryby i śmietany, wypasali miejskie łąki i kosili je, odbierali gospodarzom stodoły, siano i słomę za darmo. W stosunku do dowódców tych żołnierzy wyciągnięte zostały wnioski dyscyplinarne. Należy także podkreślić, że w maju 1791r. w Daleszycach odebrał przysięgę od żołnierzy mjr Wyszkowski. Przysięga mówiła o posłuszeństwie dla króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i Konstytucji 3 Maja, o obronie Ojczyzny przed napaścią zewnętrzną i wewnętrznym rokoszem. Stacjonowanie oddziału wojskowego w Daleszycach, oprócz niekiedy nadużyć wobec mieszkańców było na ogół korzystne dla miasta, ponieważ przysparzało klientów na oferowane przez mieszczan produkty i usługi (m. in. żywność, usługi kowalskie, krawieckie).
Tadeusz Banaszek
POWRÓT

11. SĄD  GRODZKI  W  DALESZYCACH
Rozporządzeniem Prezydenta RP z 6.02 1928 roku został powołany Sąd Grodzki w Daleszycach i sędziowie pokoju. Do kompetencji Sądu należało:
- rozpatrywanie sporów o roszczenia majątkowe, jeśli wartość powództwa nie przekraczała 1000 zł;
- rozpatrywanie sporów z weksli do wartości 1000 zł;
- rozpatrywanie sporów o roszczenia majątkowe dziecka lub matki związane z nieślubnym  ojcostwem:
- udzielanie pomocy na żądanie władz państwowych oraz sądów zagranicznych;
Sąd Grodzki składał się z sędziów, z których jeden był mianowany naczelnikiem sądu mianowanym przez Ministra Sprawiedliwości. Naczelnikowi podlegali sędziowie pokoju. Na stanowisko sędziego mógł być powołany każdy, kto posiadał polskie obywatelstwo, korzystał w pełni z praw cywilnych i obywatelskich, był nieskazitelnego charakteru, ukończył 25 lat życia, władał językiem polskim w mowie i piśmie, ukończył uniwersyteckie studia prawnicze, odbył aplikację sądową i złożył egzamin sędziowski.Sędziego pokoju wybierali mieszkańcy lub mianował Minister Sprawiedliwości na okres 5 lat.Przy Sądzie Grodzkim urzędował komornik, sekretarze, urzędnicy kancelaryjni, woźni sądowi. 1 09. 1950 roku wydano ustawę o zmianie sadów powszechnych, która w miejsce sądów grodzkich wprowadziła sądy powiatowe i wojewódzkie. W związku z tym Sąd Grodzki w Daleszycach zakończył swoją działalność.                                           /AO/
POWRÓT
 
12. MARSZAŁEK JÓZEF PIŁSUDSKI W DALESZYCACH
W nawiązaniu do tekstu z BIT Nr 3 “Sprawdźmy razem” dotyczącej pobytu J. Piłsudskiego w Daleszycach wyjaśniam, że wizyta odbyła się w sobotę 7 sierpnia 1926r. w godzinach popołudniowych. O godz. 14 tego dnia Piłsudski przejechał przez Kielce i udał się do obozu ćwiczeń w Niwkach Daleszyckich, gdzie kontrolował oddziały z Dywizji Piechoty Legionów odbywające szkolenie. O godz. 19 powrócił do Kielc, aby w niedzielę 8 sierpnia wziąć udział w V Zjeździe Związku Legionistów i III Marszu Szlakiem Kadrówki. 9 sierpnia Piłsudski udał się do Warszawy. Informację o pobycie Marszłka w Daleszycach zamieściła “Gazeta Kielecka” w numerze 63 z 12 sierpnia 1926r. Potwierdzenie tej daty znajdziemy także w numerze 183/2000 z 7 sierpnia 2000r. “Gazety Wyborczej” - “Gazecie w Kielcach”. Błędną jest więc data umieszczona na tablicy pamiątkowej w Rynku.
Należy również podkreślić, że Piłsudski w Daleszycach był wówczas po raz drugi. Podczas I Wojny Światowej 31 października 1914r. komendant Piłsudski wraz z 1 pułkiem piechoty Legionów Polskich maszerował z kierunku Świętej Katarzyny przez Górno do Daleszyc, skąd 1 listopada dotarł do Brzechowa. W Brzechowie 1 ppLP przebywał do 3 listopada. Miało tutaj dojść do bitwy z wojskiem rosyjskim, ale poprzestano na ostrzeliwaniu pozycji legionistów w drobnych walkach. Następnie Piłsudski z pułkiem wyruszył przez Słopiec, Borków, Wojciechów, Brudzów do Pińczowa.                                      Tadeusz Banaszek
POWRÓT
 
13. W DAWNYCH DALESZYCACH
Pierwsza wojna światowa była dla Daleszyc dość łaskawa, w tym czasie zniszczone zostało  tylko ogrodzenie wokół Rynku. Mimo tego ludziom żyło się biednie, nie każde dziecko miało buty, a chleb nie zawsze gościł na stole. Większość utrzymywała się z pola i lasu. Mięso kupowano tylko na święta.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. gospodarka po wielu latach zastoju zaczęła powoli ożywiać się. Daleszyce stały się siedzibą gminy polskiej i żydowskiej. W latach 1920-21 dzięki staraniom księdza Bogusława Czerkiewicza i przy pomocy parafian wzniesiono Dom Ludowy. Mieścił on obszerną salę teatralną ze sceną, przedszkole dla dzieci z ubogich rodzin, a w wielkich piwnicach zamierzano urządzić publiczną łaźnię. Tutaj koncentrowało się życie kulturalne i towarzyskie mieszkańców. Organizatorem wielu kulturalnych imprez był ksiądz Edward Brodowski, wielki miłośnik historii i folkloru.
W 1926 r. gościł w Daleszycach marszałek Józef Piłsudski. Na Rynku witali go gorąco wszyscy, Polacy i Żydzi. „Ukochany dziadek” obejrzał przedstawienie teatralne w Domu Ludowym, zjadł obiad z władzami gminy, dokonał też inspekcji obozu szkoleniowego Legionistów w Niwkach. Mimo, iż wódz przebywał tu tylko 4 godziny, to na długo jego wizyta zapisała się w pamięci wszystkich mieszkańców. Jeszcze podczas zaborów, w maju 1912 r. utworzono Ochotniczą Straż Ogniową przede wszystkim dla celów samoobrony oraz przed klęską pożarów. Strażacy mogli przychodzić na zbiórki, ponieważ rząd carski nie zabraniał ich organizowania. W 1927 r. wybudowano murowaną remizę, gdzie przechowywano skromny sprzęt: 2 sikawki, 5 drabin, 5 beczek drewnianych i 5 bosaków. W tym czasie straż ogniowa skupiała 68 członków. W Daleszycach głównie rozwijał się handel. Istniało wówczas 26 sklepów (z czego 16 należało do Żydów): 10 spożywczych, jeden z artykułami żelaznymi, jeden galanteryjny, 2 bławatne (z tkaninami), jedna apteka, 2 restauracje, 2 piwiarnie, 3 piekarnie i 4 „jatki” czyli sklepy mięsne. W 1918 r. powstała spółdzielnia „Bartosz Głowacki” handlująca artykułami spożywczymi (poza nabiałem i produktami leśnymi).
Warto też nadmienić o istnieniu kolejki leśnej „Niwa”, łączącej Kielce z Rakowem, biegnącą przez Świnią Górę, Danków i Niwy. Pozostałości torów i nasypy można dziś jeszcze odnaleźć w tych miejscach. W dwudziestoleciu międzywojennym w Daleszycach działał sąd gminny (mieścił się w Rynku pod nr 15). Po drugiej stronie rynku, w prywatnym domu Joska Kryształa (w miejscu dzisiejszego banku) znajdował się posterunek policji z jedynym wtedy telefonem (1922 r.). Posiadanie samochodu było luksusem, po daleszyckich ulicach jeździło tylko kilka rowerów. W ostatnich latach II Rzeczpospolitej (po 1930 r.) radio i telefon mieli tylko nauczyciele, urzędnicy gminy, plebania i bogatsze sklepy żydowskie oraz policja, wtedy też pojawiły się pojedyncze automobile.
Nad zdrowiem Daleszan czuwało trzech felczerów (w tym dwóch Żydów) oraz akuszerka. Apteka znajdowała się w domu mgr farmacji Kazimierza i Jadwigi Niezabitowskich w Rynku (dzisiejsza ul. Reja 3) W tym czasie w Daleszycach istniała także drewniana synagoga znajdująca się w domu u zbiegu ulicy Cielęcej (Kilińskiego) i Targowiska, oraz łaźnia żydowska (mykwa) zlokalizowana w pobliżu rzeki Belnianki, w miejscu dzisiejszej rzeźni.
Żydzi zdominowali sferę handlu i rzemiosła, należała do nich większość sklepików oraz większych zakładów. W tym czasie w Daleszycach czynne były też dwa młyny (jeden należał do Polaka) i dwa żydowskie tartaki parowe. W miejscu dzisiejszej Szkoły Podstawowej działał tartak J. Kryształa, drugi zaś należący do Majera Machtyngiera blisko rzeki (za ul. Błonie). W 1936 r. miejscowość zelektryfikowano, dzięki temu polepszyły się warunki życia niektórych ludzi, ponieważ prądu nie podłączono do wszystkich domostw. II wojna światowa przekreśliła nadzieje mieszkańców na lepsze życie. 5 września Niemcy byli już w Daleszycach i dokonali pierwszych podpaleń, egzekucji oraz aresztowań.                                        
Michał Baran
POWRÓT
 
14. CUDZE CHWALICIE,  SWEGO NIE ZNACIE
Biura turystyczne, hotele i inne instytucje promując swoje usługi wykorzystują m.in. walory naszej gminy. Dlaczego nie potrafimy wykorzystać tych walorów sami? To, co nam wydaje się normalne, dla innych stanowi atrakcję. To produkt, który możemy „sprzedać” z zyskiem. Cóż ciekawego jest na terenie naszej gminy?
Do takich atrakcji należy: bogata historia, pomniki, architektura, przyroda. Nieomal każda miejscowość naszej gminy może się czymś pochwalić:
Brzechów- ośrodek eksploatacji złóż rudy w XVI w., Cisów – stary kościół z 1758 roku ufundowany przez bpa Andrzeja Załuskiego, cenne organy z 1765 r. ofiarowane przez bpa Kajetana Sołtyka, rezerwat lasu mieszanego o charakterze pierwotnym, w którym rosną 200-letnie jodły, buki, dęby, Słopiec – stary młyn,dworek. Pomniki przyrody nieożywionej, ich ranga i znaczenie dla nauki są wyjątkowe w skali światowej. Należą do nich: skalny próg piaskowcowy o wysokości 4m i długości 25m , rumowisko skalne typu gołoborze w Niwach,odsłonięcie skał wulkanicznych; lamprofirów w Sierakowie, skały wulkaniczne-diabazy w Widełkach, w rezerwacie „Zamczysko” pogańskie sanktuarium, po którym pozostały ziemne wały i tarasy. Perełką naszego regionu są „Białe Ługi”, lepiej znane przyjezdnym, niż nam samym. Na internetowych stronach informacji turystycznej  rezerwaty „Białe Ługi” i „Cisów” zaznaczone są jako miejsca szczególnie ciekawe, warte zobaczenia. „Białe Ługi” określa się jako najwartościowsze bezleśne torfowisko wysokie, z bogatym światem zwierząt i roślin, z których większość objęta jest całkowitą ochroną. Tylko tutaj można spotkać najbardziej trującą roślinę polską – szlej jadowity. Świat zwierząt jest tak bogaty, że dotąd nie został dokładnie poznany.
To tylko kilka przykładów naszego bogactwa. Wielkim walorem naszych terenów są krajobrazy, lasy, grzyby… i myślę - nasza gościnność. Wystarczająco, aby ściągnąć turystów, wczasowiczów. Należy tylko pomyśleć o zapleczu ; noclegi, ścieżki rowerowe, gastronomia. Obsługa turystyki to miejsca pracy dla mieszkańców, a wiec korzyść dla wszystkich.
POWRÓT
 
15. NARODOWY  DZIEŃ  ŻYCIA
Przypominamy, Międzynarodowy Dzień Życia został ustanowiony przez Sejm RP na 24 marca. I właśnie wtedy urodził się  na Ziemi jubileuszowy obywatel. Jest nas 6,5 miliarda. Ten szczęśliwiec nie jest niestety Polakiem, nawet nie jest europejczykiem, urodził się bowiem w Azji. Nie podano dokładnej godziny, ale byłoby to zbyt trudne; co sekundę przychodzi na świat czwórka dzieci! Analizy naukowców pokazują, że jesteśmy w środku demokratycznej eksplozji. Sześciomiliardowy człowiek urodził się w 1999 roku, w ciągu 6-ciu lat przybyło nas  pół miliarda, za następne 6 lat będzie nas już 7 miliardów.Statystycy przewidują, że  w 2050 roku będzie około 9 miliardów ludzi.Zadają sobie pytanie; czy pomieścimy się na planecie? Większym problemem może być wyżywienie. Już dziś wiele organizacji charytatywnych ostrzega przed głodem. Musimy nauczyć się mądrze gospodarować dobrami natury, znikną pewnie leżące odłogiem łany ziemi, zaczniemy szanować każdy kęs chleba i znów stanie się modne hasło z poprzedniej epoki „każdy kłos na wagę złota”. Największy przyrost ludności odnotowują kraje najgęściej zaludnione: Chiny, Indie, Pakistan. A jak jest u nas, w naszej gminie?
Ze stanu na 31 grudnia 2005 wynika, ze jest nas 14.579, rok wcześniej było nas 14489. W 2005 roku urodziło się w gminie 152 dzieci, w 2004  -134. W ubiegłym roku zmarło 127 osób, rok wcześniej 115. Oto kilka ciekawostek z analizy ludności na przestrzeni 10 lat:
w 1996 w Widełkach nie odnotowano zgonu, podobnie w Trzemosnej w 2000 roku i w Kranowie  w 2001;
więcej zmarło niż się urodziło:1996  - Mójcza i Trzemosna,
1997 – Smyków, Szczecno, 1998 – Szczecno, 2000 – Cisów,
Daleszyce, Słopiec, Szczecno; 2001 – Sieraków, Szczecno, Trzemosna, Widelki; 2002 – Cisów, 2003 – Borków, Brzechów, Cisów, Marzysz – Kaczyn, Szczecno, Trzemosna; 2004 – Słopiec, Suków, Szczecno; 2005 – Słopiec, Szczecno.
Na przestrzeni 10-u lat zmniejszyła się liczba mieszkańców: Smykowa, Sierakowa i Szczecna, zwiększyła się znacznie: Borkowa, Kranowa, Marzysza, Mójczy, Niestachowa, Niw, Sukowa.                                                     /AO/
POWRÓT

16.   ULICA   GŁOWACKIEGO
Jest to najstarsza część Daleszyc ocalała z licznych pożarów. Prawdopodobnie peryferyjne położenie w stosunku do centrum uchroniło tę ulicę przed pożarem w 1944roku.W dalekiej przeszłości była jedną z ważniejszych dróg lokalnych, a po lokacji miasta (1569) znalazła się na jego obrzeżu. Dziś jest głównym szlakiem komunikacyjnym z Kielc do Staszowa, Połańca. Kiedyś nosiła nazwę Zadusznej, (wielu starszych mieszkańców do dziś jej używa), a nazwę zawdzięcza usytuowanemu przy niej cmentarzowi. Do ulicy Zadusznej przylegały  grunty miejskie ( od strony południowej i północnej) i parafialne ( od strony wschodniej). Naroże – działka parafialna – zagospodarowana została według dokumentów archiwalnych już w 1597 roku, kiedy wzniesiono na niej kościół Św. Ducha, dom probostwa, szpital dla ubogich i cmentarz. W 1792 roku pożar zniszczył zabudowania, brak funduszu nie pozwolił na ich rekonstrukcję. W 1801 roku kościół rozebrano, probostwo połączono z parafialnym. W 1833 roku przeniesiono cmentarz na nowe miejsce. W 1865 roku władze carskie przekazały działkę po byłym cmentarzu władzom miejskim. W 1923 roku na działce tej z własnych funduszy, przy zaangażowaniu mieszkańców , ks. Bogumił Czerkiewicz wzniósł dom parafialny i przekazał go parafianom. Do dziś działka i budynek są własnością parafii. Ale ulica Głowackiego to nie tylko parafialny Dom Ludowy. Dla architektów jest cenna ze względu na zabudowania. Mimo zabiegów nie udało się objąć jej ścisłą ochroną konserwatorską, wiele domów wyburzono, zmieniła się linia zabudowy. Najstarszym, a w przeszłości wyłącznym, typem zagrody na tej ulicy , reprezentowana nielicznie do dziś, była zagroda o rzucie w kształcie litery „L”.Chata stała bezpośrednio przy ulicy, szczytem do niej. Do chałupy dobudowana była komora i obora, wszystko połączone ciągiem komunikacyjnym. W poprzek działki sytuowano stodołę z niewielką przestrzenią za nią, aby umożliwić manewrowanie wozem. Pod domem, zwykle w sieni lub komorze , lokalizowano piwnicę. Charakterystyczne dla ulicy Głowackiego były bramy wjazdowe na podwórko, wysokie, często z daszkiem pokrytym gontem. Studnie były wspólne i sytuowane przy ulicy. Pierwsza studnię w zagrodzie wybudowano w 1910 roku, była to studnia żurawiowa, wcześniejsze studnie miały tylko tyczki do wyciągania wiadra, potem dopiero sprowadzono korby. Opracowane wnioski konserwatorskie postulowały objecie Daleszyc, a ul. Głowackiego w szczególności, ochroną konserwatorską. Prowadząca w 1979/80 badania na zlecenie Muzeum Wsi Kieleckiej – Bogumiła Szurowa- podkreślała, że  „Daleszyce są jedyną na Kielecczyźnie osadą małomiasteczkową zachowaną
w tak czystej formie, a także jedynym przykładem tradycyjnej zabudowy charakterystycznej dla rolniczych miasteczek naszego regionu.” Wykluczała prowadzenie jakiejkolwiek trasy przelotowej przez historyczną cześć osady.
Z opracowań wynika, że zaproponowano strefę ścisłej ochrony obejmującą:
- ul. Głowackiego z narożami przy obecnej ul. Kościelnej;
- Wzgórze Kościelne;
-przestrzeń pomiędzy zabudowaniami ul. Głowackiego, a Wzgórzem Kościelnym.
Porównując fotografie z różnych okresów widać ogromne zmiany, jednym się to podoba, innym nie. Wszyscy jednak narzekają na ruch samochodów na tej ulicy, ale to jest znakiem czasów, dopóki nie będzie obwodnicy wokół Daleszyc, dotąd samochody będą jeździć ulicą Głowackiego, a ich liczba będzie rosła.
/AO/
POWRÓT

17. HISTORIA ULICY TRZECIEGO MAJA
W dawnych dokumentach archiwalnych  ulica  taka nie istnieje. Jest jedynie droga łącząca ulicę Zaduszną ( obecnie :Głowackiego) z Wójtostwem. Obszar położony za strumykiem płynącym od strony Brzechowa do Belnianki  nazywano Zakopciem. Nazwa wywodzi się od „kopców”, czyli dołów do przechowywania głównie ziemniaków. Kopce sytuowane były za stodołami położonymi w północnej i wschodniej części Daleszyc. Działki pod budowę domów mieszkalnych i inwentarskich były zbyt wąskie, aby znalazło się miejsce na budowę piwnicy, czy wykopanie kopca, gdzie można przechowywać ziemniaki, zwłaszcza te, które przeznaczano na „sadzeniaki”.Kopce były  punktem odniesienia do określenia miejsca -”za kopcami”.W Daleszycach jest wiele podobnych miejsc: „ za miastem”, „ za kałem”,„za groblą”, „za młynem”. Do dziś funkcjonuje nazwa ulicy – Zakościele.Tak więc od „za kopcami” określenie „zakopcie”. Dopiero w latach 50 ulica otrzymała sławetną nazwę ; 3 Maja. Wsród starszych mieszkańców poprzednia nazwa funkcjonuje do dziś. Prawa strona ulicy ( idąc od Głowackiego), aż po Wójtostwo należała kiedyś do jednego właściciela – najprawdopodobniej Rocha Kapuścińskiego. Jego synowie:  Mikołaj,   Jakub i   Józef odziedziczyli ziemię po ojcu. Dzielili ją potem pomiędzy swoje dzieci:Józef  wyznaczył działkę Janowi i Marianowi, Mikołaj – Józefowi (Franciszkowi), Agnieszce i Wiktorii. Jakub miał 8 dzieci, z których czworo : Maria, Marynka, Marcin i Stanisław otrzymali działki przy tej ulicy. Obecnie mieszka tu 3 rodziny noszące nazwisko Kapuściński i wielu potomków po przodkach. Trudno ustalić pierwszych właścicieli lewej strony ulicy. Obecni właściciele nabywali działki w różnym okresie.
Przy ulicy 3 Maja stoi 16 budynków mieszkalnych (wrzesień 2009) Zameldowanych jest 69 osób. Najstarszą mieszkanką jest Stanisława Kapuścińska (1922 rok), najmłodszym  Piotruś Wojtyna – 1,5 roku.
/AO/
POWRÓT

18. HISTORIA SZKOŁY W BRZECHOWIE
Starsi mieszkańcy pamiętają z pewnością stary drewniany budynek, chociaż daleko mu do obecnych komfortów, wielu mile go wspomina. To właśnie tu upływało ich dzieciństwo. Istnienie szkoły mogą zawdzięczać uporowi i pracowitości  przodków, którym tak bardzo zależało na nauce swoich dzieci. A wszystko zaczęło się od tego, że  1 grudnia 1823 roku spotkali się w Gminie Wsi Brzechów Parafii Daleszyce : Marian Nowicki – delegowany z Kancelarii Wojewódzkiej, Jan Ungier, Wojciech Stąpór, Michał Stąpór, Wit Borek, Piotr Mazurczak, Franciszek Borek i Wojciech Strząbała –Włościanie i zapytali się jak ogólnie i w jaki sposób i pod jakimi warunkami być przyłączonymi do Szkółki Elementarnej Daleszyckiej, na co wspomnieni wyżej Włościanie i cała Gromada jednomyślnie powiedziała, iż zyczy sobiei deklaruje się utrzymywać dla swych dzieci Nauczyciela w swojej wsi, na którego przedstawiono do nominacji Wojewódzkiemu Komisarzowi Jp Organkiewicza Michała kwalifikowanego 8 marca 1823 roku i temu dobrowolnie ofiarujemy rok rocznie dwiema ratami pieniężnymi złotych polskich 160, czyli z każdego numeru, których mamy 40, po złotych cztery. Ordynacja zaś podobnie dwiema ratami: żyta korcy cztery, jęczmienia korcy cztery, tatarki korzec jeden, grochu korzec jeden, ziemniaków korcy dwadzieścia, kapusty każdy numer główek zdatnych sztuk dziesięć, oprócz tego pomieszczenie razem ze Szkółk. Później zaś deklarujemy Szkółke z pomieszczeniem dla Nauczyciela swoim kosztem wystawić. Kilka dni później , bo 8 grudnia 1823 roku zawiązało się Stowarzyszenie Szkolne w Brzechowie. Dotyczyło organizacji szkoły elementarnej. Włościanie Wsi Brzechowa dobrowolnie zadeklarowali, iż życzą dla swych Dziatek swym kosztem Jp Organkiewicza Nauczyciela utrzymywać, a później Szkółkę wystawić, jednak za dodaniem materiału z lasów Rządowych jak to protokół dołączony dowodzi. Co do przedmiotu jakoby Dzierżawczyni kazała wybierać dla Nauczyciela samowolnie składkę, okazuje się niezgodne z deklaracją wprost do Komissyi Wojewódzkiej zaniesioną. 19 stycznia 1824 roku Komisja Wojewódzka po dokładnym roztrząśnieniu wniosek o utworzenie szkoły elementarnej zatwierdziła i przekazała Komisji
Szkolnej, Wójtowi gminy i Starszym w Gromadzie. Polecono Budowniczemu Obwodu, aby plan Domu podług wiadomych przepisów zdjął i koszta wyrachował. Komissya Wojewódzka nie odmówi interesowania swego, aby drzewo potrzebne na budowę z lasów rządowych udzielonem być mogło Włościanom. Dla Nauczyciela książkę kontrakcji, która na własność szkoły pozostać ma, dołącza się.
19 stycznia 1824 roku w imieniu Rady Stanu Prezes Wciłogłowski podpisał i zatwierdził zawiązanie Szkoły Elementarnej we wsi Brzechów.
Mieszkańcy wsi, a właściwie Stowarzyszenie Szkolne, które zawiązali, zaproponowało na etat nauczyciela  Michała Organkiewicza. Rok wcześniej Organkiewicz uzyskał pełne kwalifikacje do zawodu. Wydawać się może, że problem edukacji swoich pociech mieszkańcy Brzechowa rozwiązali.Niestety… już w 1826 roku do Kapituły Krakowskiej wpłynęła skarga:
„…Włościanie Wsi Brzechów ważą się Jaśnie Wielmożnemu Panu uciążliwości (…) przedstawić – Nauczyciel w karczmie wysiaduje i wódkę pije zaś napiwszy się napastuje Włościan aby mu pieniądze i ordynarye składali. Pani Dzierżawczyni mając złość na Gromadę pozwala temuż Nauczycielowi aby się wysoko z żądaniami trzymał. Gromada nasza znieść tego nie może. Pragniemy aby nam wolno było do pobliskiego Miasta do najbliższej Szkółki w Daleszycach przyłączyć się.O to najpokorniej prosimy”.
Skarga mieszkańców nie pozostała bez echa. Przeprowadzono wyjaśnienie, które znalazło się w aktach Komisarza Obwodu Kieleckiego. Czytamy w nim:
„Jp. Michał Organkiewicz Nauczyciel Szkoły Elementarnej w Brzechowie rzeczywiście z publicznym zgorszeniem pobił kilka osób. Kommisya Woyewódzka poleca onegoż od obowiązków Nauczyciela uwolnić i akta do Sądu Policyjnego odesłać, jeżeli poszkodowanepobiciem osoby żądać koniecznie tego będą.”
Na niekorzyść owego nauczyciela wpłynęło jeszcze inne wydarzenie: otóż w 1826 roku rektor Szkół Wojewódzkich przejeżdżając przez Brzechów był świadkiem „ owych gwałtów jakich się Organkiewicz z przybranym weteranem na Włościanach pod tytułem exekwowania należności szkolnej dopuszczali. Tenże został skrzywdzony i pobity przez obu”.
Nie o takim nauczycielu marzyli mieszkańcy Brzechowa, włożyli wiele serca i zapału, aby otworzyć szkołę i mimo, że wieś liczyła tylko 40 numerów, zobowiązali się do jej utrzymywania.
Podsumujmy, co udało się ustalić:
1.12.1823 - spotkanie mieszkańców Brzechowa w sprawie założenia szkoły;
8.12.1823 - zawiązanie Stowarzyszenia Szkolnego w Brzechowie;
19.01.1824 - zatwierdzenie wniosku o utworzenie szkoły.
A.Oszczepalska, A. Sajecka
POWRÓT

19. PAMIĘĆ NA WIEKI
9 maja 2006  odbyła się w Daleszycach piękna uroczystość – na placu , obok budynku Nadleśnictwa posadzono Dąb Papieski. Uroczystość rozpoczęła Msza Święta celebrowana przez Biskupa Ordynariusza ks.Kazimierza Ryczana. Obecni byli także inni księża: ks. Henryk Węgrzyn – Dziekan Dekanatu Daleszyckiego, proboszcz miejscowej parafii- ks. Franciszek Berak, proboszcz parafii Suków –ks. Henryk Wesołowski, Superior Zakonu Oblatów na Św. Krzyżu – o. Bernard Brigsa. W uroczystości uczestniczyli: wojewoda Świętokrzyski – Grzegorz Banaś, starosta powiatu – Zbigniew Banaśkiewicz, wójt gminy Daleszyce – Jerzy Armański, komendant OSP w Daleszycach – Henryk Dziurski. Najliczniej jednak wystąpili leśnicy z nadleśniczym Grzegorzem Banachem i gośćmi z RDLP z Radomia i innych nadleśnictw. Nie zabrakło emerytowanych leśniczych i innych pracowników lasów. Po Mszy Św. wszyscy udali się na plac koło Nadleśnictwa. Tu w specjalnie przygotowanym zakątku, ogrodzonym estetycznym płotkiem posadzono dwuletnią sadzonkę dębu. Każdy uczestnik mógł rzucić symboliczną grudkę ziemi pod nowo posadzone drzewko i tym samym mieć swój udział w tej historycznej dla Daleszyc chwili. Teraz opiekę nad dębem sprawować będą leśnicy.
 Obok drzewa odsłonięto pamiątkową tablicę, zakopano także tubę ze stali nierdzewnej. W jej wnętrzu znalazł się certyfikat autentyczności z numerem drzewka i akt erekcyjny następujących treści:
Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe – Certyfikat
Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych zaświadcza, że sadzonka dębu szypułkowego(Quercus robur L.) oznaczona numerem 466 wyhodowana została z żołędzi zebranych w 2003 r. z najstarszego w Polsce Dębu Chrobrego poświeconych w dniu 28 kwietnia 2004 r. przez Ojca Świętego Jana Pawła II.
Certyfikat podpisał Dyrektor Generalny Lasów Państwowych – Andrzej Matysiak.
A to treść aktu erekcyjnego: W imię Boga wszechmogącego wTrójcy Świetej Jedynego. Działo się to dziewiątego maja 2006 roku, kiedy był papieżem Benedykt XVI, Prymasem Polski ks. Kardynał Józef Glemp, Ordynariuszem Diecezji kieleckiej ks.bp. Kazimierz Ryczan, biskupami pomocniczymi: ks.bp. Marian Florczyk, ks.bp. Kazimierz Gurda, dziekanem Dekanatu Daleszyckiego ks.kanonik Henryk Węgrzyn, proboszczem parafii p.w.Św. Michała Archanioła w Daleszycach ks. kanonik Franciszek Berak, a prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej Lech Kaczyński, Premierem Kazimierz Marcinkiewicz, Ministrem Środowiska Jan Szyszko  Wojewodą Świętokrzyskim Grzegorz Banaś, starostą powiatu kieleckiego Zbigniew Banaśkiewicz, prezydentem miasta Kielce Wojciech Lubawski, wójtem gminy Daleszyce Jerzy Armański, Dyrektorem Generalnym Lasów Państwowych Andrzej Matysiak, Dyrektorem Regionalnym Lasów Państwowych w Radomiu Dariusz Bąk, nadleśniczym Nadleśnictwa Kielce Marian Grzegorz Banach. Kładziemy niniejszy dokument na wieczną rzeczy pamiątkę pod korzenie tego dębu, który wyrósł z nasion poświeconych w 2004 roku przez Jana Pawła II, a posadzony tu został z inicjatywy Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych Andrzeja Matysiaka, dla uczczenia pamięci pontyfikatu Papieża Polaka w 86-tą rocznicę Jego urodzin.
 Kiedy ks. Franciszek Berak zapowiedział uroczystość i zaprosił na nią mieszkańców , wiele osób zadawało pytanie dlaczego?Dlaczego leśnicy? Dlaczego obok Nadleśnictwa? Dlaczego dąb? Dlaczego z dębu „Chrobrego”, a nie naszego „Bartka”?...Dziś możemy odpowiedzieć na te pytania.
To Dąb Chrobry –„ rodzic” Dębów Papieskich. Najstarszy dąb szypułkowy w Polsce. Rośnie w Piotrowicach ( dolnośląskie) . Od 24 marca 1967 roku uznany za pomnik przyrody. Jego wiek określa się na ok. 745 lat. Rozpiętość korony ok. 16 m. wysokość 28 m. obwód pnia 9.92m.
W 2003 roku  dąb zaowocował. Leśnicy twierdzą, że owocowanie takich wiekowych drzew jest rzadko spotykane, a ponieważ stało się to w 25 rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Papieża, powiązano te wydarzenia.
Leśnicy pieczołowicie zebrali 550 żołędzi, które wydał sędziwy Chrobry.
W 2004 roku, w 80 rocznicę utworzenia Lasów Państwowych, zorganizowano krajową pielgrzymkę do Watykanu. Papież pobłogosławił kosz żołędzi.
W szkółce kontenerowej w Rudzie Raciborskiej k. Katowic leśnicy wyhodowali z nich 500 sadzonek, każda miała swój numer ewidencyjny.
Chcąc uczcić pierwszą rocznicę śmierci Ojca Świętego leśnicy zorganizowali akcję sadzenia dębów na terenie każdego nadleśnictwa. Sadzonkę z numerem 466 otrzymało Nadleśnictwo Kielce z siedzibą w Daleszycach.
Szczęście nam sprzyjało, gdyby nie ta „siedziba”, dąb rósłby w Łagowie, bo tam podlega większość naszych okolicznych lasów. Tak więc mamy w Daleszycach „ żywy pomnik”, wyraz szacunku leśników dla Jana Pawła II, uznania Jego osiągnięć, stosunku do przyrody i ojczystej ziemi. Pomnik ten to odpowiedź na sentencję Papieża: „ Człowiek, aby zrozumieć samego siebie musi nauczyć się obcować z przyrodą”. Któż więc jak nie leśnicy mogli „wpaść” na tak wspaniały pomysł – sadzenie dębów, zwłaszcza, że przed wiekami w naszej kulturze dęby uważane były za siedzibę bogów, za drzewa święte. Dęby są znakiem trwania, nie straszne im zawieruchy, miejmy nadzieję, że daleszycki Dąb Papieski przetrwa wieki i następnym pokoleniom będzie przypominał postać i nauki Największego z Wielkich. Dąb sadzony był w tak wspaniałej asyście,  należy wierzyć, że będzie szybko i zdrowo rósł i zawsze będzie świadczył  o wielkości pontyfikatu Jana Pawła II. Dziękujemy wszystkim leśnikom za tak wspaniały dar!
/AO/
POWRÓT                                                       
                   
20. NIE DALESZYCE A DOBCZYCE–regionalistyczne peregrynacje (korespondencja z Koła)
Wszystkie opublikowane dotychczas ważniejsze opracowania monograficzne dotyczące dziejów Koła zgodnie podawały, że akt lokacyjny miasta Koła z 18 lipca 1362 r. wystawił król Kazimierz Wielki w Daleszycach. Ponieważ oryginał tego przywileju uległ zniszczeniu podczas pożaru miasta w r. 1786, posługiwano się potwierdzeniem tegoż przywileju, głównie Jana Olbrachta z r. 1493, wciągnięte do Ksiąg Metryki Koronnej. W XIX wieku stały się one podstawą do opublikowania tego przywileju w Kodeksie Dyplomatycznym Polskim jako dokument nr 1484, wydany później bez zmian w Kodeksie Dyplomatycznym Wielkopolski w r. 1879. Nazwę miejscowości wydania tego przywileju wydawcy KDP odczytali jako Dolessycz, a wydawca KDP Ignacy Zakrzewski zidentyfikował tę nazwę z Daleszycami – średniowieczną wsią biskupów krakowskich w lesistym terenie Gór Świętokrzyskich. Daleszyce jako nazwa miejscowości wystawienia aktu lokacyjnego Koła została przyjęta jako pewnik zarówno w pierwszym monograficznym opracowaniu wybranych tematów z dziejów Koła z r. 1912 pióra Michała Rawity - Witanowskiego pt. „Wielkopolskie miasto Koło – jego przeszłość i pamiątki”, w Księdze Pamiątkowej powiatu kolskiego z roku 1928 jak i  później  w zbiorowej monografii miasta z r. 1963 pt. „Sześćset lat miasta Koła”. Daleszyce pojawiły się także w publikacji Jarosława Bacińskiego z r. 2005 pt. „Zamek Królewski w Kole”, a także w opracowaniu monograficznym o Kazimierzu Wielkim autorstwa Anny Klubówny z 1976r.(1)
To stwierdzenie o wystawieniu aktu lokacyjnego miasta Koła we wsi Daleszyce budziło od dawna moją ciekawość jako regionalisty kolskiego, co bowiem mogło skłonić króla do wybrania właśnie Daleszyc do wystawienia aktu lokacyjnego Koła?  Ponadto wątpliwości moje budziły następujące okoliczności:
Po pierwsze – jako filologa zastanawiał mnie fakt podania w KDP nazwy miejscowości wystawienia aktu lokacyjnego w postaci „Doleszyce”, chociaż – jak podaje Rospond w swoim „Słowniku etymologicznym miast i gmin PRL” z r. 1984, że nazwa tej miejscowości pochodzi od Dalesza. Skąd zatem wzięła się oboczność nazwy miejscowości w postaci zamiany rdzennej  samogłoski „a” na samogłoskę „o” w KDP, mimo że we wszystkich innych dokumentach średniowiecznych dotyczących wsi Daleszyce występowała nazwa tej miejscowości ze samogłoską rdzenną „a”?
Po drugie – Daleszyce były w XIV wieku nieznaną szerzej wioską rolniczą w posiadaniu biskupów krakowskich i nie miały ona żadnych warunków do tego, aby gościć króla z jego świtą i kancelarią z pisarzem na czele.
Po trzecie – w dostępnych  mi monografiach o Kazimierzu Wielkim różnych autorów, a przede wszystkim w artykułach Adama Rutkowskiego2)  oraz Antoniego Gąsiorowskiego(3)  o trasach objazdów królewskich wynikało, że Kazimierz Wielki w czasie objazdu państwa zatrzymywał się w zasadzie w ośrodkach miejskich a nie we wsiach – w każdym razie w miejscowościach będących własnością królewską a nie kościelną.
Te moje wątpliwości co do niepotwierdzonego wypadu królewskiego w odległe Góry Świętokrzyskie w roku 1362 znalazły rozwiązanie w lekturze mało znanego, zachowanego w AGAD dokumentu w języku łacińskim pod numerem 3550, wystawionego przez ks. Annę Sochaczewską na zamku w Kole dnia 02.09.1477 r. Otóż w tym dokumencie będącym potwierdzeniem przywileju lokacyjnego Koła, wystawionym na życzenie teścia dr Jana Zemełki z Konina4), występuje pod koniec tekstu  następująca formułka „actum et datum in Dobschycze” – czyli „działo się i dano w Dobczycach”. Fakt ten przypomniał prof. Gąsiorowski już w roku  1981, o czym zajmując się tą problematyką nie wiedziałem(5). To skłoniło mnie do wniosku, że wydawcy KDP, a w ślad za nim także KDW prawdopodobnie błędnie odczytali nazwę miejscowości w Metryce Koronnej – litery  „obc” odczytali jako „ole” – i stąd Dobczyce stały się Doleszycami, zidentyfikowanymi później przez historyków z Daleszycami. Ponadto okazało się – co dodatkowo utwierdziło mój wniosek – że  Dobczyce mają miejski rodowód, wraz z budową zamku tamże, sięgający co najmniej drugiej połowy XIII wieku. A więc one miały warunki do goszczenia króla, który z tym miastem był on niejako związany, ponieważ w latach 1340 i 1362 wydał dodatkowe przywileje dla mieszczan dobczyckich. Swoje wątpliwości co do Daleszyc i wniosek odnośnie Dobczyc, jako miejsca wydania aktu lokacyjnego Koła, opublikowałem w prasie lokalnej na początku bieżącego roku, traktując mój wniosek jeszcze jedynie jako hipotezę roboczą(6).
Dalsze moje zajmowanie się panowaniem Kazimierza Wielkiego (do czego zachęcił mnie doktor Michał Kulecki z AGAD w Warszawie), a w szczególności jego itinerarium i dotarcie do nieznanych mi do tej pory specjalistycznych artykułów historycznych, ujawniło rzecz zaskakującą, która mnie jako regionalistę z jednej strony ucieszyła, a z drugiej zasmuciła. Okazało się mianowicie – jak przypomniał to Profesor Antoni Gąsiorowski w swym artykule z r. 1998 – Teodor Wierzbowski, wydając w r. 1907 sumariusze Metryki Koronnej zidentyfikował już wtedy miejsce wystawienia dokumentu lokacyjnego Koła z podkrakowskimi Dobczycami.(7) Później stało się to podstawą do umieszczenia przy haśle „Dobczyce” w „Słowniku historyczno-geograficznym województwa krakowskiego, cz.I”, wydanym w latach 1980-86 na str. 564 lakonicznej zresztą informacji, że w roku 1362 na zamku w Dobczycach został wystawiony przez króla Kazimierza dokument (chodzi o Koło), co jest dowodem na pobyt króla w tejże miejscowości(8). Te stwierdzenia zawarte w specjalistycznych wydawnictwach historycznych, niedostępnych szerszemu kręgu odbiorców,  nie miały szans przebicia się do publicznej wiadomości, w tym także do świadomości regionalistów, parających się historią Koła. Takie pozorne, a raczej „ponowne” odkrycia zdarzają się w historiografii. Świadczyć o tym mogą słowa Pana Profesora Antoniego Gąsiorowskiego skierowane do mnie z datą 20.06.2007 r. w odpowiedzi na mój list, w którym sumitowałem się z ewentualnego zarzutu pod moim adresem –– sui generis przywłaszczenia sobie nieświadomie autorstwa poprawki do historii Koła. Pan Profesor pocieszył mnie jak następuje (cytuję): „… Oczywiście nie popełnił Pan żadnego plagiatu. I profesjonalni historycy nie panują nad całym materiałem …. Grunt, że Koło będzie wiedziało, gdzie wystawiono dokument z 1362 roku …”
Tak więc w końcu moje dociekania dały ten efekt końcowy, mnie zresztą satysfakcjonujący, że przypomniałem regionalistyce kolskiej zapomnianą poprawkę, liczącą sobie 100 lat, dotyczącą istotnego przecież faktu z dziejów królewskiego miasta Koła nad Wartą.
P.S. Autor dziękuje serdecznie Panu Profesorowi Antoniemu Gąsiorowskiemu z IH PAN za życzliwą  korespondencję i przesłaną mi kopię artykułu Jego autorstwa. Dziękuję również Panom dr Michałowi Kuleckiemu z AGAD oraz dr Jackowi Laberschekowi i mgr Andrzejowi Marcowi z IH PAN w Krakowie za cenne wskazówki. Słowa podziękowania kieruję również pod adresem prof. dr Eugeniusza Wiśniowskiego z KUL w Lublinie oraz Pani mgr Annie Oszczepalskiej –Prezesowi Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Daleszyckiej za nadesłane materiały.
Przypisy:
1)Anna Klubówna: „Ostatni z wielkich Piastów” – LSW Warszawa 1976, str. 113/114
2)Adam Rutkowski „Objazdy i system rządzenia państwem przez Kazimierza Wielkiego” – Kwartalnik Historyczny 85,nr.3
3)Antoni Gąsiorowski „Nad itinerarium Kazimierza Wielkiego” Roczniki Historyczne 64 z 1998 r.
4)Janusz Sobczyński: „Jan Zemełka z Konina” – Konin  2006, str. 17
5)Por. A. Gąsiorowski: „Starostowie wielkopolskich miast królewskich w dobie jagiellońskiej” Warszawa 1981, str. 42 pkt. 5
6)Kazimierz Kasperkiewicz: „Daleszyce czy Dobczyce” – tygodnik „Przegląd Kolski”
nr. 1/434 z 2007 r.
7)Antoni Gąsiorowski: „Kazimierz Wielki w Trnawie latem 1362” – Przegląd Historyczny r.89, 1998 r.
8)Dariusz Kalina , Andrzej Przychodni, Edward Traczyński : „Gmina Daleszyce” – Kielce 2004, str. 52/53
Kazimierz Kasperkiewicz               
POWRÓT

21.   STANISŁAW   STASZIC  - godny patron naszego  Rynku
Czy Stanisław Staszic zasługuje na to, aby być patronem daleszyckiego rynku? Takie pytanie zadaję sobie  po ostatnich obchodach w Daleszycach 90 rocznicy Odzyskania Niepodległości . Mam nadzieję, że nie tylko mnie, ale także wszystkim  uczestnikom tej uroczystości. Wprawdzie od lekcji historii i języka polskiego, w których uczestniczyłem w roli ucznia minęło wiele lat, ale jeszcze pamiętam, że „Staszic wielkim Polakiem był”. Aby sprawdzić swoją wiedzę, przekonać się o słuszności własnych poglądów,poszperałem w dokumentach,  i i w internecie i okazało się, że dobrze pamiętałem :Stanisław Staszic był człowiekiem wykształconym o szerokich horyzontach i zainteresowaniach. Im bardziej zagłębiałem się w lekturze jego dzieł lub opracowaniach opisujących jego działalność, tym trudniej mi było zrozumieć jak jeden człowiek był w stanie osiągnąć tak wiele, w tak różnych dziedzinach wiedzy, wnosząc tyle nowego do każdej z nich. Aby w pełni zrozumieć jego działalność  trzeba pamiętać, iż żył w bardzo trudnym okresie dziejów Polski, w okresie rozbiorów oraz upadku gospodarczego kraju. Pozwólcie drodzy czytelnicy, że w kilku zdaniach przypomnę jego postać. Stanisław Staszic urodził się w rodzinie pilskiego burmistrza, która od pokoleń należała do "znamienitszych rodów pilskich mieszczan". Po ukończeniu szkół w Poznaniu, uzyskał święcenia i w 1778 został duchownym. Dalsze wykształcenie uzyskał w latach we Francji i Niemczech. Początkowo był wychowawcą synów kanclerza Andrzeja Zamoyskiego. Prowadził w kraju badania geologiczne. Pełnił funkcje państwowe i społeczne. Był jednym z czołowych reformatorów i uczonych polskiego oświecenia. Działał na rzecz poprawy położenia chłopów. W 1812 założył Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie stając się tym samym prekursorem w dziedzinie spółdzielczości w Polsce. Był zwolennikiem gruntownych reform systemowych w I Rzeczypospolitej, w okresie Sejmu Wielkiego wspierał piórem zmiany przeprowadzane przez parlament. Od 1808 prezes Towarzystwa Przyjaciół Nauk,  1807-1812 członek Izby Edukacyjnej, od 1815 Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, członek Rady Stanu Królestwa Polskiego. Współorganizator szkoły uniwersyteckiej w Warszawie (1816) oraz Szkoły Akademiczno-Górniczej w Kielcach. Odegrał ważną rolę w rozwoju przemysłu, działając także jako geolog i badacz natury. Pełnił funkcję dyrektora generalnego Wydziału Przemysłu i Kunsztów Królestwa Kongresowego. Przygotował wówczas plan rozbudowy Staropolskiego Okręgu Przemysłowego. Wznowił eksploatację węgla kamiennego ze złoża Reden na terenie obecnej Dąbrowy Górniczej. Z inicjatywy Staszica powstało wiele obiektów przemysłowych, m.in. pierwsze w Królestwie Polskim huty cynku oraz ośrodki hutnielaza. Cały swój majątek przekazał na cele publiczne.
W dwieście pięćdziesiątą rocznicę urodzin Stanisława Staszica Senat Rzeczypospolitej Polskiej wyraził najwyższy szacunek i cześć dla tego wybitnego Polaka w Uchwale z dnia 17 marca 2005 r- ten rok ogłoszono ROKIEM STASZICOWSKIM!
Myślę, że ta krótka notatka o życiu i działalności Stanisława Staszica (zaczerpnięta z wikipedia.org.pl) wyraźnie pokazuje, jaką ważną rolę odegrał on w kształtowaniu postaw patriotycznych i budowaniu przyszłej gospodarki Polski. I tu trzeba sobie postawić kolejne pytanie: Czy na cześć i hołd zasłużyli w Polsce tylko Ci, którzy umierali za ojczyznę?
Stanisław Staszic powiedział kiedyś: „Wolno zapomnieć o godnościach, ale nigdy o swojej godności.”  I ten cytat dedykuję tym, którzy nie znając tej wielkiej postaci odbierają jej prawo do bycia w panteonie narodowych bohaterów.
Czy jest w kraju ktoś, kto nie słyszał o Staszicu? Chyba nie ma w Polsce powiatu, gdzie ulicę, plac, szkołę nie nazwano jego imieniem. Co takiego dostrzegali w nim rodacy, że stawiali mu pomniki i zwykle bez sporów i kłótni czczą jego pamięć?
Sztuka czytania to sztuka odnajdywania prawd zapisanych między wierszami. Wiele takich prawd znajdzie uważny czytelnik w dziele Staszica „ Przestrogi dla Polski”- polecam na długie zimowe wieczory.
Niech pamięć o Jego osiągnięciach trwa i będzie wzorem dla przyszłych pokoleń.
Tomasz  Pleban
POWRÓT

22. URODZINY NASZEGO MIASTA
Uważni czytelnicy artykułów wydawanych przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Daleszyckiej  zapewne pamiętają archiwalne teksty kroniki spisanej przez burmistrza miasta Daleszyce w 1820 roku – Stroynowskiego. Oto cytat z tej kroniki „Jak dołączona Kopia Wierzytelna Erekcji Miasta świadczy założone było pierwiastkowo Miasto Daleszyce w granicach dawniejszych wsi Daleszyce przez księcia Filipa Padniewskiego Biskupa Krakowskiego w roku 1569 dnia 4-go po Wielkiej Nocy…” Nie znamy dokładnej daty lokacji miasta, ale wskazówka zawarta w kronice zaintrygowała do poszukiwań. Jak wiadomo, Święta Wielkanocne były i są świętami „ruchomymi”, należało więc ustalić kiedy przypadały w 1569 roku. Przy obliczeniach należało pamiętać, że do 1582 roku obowiązywał kalendarz juliański. Wykorzystując algorytm według Gaussa otrzymujemy datę  Świąt Wielkanocnych - w 1569 roku przypadały  na 10 kwietnia. Aby przekonać się o wiarygodności  tej daty można wykorzystać inny algorytm – Meeusa, jego wynik również wskazuje na dzień 10 kwietnia. Skoro Wielka Noc przypada na niedzielę 10 kwietnia, to cztery dni potem wskazuje na czwartek 14 kwietnia.  Opierając się na  zacytowanej kronice i Kopii Wierzytelnej Erekcji możemy przyjąć, że nasze miasto lokowano w czwartek 14 kwietnia 1569 roku. Większość mieszkańców Daleszyc pamięta już nazwisko zasadźcy miasta – Seweryna Sasina, rok lokacji -1569, teraz proponujemy zapamiętać: czwartek 14 kwietnia.
Anna Oszczepalska
POWRÓT

23. DALESZYCE - MIASTO MŁODYCH ARTYSTÓW
  Nikt tego nie policzył, ale jest pewne, że dużo młodych mieszkańców naszej gminy uczy się gry na instrumentach, ładnie śpiewa, kocha muzykę i taniec. Rozwijanie pasji i talentów ma ogromne znaczenie dla rozwoju osobowości i czyni życie piękniejszym, o czym możemy się przekonać uczestnicząc w różnych wydarzeniach kulturalnych w naszej gminie.  “Uwielbiam grac na fortepianie i śpiewać.”- mówi Klara Kraj, od września uczennica I klasy Gimnazjum im. Jana Pawła II w Daleszycach i klasy VI - dyplomowej Szkoły Muzycznej im. Ludomira Różyckiego w Kielcach. Miniony rok szkolny był dla niej wyjątkowo pracowity. W marcu 2009 r. brała udział w Międzynarodowym Konkursie im. Miłosza Magina w Paryżu. Zdobyła nagrodę specjalną za najlepsze wykonanie utworu tego kompozytora oraz nagrodę Jurora Konkursu – zaproszenie na Międzynarodowe Warsztaty Pianistyczne. Miesiąc później zajęła I miejsce na II Międzynarodowym Konkursie Młodych Pianistów” Nad Kamienną” w Skarżysku oraz uczestniczyła w Przesłuchaniach Makroregionalnych Uczniów Szkół Muzycznych w Krakowie zajmując I miejsce i przechodząc do eliminacji ogólnopolskich. Pod koniec maja zdobyła I nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Młodych Pianistów w Łańcucie. Konkursy to nie tylko zwycięstwa i nagrody, ale przede wszystkim systematyczna praca nad utworami. Każdego dnia Klara ćwiczy średnio 4 godziny dziennie. W szkole muzycznej ma 2 godziny tygodniowo fortepianu pod kierunkiem pani profesor Jolanty Jaroń, dwie godziny teorii,1 godzinę audycji muzycznych oraz zajęcia chóru – 2 godziny co dwa tygodnie. Do tego dochodzą popisy (występy na forum szkoły) - średnio 4 w roku szkolnym i koncerty. W marcu Klara miała przyjemność występować na koncercie jubileuszowym wspaniałego pianisty i Dyrektora Szkoły Muzycznej Artura Jaronia w Busku, oraz na Gali Sportowców w KCK w Kielcach. Miesiąc temu występowała w sali koncertowej Exbudu w programie „Salon 4 Pory Roku” z gwiazdą Opery Narodowej Magdaleną Idzik. Klara ma przyjaciół, z którymi dzieli zainteresowania i doświadczenia. Jan Bieniasz, uczeń Szkoły Podstawowej w Daleszycach i Szkoły Muzycznej, jest jednym z nich. Razem zwiedzali Paryż, grali w Instytucie Polskim i Centrum Jamaha, występowali wielokrotnie w sali koncertowej w Sanatorium Marconi w Busku, w Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach. Niedawno, zaproszeni przez właścicieli Pałacu w Kurozwękach, grali utwory Chopina w ramach 3 koncertów dla młodzieży, zorganizowanych z okazji Dni Chopinowskich. Dużym przeżyciem dla nich były nagrania dla Radia Kielce. Klara chciałaby zacząć komponować utwory – Janek już poczynił pierwsze udane kroki. W stolicy Francji powstał  jego walczyk paryski, grany teraz często przez chłopca na jego nowym instrumencie – prawdziwym fortepianie.
   Wakacje już trwają. Klara wkrótce udaje się na Kurs Mistrzów do Katowic, gdzie pod kierunkiem Profesora Andrzeja Tatarskiego z Akademii Muzycznej w Poznaniu będzie przygotowywać nowe utwory. Razem z Jankiem Bieniaszem pojadą również na kurs pianistyczny w sierpniu, aby również pod okiem wybitnych profesorów doskonalić swoje umiejętności. Mają jeszcze inne piękne plany. Tymczasem trochę odpoczynku, ale z instrumentem nie można się rozstać. A potem… znów do szkoły! ( Klarę i Janka można obejrzeć w galerii SASINADA i Jarmark na św. Michała).                                                                  A.O
POWRÓT

24. ODDZIAŁ ARMII KRAJOWEJ „WYBRANIECCY”
Szczególną rolę w walce zbrojnej z okupantem hitlerowskim w okresie drugiej wojny światowej na Ziemi Daleszyckiej odegrał oddział Armii Krajowej ,,Wybranieccy‘’ ,dowodzony przez Mariana Sołtysiaka ,,Barabasza’’.
Pierwsze na Kelecczyźnie oddziały partyzanckie AK zostały sformowane wiosną 1943 r. na terenie powiatów kieleckiego i koneckiego. Jednym z nich był utworzony w kwietniu 1943 r. niewielki, bo liczący początkowo tylko 9 ludzi oddział dowodzony przez inspektora kieleckiego obwodu Kierownictwa Dywersji (Kedywu) kaprala podchorążego Mariana Sołtysiaka  „Barabasza”. Składał się on z partyzantów placówek AK w Bodzentynie i Suchedniowie. Oddział utworzono na Bukowej Górze koło Klonowa w lasach suchedniowskich. W czerwcu 1943 r. otrzymał on rozkaz przemarszu do lasów cisowskich i zorganizowania tam bazy wypadowej do działań bojowych przeciwko okupantowi na terenie południowej części powiatu kieleckiego. W lasach cisowskich na uroczysku „Kwarta” partyzanci urządzili obozowisko zamieszkując w szałasach. W tym samym miejscu znajdował się obóz powstańców styczniowych 1863/64 r. 23 czerwca 1943 r. „Barabasz” wydał rozkaz dzienny nr 1, w którym oddziałowi nadana została nazwa „Wybranieckich” – nawiązując do tradycji piechoty wybranieckiej za panowania króla Stefana Batorego. Miejscowa ludność wspomagała partyzantów, dostarczając im ubrań, żywności, informując o ruchach sił okupanta.. Oddział był jednocześnie jednostką dyspozycyjną Kedywu Obwodu Kielc, dlatego do jego zadań należało również wykonywanie akcji bojowych na terenie miast (w tym likwidacja konfidentów i funkcjonariuszy hitlerowskich). Pod koniec października w związku z trudnościami utrzymania w okresie zimowym kilkudziesięcioosobowego oddziału, „Wybranieccy” zostali podzieleni na 4 samodzielne drużyny, które aż do wiosny 1944 r. miały działać w innych częściach Obwodu Kieleckiego     AK : ppor „Wiernego” – Edwarda Skrobota, kaprala „Juranda” – Bolesława Boczarskiego, kaprala „Mietka” – Władysława Szumielewicza , kaprala „Andrzeja” – Henryka Pawelca. Istniała także sekcja miejska dowodzona przez kaprala „Dana” – Stefana Fąfarę. Co kilka tygodni odbywały się koncentracje wszystkich drużyn, podczas których „Barabasz” dokonywał ich przeglądu oraz omawiał z dowódcami plany działań bojowych. Na początku marca 1944 r. „Wybranieckich” wizytował Komendant Obwodu AK Kielce major Józef Włodarczyk „Wyrwa”. W kwietniu 1944 r. „Wybranieccy” przestali być oddziałem dyspozycyjnym Obwodu Kedywu, a uznani zostali za oddział partyzancki – zalążek przyszłego 4 pułku piechoty Legionów AK. Liczył on wówczas 127 ludzi, w tym 3 oficerów i 24 podoficerów. Pod koniec kwietnia 1944 r.partyzanci powrócili do lasów cisowskich . Stworzono wówczas podobozy: pierwszy w miejscu obozu z 1943 r., drugi pod Górą Włochy i trzeci koło Widełek. W pierwszej połowie maja, w związku ze zwiększeniem stanu liczebnego oddział przeformowano w kompanię, składającą się z 4 plutonów. W czerwcu nastąpiła zmiana dowódcy kompanii „Wybranieckich” – został nim por. Maksymilian Lorenc „Katarzyna”, który nie cieszył się tak dużym autorytetem wśród partyzantów, co „Barabasz”. W związku z małym doświadczeniem bojowym por. „Katarzyny” podczas akcji zbrojnych kompanią dowodził nadal ppor. „Barabasz”.
Od lipca 1944 r. „Wybranieccy” zajęli pomieszczenia niemieckiego tartaku oraz leśniczówki w Niwkach  Daleszyckich, gdzie organizowano 2 kompanię 4 pułku piechoty Legionów AK por. Michała Szreka „Zapały”. Do obozu partyzantów często przybywała okoliczna ludność, chcąca schronić się przez represjami hitlerowców. 31 lipca 1944 r. kompania „Wybranieckich” weszła w skład 1 batalionu 4 pułku piechoty Legionów AK, od 9 sierpnia nadano 1 kompanii tego batalionu nazwę „Wybranieckich”. 11 sierpnia po mszy polowej odprawionej przez kapelana księdza Henryka Peszko „Wichra” na daleszyckim rynku, partyzanci pomaszerowali w kierunku Zagnańska – na miejsce koncentracji 4 pułku piechoty Legionów AK. 4 pułk podążał w kierunku Warszawy, aby udzielić pomocy zbrojnej powstańcom. W walce z okupantem „Wybranieccy” współdziałali m.in. z partyzantami Batalionów Chłopskich i Brygady „Grunwald” majora Józefa Sobiesiaka . Głównymi etapami działalności zbrojnej oddziału była walka z bandami rabunkowymi, prowadzenie dywersji, likwidowanie konfidentów i funkcjonariuszy hitlerowskich, obrona ludności przed akcjami pacyfikacyjnymi. „Wybranieccy” przeprowadzili ponad 100 udanych akcji bojowych.
Do ważniejszych akcji zbrojnych oddziału należało: opanowanie miasta Chęciny i uwolnienie z aresztu więźniów (kwiecień 1943 r.), spalenie koszar służby budowlanej (Baudienstu) w Rykoszynie (15 października 1943 r.), napad na posterunek żandarmerii w Bielinach (8 marca 1944 r.), nieudany atak na załogę niemieckiego tartaku w Niwkach Daleszyckich (marzec 1944 r.), opanowanie Chmielnika i rozbicie magazynów wojskowych (22 czerwca 1944 r.), rozbicie oddziału żandarmerii w Niestachowie (7 lipca 1944 r.), walki z niemieckimi pododdziałami w Daleszycach (lipiec i sierpień 1944 r.), udział w bitwach 4 pułku piechoty Legionów AK pod Antoniowem (21 sierpnia 1944), Zaborowicami (15 września 1944 r.), Fanisławicami (18 czerwca 1944 r.) i Radkowem (26 września 1944 r.).
28 września 1944 r. rozformowano zgrupowanie 2 Dywizji Piechoty Legionów AK, w której składzie był 4 pułk piechoty Legionów AK. Partyzanci zostali zdemobilizowani, część z nich powróciła do swoich miejscowości i rodzin, reszta kontynuowała walkę z okupantem. Należy podkreślić, że przez oddział "Wybranieckich" przeszło ok.300 osób. Po zakończeniu działań wojennych w okresie Polski Ludowej wielu żołnierzy „Wybranieckich” /w tym "Barabasz" więziony w latach 1949-1955/ było represjonowanych przez Urząd  Bezpieczeństwa Publicznego  i Informację Wojskową za działalność w Armii Krajowej.
Tadeusz Banaszek
POWRÓT
                                           
25. CMENTARZ DALESZYCKI - dokumenty archiwalne
 W trakcie przeglądania dokumentów w archiwum natrafiliśmy na dość ciekawe dokumenty dotyczące daleszyckiego cmentarza. Przypominam, że pierwotnie cmentarz był zlokalizowany przy drewnianym kościele Św.Ducha ( obecnie stoi tam Dom Ludowy), a wielu mieszkańców Daleszyc do dziś nazywa ul. Głowackiego – Zaduszną.
Dokument z 3 maja 1816 roku:
„Prefekt Powiatu Kieleckiego postanowił, ażeby pobierane pieniądze pod tytułem pokładnego na fundusz porządnego utrzymywania cmentarza obróconymi były. W zamiarze przy parafialnym kościele 2 świeckich prowizorów ustanowić polecił , na plebanów zaś obowiązek włożył , ażeby corocznie z tego rodzaju funduszu, przyzwoite rachunki,tako przychodu, jako teżzwydatków pod zatwierdzenie miejscowej zwierzchności, formalnemu dziekanowi składali.”
   W następnym dokumencie z 17 maja 1816 roku czytamy:
„Podprefekt Powiatu Kieleckiego doniósł tutejszemu Konsystuszowi iż pokładne  Uchwałą Rządu na utrzymanie w dobrym stanie cmentarzy przeznaczać w Daleszycach w myśl pomienionej uchwały na oparkowanie cmentarza użyte nie jest. Ponieważ się tam naocznie przekonywa, że Cmentarz w Daleszycach w nieporządnym stanie jest utrzymywanym – komunikuje przeto Konsystosz Odezwę ks. Nowickiemu, z tym poleceniem, ażeby niebawnie do Urzędu tutejszego Konsystorza nadesłał  gruntowne tłumaczenie, czy y dlaczego w pomienionym przedmiocie nie dopełnia”.
   Warto przypomnieć, że wspomniany cmentarz powstał po 1597 roku, użytkowany był do 1801, chociaż należy przypuszczać, że chowano na nim zmarłych do chwili lokalizacji nowego cmentarza czyli do 1833 roku.Rok 1801 to koniec istnienia  drewnianego kościoła Św. Ducha. Ufundowany w 1597 roku przez proboszcza Krzysztofa Sasina kościół przetrwał i tak długo,około 200 lat, w 1801 roku trzeba było rozebrać jego ruiny. Już w dokumentach archiwalnych  z 1820 roku  sugeruje się „wymurowanie domu szkolnego na opustoszałym zupełnie przez przeniesienie cmentarza za miasto,na opuszczonym placu”
Można przypuszczać zatem, że już w tamtym czasie grzebano zmarłych na nowym cmentarzu. A jeśli  o cmentarzach.... to wielka szkoda, że w zapomnienie poszedł cmentarz choleryczny, czy kirkut żydowski, tam też chowano zmarłych.
A. Oszczepalska
POWRÓT

26. OBÓZ ĆWICZEŃ NIWKI DALESZYCKIE
 W 1923r. w Niwkach  Daleszyckich został zorganizowany wojskowy obóz ćwiczeń dla  2 Dywizji Piechoty Legionów z Kielc .Żołnierze 2 pułku artylerii lekkiej Legionów , 4 , 2 i 3 pułku piechoty Legionów , kompanii łączności oraz Dywizyjnego Kursu Podchorążych Rezerwy odbywali tutaj szkolenia głównie w okresie letnim – od maja do września. Na terenie poligonu zbudowano strzelnicę bojową w oparciu o Górę Wrześnię o powierzchni 127,5 ha, na terenie której znajdowały się  4 baraki i bunkier. Żołnierze odbywali m.in. strzelania ostrą amunicją z broni strzeleckiej oraz z moździerzy i armat, zajęcia z taktyki, rzut granatem. Obozowisko wojsko organizowało w okolicach stacji kolejki leśnej  Niwki  o powierzchni ok.1,5 ha, gdzie  rozmieszczono 6 baraków gospodarczych. Wykorzystywano także 2 budynki służbowe należące do Państwowego Zarządu Kolei Leśnych w Zagnańsku .Żołnierze podczas ćwiczeń byli zakwaterowani w namiotach oraz na kwaterach w Niwkach , Skorzeszycach, Sierakowie i Smykowie. Dużą uciążliwość żołnierzom przysparzała droga z Daleszyc do obozu .W kwietniu 1937r. dowódca dywizji gen. Juliusz Zulauf skierował pismo do starosty kieleckiego o wydanie zarządzenia dotyczącego wybudowania drogi dojazdowej do obozu w Niwkach  Daleszyckich długości ok.1500 m , ponieważ wozy taborowe i żołnierze ,, grzęzły w piachu ‘’.W związku z tym , iż władze powiatowe nie zrealizowały powyższej prośby , w sierpniu 1939r. żołnierze 4 pułku piechoty Legionów odbywający ćwiczenia umocnili drogę kamieniami oraz pomagali przy budowie mostu na Belniance .
Pobyt wojska na poligonie sprzyjał mieszkańcom Daleszyc i okolicznych miejscowości. Ludność zapraszano na obchody Święta Żołnierza /15 sierpnia/, występy orkiestry , w tym podczas nabożeństw w kościele parafialnym  .Żołnierze rozdawali broszury o tematyce patriotycznej. Organizowano pogadanki wychowawcze dotyczące służby wojskowej czy zagadnień higieny. Wojsko zakupywało na okres ćwiczeń żywność oraz wynajmowało odpłatnie konie, wozy i kwatery, co przyczyniało się do wzrostu dochodów mieszkańców. Np. w 1928r. za dobę służby konia płacono właścicielowi od 6 do 8 zł, a za pobrany wóz z uprzężą 2 zł. Latem 1927r. kompania saperów 4 pułku saperów z Sandomierza biorąca udział w manewrach wybudowała pod Słopcem  most na Trupieni długości 42 m wraz z drogami dojazdowymi o długości 789m.Pomimo , że most miał służyć głównie dla wojska , miejscowa ludność zwróciła się z prośbą o zezwolenie na korzystanie z mostu i drogi , co skróciło drogę do Daleszyc i Kielc. W sierpniu 1935r. organizacja Przysposobienie Wojskowe i Rodzina Leśnika z Daleszyc zorganizowały na strzelnicy bojowej ,, majówkę ‘’, na którą zostali zaproszeni oficerowie i podoficerowie 4 pułku piechoty. Z pobytem wojska wiązały się także kłopoty dla rolników , głównie z powodu wyrządzanych szkód na polach. Wojskowe przepisy jednoznacznie określały tryb postępowania dowódców ćwiczących oddziałów w takich przypadkach. W ramach współpracy ze Związkiem Harcerstwa Polskiego wojsko zorganizowało w lipcu 1928r. w Niwkach kurs dla zastępowych i drużynowych Kieleckiej Chorągwi Harcerskiej w ilości 80 harcerzy .Obóz harcerski uroczyście otworzył dowódca dywizji gen. Jerzy Łuczyński, a kapelan garnizonu kieleckiego ksiądz płk Stanisław Cieśliński odprawił mszę świętą. Na terenie poligonu dochodziło do wypadków żołnierzy .Jednym z  największych był wypadek 17 lipca 1928r. zaistniały podczas rzucania granatami ręcznymi , w wyniku którego zginął jeden żołnierz , a czterech było rannych. Pomocy poszkodowanym żołnierzom udzielili harcerze. W sierpniu 1939r. jeden z żołnierzy utopił się w Belniance. Należy również podkreślić, że 7 sierpnia 1926r. Marszałek Józef Piłsudski wizytował ćwiczących żołnierzy 2 Dywizji Piechoty Legionów w obozie w Niwkach Daleszyckich i jednocześnie został przyjęty przez władze i mieszkańców Daleszyc. Pod koniec sierpnia 1939r.ćwiczący żołnierze 4 pułku piechoty w trybie alarmowym opuścili obóz i udali się do Kielc, ponieważ została zarządzona mobilizacja w związku ze zbliżającą się agresją Niemiec hitlerowskich.                                                         
Tadeusz Banaszek
POWRÓT

27. POBÓR DO WOJSKA W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM W GMINACH CISÓW I DALESZYCE
 23 maja  1924 r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął ustawę o powszechnym obowiązku wojskowym, na podstawie której  służbie wojskowej podlegali wszyscy obywatele polscy (mężczyźni) oraz przebywający na obszarze państwa, jeżeli nie udowodnili obcego obywatelstwa. Obowiązek wojskowy polegał na: obowiązku zgłoszenia się do spisu poborowych i stawiennictwa do poboru, obowiązku służby wojskowej, w szczególności służbie czynnej, służbie w rezerwie i służbie w pospolitym ruszeniu oraz na obowiązku meldowania się. Sprawy związane z wykonywaniem powszechnego obowiązku wojskowego realizowały  starostwa i urzędy gminne oraz powiatowe komendy uzupełnień. Urzędy stanu cywilnego corocznie, w terminie do 15 września  przesyłały urzędom gminnym wyciągi z metryk urodzenia i śmierci mężczyzn, którzy kończyli 18 rok życia. Na ich podstawie urzędy gminne sporządzały coroczne rejestry mężczyzn podlegających obowiązkowi wojskowemu zamieszkujących na terenie gminy i kończących 18 lat. Mężczyźni podlegający obowiązkowi wojskowemu  w październiku i listopadzie  roku, w którym kończyli 20 lat, byli obowiązani  zgłosić się osobiście lub pisemnie z dokumentami tożsamości we właściwym urzędzie gminnym. Na podstawie rejestrów  i spisów mężczyzn urzędy gminne sporządzały corocznie, w terminach do 1 stycznia spisy  poborowych, które następnie były wyłożone do wglądu przez  okres 2 tygodni. Osobom podlegającym obowiązkowi wojskowemu przysługiwało wówczas prawo żądania wniesienia uzupełnienia lub sprostowania wpisów. Starostwa sporządzały listy poborowych i przed poborem głównym przesyłały je powiatowej komendzie uzupełnień celem założenia ksiąg ewidencyjnych dla poszczególnych roczników poborowych. Każdy mężczyzna podlegający obowiązkowi wojskowemu był zobowiązany stawić się corocznie do poboru, dopóki właściwa komisja poborowa nie uznała go za zdolnego do służby, bądź nie zwolniła go zupełnie od służby. Pobór do wojska zarządzał minister spraw wojskowych, natomiast przeprowadzał minister spraw wewnętrznych. Pobór główny odbywał się między 1 maja  a 30 czerwca. W miarę potrzeby mogły być zarządzane pobory dodatkowe.
Gminy Daleszyce i Cisów w okresie międzywojennym wchodziły w skład powiatu kieleckiego. W 1931r. teren gminy Daleszyce zamieszkiwało 6765 osób, natomiast w gminie Cisów, która była najmniejsza gminą pod względem liczby ludności powiatu kieleckiego –  4531
 Z gminy Daleszyce  powołano do służby:
w 1914 r - 51 Polaków i 3 Żydów, w 1917 r. -60 Polaków i 3 Żydów, w 1919 r. 62 Polaków i 4 Żydów.
Z gminy Cisów powołano do służby:
w 1914 r.  - 43 Polaków, 1 Żyda, w 1917 r. - 44 Polaków, 1 Żyda, w roku 1919 - 48 Polaków, 2 Żydów. 

Źródło: Archiwum Państwowe w Kielcach, Urząd Wojewódzki Kielecki I, sygnatura  7780,7786. Listy poborowe powiatu kieleckiego jednego rocznika poborowego obejmowały przeciętnie ponad 2500 osób, z których ok. 20 % było skreślonych ze względu na zgon, przesiedlenie na inny teren, podwójne ujęcie w ewidencji. 87 % poborowych stanowili Polacy,  12,5% Żydzi,  0,5 % Niemcy. Do najwyższej kategorii,, A ”zdolności zdrowotnej do służby wojskowej kwalifikowano ok. 35 % poborowych. Kategorię ,,C ”- zdolny do służby w pospolitym ruszeniu z bronią ,otrzymywało ok.30 % poborowych, kategorię ,,D” –zdolny do służby w pospolitym ruszeniu bez broni – ok. 10 %, natomiast zupełnie niezdolnych do służby wojskowej (kategoria "E") było zakwalifikowanych ok. 5 % poborowych.   
Najczęstszymi chorobami stwierdzanymi wówczas u poborowych były: niedorozwój fizyczny, choroby płuc (w tym gruźlica ), jaglica, choroby tarczycy (wole), choroby serca i naczyń krwionośnych, płaskostopie, choroby uszu i oczu, braki w uzębieniu oraz żylaki. Najgroźniejszą chorobą zakaźną była gruźlica, która przy ostrym przebiegu była nieuleczalna i z tego powodu corocznie w Polsce podczas poboru  komisje poborowe odrzucały ok. 30 tys. poborowych. Przyczynami tak tragicznego stanu zdrowia poborowych wg władz wojskowych i komisji poborowych  były: złe odżywianie, bieda oraz brak higieny. Średni wzrost poborowych w powiecie kieleckim wynosił 163-164 cm, natomiast waga 56-57 kg. Większość poborowych stanowili piśmienni i analfabeci. W gminie Daleszyce analfabeci stanowili ok. 20 %, natomiast w gminie Cisów aż 50 % poborowych. W rejestrze poborowych rocznika poborowego 1915, którzy stawali do poboru w 1935 r. znajdujemy m.in. następujące nazwiska: z Brzechowa –Stanisław Baran, Józef Bochnacki, Józef Kraj, z Niestachowa –Józef Kraska, Wojciech Sadkowski, Sanisław Sobczyk,Wincenty Zdeb, z Mójczy – Władysław Witkowski, z Sierakowa – Józef Dygas, Ignacy Pietrzyk, z Dankowa –Jan Pietras, z Niw – Jan Józef Górski, Józef Maciejewski, Antoni Zarębski, z Podkranowa –Sylwian  Maciejewski, Józef Saletra, Józef Zebrzowski,  ze Smykowa – Władysław Bieniek, z Daleszyc – Władysław Furmanek, Michał Jan Furmanek, Józef Gołuchowski, Stanisław Cheliński, Piotr Marian Kapuściński, Józef Kotyniewicz, Wacław Kozłowski, Dionizy Lizis, Stanisław Łukawski, Lucjan Jan Ostrzepalski, Szymon Władysław Ostrzepalski, Henryk Józef Predygier, Tadeusz Marian Szulakiewicz, Roman Adam Tarłowski, Władysław Tarłowski  oraz trzech mieszkańców narodowości żydowskiej – Nusym Dawid Guterman, Dawid Elja Lewenrajch i Izrael Machtyngier. Pobór w Daleszycach dla okolicznych gmin odbywał się w maju w pomieszczeniach Domu  Ludowego. W składzie komisji poborowej znajdowali się: przedstawiciel starosty  kieleckiego, lekarze cywilny i wojskowy, przedstawiciel Powiatowej Komendy Uzupełnień Kielce oraz personel pomocniczy (pisarze). Podczas przeprowadzanego przeglądu poborowych wygłaszane były przez przedstawicieli wojska i organizacji społecznych ( Związek Strzelecki, Liga Morska i Kolonialna, Polski Czerwony Krzyż, Związek Nauczycielstwa Polskiego, Ochotnicza Straż Pożarna, Liga Obrony Powietrznej Państwa ) odczyty i pogadanki z o tematyce  dotyczącej dziejów oręża polskiego,  spółdzielczości, higieny,  znaczenia służby wojskowej, o gospodarki  Polski. Podczas poboru, ze względów bezpieczeństwa publicznego, obowiązywał zakaz sprzedaży alkoholu. Do pełnienia służby wojskowej poborowi byli powoływani przez  Powiatowa Komendę Uzupełnień Kielce najczęściej do następujących jednostek wojskowych: 4 pułku piechoty Legionów  i 2 pułku artylerii lekkiej Legionów w Kielcach, 2 pułku piechoty Legionów w Pińczowie, Staszowie i Sandomierzu, 5 Pułku Strzelców Podhalańskich  i 10 pułku artylerii ciężkiej w  Przemyślu, 17 pułku piechoty w Rzeszowie, 39 pułku piechoty w Jarosławiu , 9 pułku ułanów w Czortkowie, 4 pułku ( batalionu ) saperów w Sandomierzu i Przemyślu, 10 pułku strzelców konnych w Łańcucie, batalionów radiotelegraficznych w Brześciu nad Bugiem i Jarosławiu. Część poborowych, o najwyższych predyspozycjach zdrowotnych i moralnych  po przeszkoleniu była kierowana do służby w batalionach Korpusu Ochrony Pogranicza na Kresach Wschodnich.
Źródła:   Archiwum Państwowe w Kielcach: Urząd Wojewódzki Kielecki I, sygnatura  7777, 7780,7786, 7816,Starostwo Powiatowe Kieleckie I sygn. 2067, 2121, 2144; Centralne Archiwum Wojskowe w Warszawie: Departament Uzupełnień Ministerstwa Spraw Wojskowych, sygn. I.300.37.50, Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych, sygn. I. 302.4.
Tadeusz  Banaszak
POWRÓT

28. KAROL KALITA "RĘBAJŁO" - dowódca oddziałów powstańczych
Karol Kalita należał do najwybitniejszych  dowódców oddziałów polskich podczas Powstania Styczniowego. Jego działalność zbrojna związana jest również z Ziemią Daleszycką. Urodził się 4 listopada 1830 r. w Komarnie koło Samborca na terenie Galicji. Rodzina ojca pochodziła z zamożnej szlachty inflanckiej. W 1846 r. podczas udziału w przygotowaniu do powstania przeciwko Austriakom został aresztowany i wcielony do wojska austriackiego. Po rocznej służbie został okresowo zwolniony, kontynuował naukę w przemyskim gimnazjum. W czasie Wiosny Ludów w 1849 r. przedarł się na Węgry, gdzie walczył w legionie generała Józefa Wysockiego. Nie mając prawa do powrotu do Galicji przebywał na Węgrzech, utrzymując się z dorywczej pracy. Trzy lata później, po ogłoszeniu amnestii powrócił w rodzinne strony, ukończył dwuletnią szkołę kadetów i został zawodowym wojskowym. Uczestniczył w 1859 r. w wojnie francusko- austriackiej, podczas której przebywał w niewoli francuskiej. Po wojnie powrócił do swojej jednostki. Na wieść o wybuchu Powstania Styczniowego w 1863 r., będąc pułkownikiem opuścił wojsko austriackie i wraz z grupą innych oficerów polskich przybył do Krakowa. 15 sierpnia tegoż roku wkroczył na teren Królestwa Polskiego z oddziałem powstańczym Kazimierza Tetera. Oddział ten został rozbity przez wojska rosyjskie pod Czernichowem. Następnie przez Pińczów Kalita dotarł do lasów w rejonie Trzemosna, gdzie założył obóz powstańczy. Odniósł kilka zwycięskich walk z Rosjanami pod Jeziorkiem ( 20 października 1863 r.), Mierzwinem( 5 grudnia), Hutą Szczeceńską (9 grudnia ), Iłżą (17 stycznia 1864 r.), które postawiły go w rzędzie najlepszych dowódców powstańczych. Zimą 1863/1864 założył obóz powstańczy w lasach cisowskich, gdzie sformował liczący 1000 żołnierzy 3 pułk stopnicki, wchodzący w skład Dywizji Krakowskiej. Wymieniony pułk składał się z 5 i 6 batalionów strzeleckich, batalionu kosynierów, batalionu rezerwowego oraz dwóch szwadronów jazdy. W swoich działaniach Kalita liczył na pomoc miejscowej ludności i zyskiwał ja. Należał do nielicznych dowódców, prowadzących tryb życia jednakowy z szeregowymi żołnierzami. Mimo zadrażnień i nieporozumień ze swymi zwierzchnikami pułkownikiem Zygmuntem Chmieleńskim, Apolinarym Kurowskim czy Ludwikiem Zwierzdowskim ,,Toporem”, zyskał szacunek żołnierzy i poparcie ludności. W lutym 1864 r. Kalita ciężko zachorował. Przewieziony został na leczenie do dworu w Radkowie koło Bodzentyna. Na wieść o klęsce powstańców w bitwie opatowskiej zebrał około 150 powstańców i przebijał się w kierunku lasów iłżeckich. Po klęsce powstania Kalita przedostał się do Galicji, gdzie próbował kontynuować działalność powstańczą. Następnie emigrował, przebywając w Wiedniu, Bukareszcie i Turcji. W 1871 r. powrócił w rodzinne strony i osiadł we Lwowie, pracując jako urzędnik w zakładzie psychiatrycznym. Zmarł w maju 1919 r. Pochowany został na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Kalita pozostawił  interesujące pamiętniki: ,, Ze wspomnień krwawych walk” wydane we Lwowie w 1913 r. oraz ,, Ze wspomnień K. K. Młodość. Służba. Kampania węgierska”( Lwów 1912).
Źródła: K. Butkiewicz, Karol Kalita ,,Rębajło” 1830-1919, Warszawa 1976; W. Caban, Z dziejów powstania styczniowego w rejonie Gór Świętokrzyskich, Kraków 1989;J. Kowalczyk, A. Massalski, T. Wągrowski, W hołdzie przeszłości 1863-1864. Województwo świętokrzyskie, Kielce 2003; L. Ratajczyk, Polska wojna partyzancka 1863-1864, Warszawa 1966.    
dr Tadeusz  Banaszek
POWRÓT
29.
.
30.





                                                                                                             







Posted on February 22, 2009 by Admin